*Tydzień później*
-Musisz mnie zostawiać na tak długo.?- zapytałam stojąc przed piłkarzem, który pakował ubrania, bo jechał na tygodniowy trening.
-Kotek, to tylko kilka dni, poza tym jeśli chcesz to jedź ze mną.- powiedział odwracając się do mnie.
-No nie wiem czy twój trener i koledzy będą z tego zadowoleni.- usiadłam na łóżku patrząc w jego oczy.
-A co mnie oni obchodzą? Ważne żebyś ty była szczęśliwa.
-Przekonałeś mnie. Tylko co ja mam zabrać?- zapytałam zrezygnowana.
-Pozwól, że ja Cię spakuje, a ty tylko przynieś kosmetyki.
Po chwili wyszłam do łazienki. Wróciłam 10 minut później a moja walizka była już spakowana i stała obok torby Goetzego, natomiast sam piłkarz leżał na łóżku z laptopem i załatwiał jakieś sprawy związane z wyjazdem.
Położyłam się obok niego i zaczęłam rozmyślać. Zapomniałam, że na treningu będzie też Lewy i już chciałam zrezygnować, ale pomyślałam, że nie mogę go całe życie unikać.
-Ziemia do Julki- usłyszałam po chwili.
-Co jest?- zapytałam lekko wybita z rytmu.
-Zbieraj się za godzinę mamy samolot.
-Coooo? Za godzinę? - zerwałam się i pobiegłam przebrać do łazienki.
Po 5 minutach byłam gotowa. Zeszłam na dół pożegnać się z przyjaciółką.
Kiedy już byliśmy na lotnisku i zobaczyłam wszystkich chłopaków z BvB, w tym Roberta, poczułam się jak w domu. Od pierwszego dnia stali się dla mnie rodziną i sami też traktowali mnie jak młodszą siostrę. Nie byli zbytnio zdziwieni moją obecnością, jakby już wcześniej byli pewni, że będę im towarzyszyć podczas tego wyjazdu.
-Nooo misiaczki ładować się do samolotu bo znając was to odleci a wy zostaniecie- usłyszałam głos Jurgena.
Zrobiło się lekkie zamieszanie. Oczywiście musiałam wsiąść pierwsza, bo byłam jedyną kobietą w tym gronie, za mną wszedł Mario i zajęliśmy miejsca.
Kolejny raz zrobiło mi się niedobrze. Piłkarz musiał to zauważyć bo zapytał
-Kochanie dlaczego jesteś taka blada?
-Boję się latać samolotami- wyznałam.
-Spokojnie, jestem przy Tobie, nie ma się czego bać.
Po tych słowach poczułam się trochę lepiej.
Mieliśmy lecieć 3 godziny. Mniej więcej po 1,5 godzinie zachciało mi się spać i oparłam głowę na ramieniu chłopaka szybko zasypiając.
*Mario*
Bardzo się ciesze, że leci ze mną, bo na miejscu czeka niespodzianka. Niespodziewanie dla mnie zasnęła. Postanowiłem zrobić jej zdjęcie i ustawiłem je na tapetę. Wygląda tak słodko jak śpi.
-Ej Romeooo, a mnie to już nie kochasz?- z zamyślenia wyrwał mnie głos Marco.
-Reusiku sorry to koniec naszej miłości- zażartowałem.
-W tym momencie muszę wyskoczyć z samolotu, jestem zdesperowany- powiedział i zaczął się śmiać.
Zaraz do niego dołączyła reszta drużyny w tym ja, po chwili obudziliśmy swoim śmiechem Julkę.
-Ominęło mnie coś?- zapytała zaspana.
-Nie tylko Marco kolejny raz pytał czy go kocham- zaśmiałem się.
-Wariaci- powiedziała przytulając mnie i zasypiając po raz kolejny, tym razem z głową przy szybie.
Kiedy mieliśmy lądować obudziłem ją i pomogłem zapiąć pasy. Jest taka słodka z tym swoim roztargnieniem i ''zaćmieniem umysłu'' kiedy się budzi.
_________________________________________________________________________________Taki sobie ten rozdział :) Oczywiście standardowo proszę o komentarze, bo wyświetlenia są a komentarzy brak. ;p
sobota, 31 sierpnia 2013
piątek, 30 sierpnia 2013
Rozdział 10 - ''jak ja nie mogę być z tobą to już nikt nie będzie''.
*Jak wiesz przyleciałam do Dortmundu na mecz, ale
postanowiłam tu zostać i poszukać szczęścia. Kiedy mieszkałam jeszcze w
Warszawie miałam chłopaka, a raczej narzeczonego. Myślałam, że to taki na całe
życie, nawet ślub mieliśmy zaplanowany. Wbrew pozorom byliśmy ze sobą bardzo
szczęśliwi. Spędziłam z nim ponad 5 lat,
a on jednym głupim wybrykiem wszystko przekreślił.
Wracałam wtedy ze stadniny. Było
późno i dość zimno jak na początek kwietnia. Już w korytarzu słyszałam jakieś
dziwne odgłosy z domu, zastanawiałam się
co to może być. Kiedy otworzyłam drzwi zorientowałam się, że dochodzą z naszej
sypialni: mojej i Pawła. Otworzyłam drzwi i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
On leżał w naszym łóżku z jakąś lalą, ale i tak ją poznałam. To była Laura- moja przyjaciółka- w
zasadzie była przyjaciółka.
Niewiele myśląc spakowałam potrzebne rzeczy i wybiegłam z
domu. Po chwili byłam już u mamy, zapłakana i pełna obaw. Zapukałam a ona
szybko otworzyła i od razu zauważyła że coś jest na rzeczy. Jednak ja nie
chciałam o tym mówić. Kazałam jej tylko odwołać ślub który był zaplanowany na
przyszły tydzień i pobiegłam do swojego starego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i
po chwili zasnęłam.
Następnego dnia po południu przyszedł do mnie Paweł.
Przepraszał, mówił że to jednorazowy wybryk, że więcej tak nie zrobi. Bardzo
chciałam mu uwierzyć ale nie mogłam, za bardzo mnie zranił. Kiedy mu to
powiedziałam wściekł się. Rozpętała się prawdziwa awantura, a mojej mamy akurat
nie było. Po chwili on chwycił nóż i wbił mi go prosto w brzuch, upadłam na
podłogę zalewając wszystko krwią. Na odchodne powiedział „jak ja nie mogę z
tobą być to już nikt nie będzie.” I po prostu wyszedł zostawiając mnie na tej
podłodze. Ostatkiem sił dowlekłam się do telefonu i zadzwoniłam do mamy prosząc
o natychmiastowy przyjazd. Po chwili była przy mnie i wezwała karetkę. Ja straciłam
przytomność budząc się dopiero po operacji. Okazało się, że miałam bardzo dużo
szczęścia, bo według lekarza powinnam już nie żyć.
Kilka dni później wróciłam do
domu i kompletnie się załamałam. Przez pół roku praktycznie nie wychodziłam z
domu, tłumacząc się błahostkami. Wszyscy się ode mnie odwrócili, tylko Natalka
mi pomagała i ona zachęciła mnie do ponownego „powrotu do życia”. A potem
przyjechałam tu na mecz i poznałam Ciebie.*
Mario wysłuchał mnie do końca ani
razu nie przerywając. Kiedy skończyłam mówić poczułam się o wiele lepiej, a on
ujął moją twarz i namiętnie mnie pocałował. Zasnęłam po chwili otoczona silnym
ramieniem Goetzego.
_________________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________________
I jest ''przerywnik'' w opowiadaniu- historia, którą obiecałam.
Jutro dodam rozdział :)
czwartek, 29 sierpnia 2013
Rozdział 9.
-Nie możesz z tym poczekać do jutra aż oboje będziemy w lepszej formie?- przerwała mi Natalia.
-Nie! Siadać i to już- powiedziałam wstając. Mario stanął obok mnie obejmując w talii a oni siedzieli na kanapie jak dwójka morderców na przesłuchaniu. Miałam ochotę się zaśmiać, ale musiałam na poważnie porozmawiać z nimi.
-Wyjaśnicie mi co to miało być?- zapytałam mając na myśli wczorajszą nocną "pobudkę".
-To przez przypadek, ja chciałem złapać Natkę, a ona poleciała do przodu i zwaliła te talerze- powiedział Marco robiąc minę zbitego szczeniaka.
-Ty mi tu słodkich oczek nie rób- powiedziałam.- Natalia musimy porozmawiać na osobności. A ty zostań z nim- powiedziałam do Mario.
Poszłyśmy na górę i zamknęłyśmy się w jednym z pustych, jak do tej pory, pokoi.
-Co ty wyprawiasz dziewczyno?- zapytałam.
-O co Ci chodzi?- odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-Masz w Polsce narzeczonego, za chwilę bierzesz ślub, po co robisz Reusowi nadzieję?!- wydarłam się.
-Nie mam w Polsce narzeczonego! Zerwałam z nim- powiedziała całkiem spokojnie.
-Jak to?! Dlaczego?
-Boo ja nie mogę być z kimś kto nie potrafi zrozumieć, że jestem na tyle dorosła by móc wziąć sprawy w swoje ręce. Ja nie mam 5 lat. Ja potrzebuję mężczyzny a nie tyrana- wyżaliła się. Po jej policzku zaczęły płynąć łzy.
-Sorry mała, nie chciałam ,ale nic mi nie powiedziałaś.-powiedziałam przytulając ją.
-Wiem, moja wina. Następnym razem dowiesz się pierwsza.
Posiedziałyśmy chwilę w zupełnej ciszy, a potem zeszłyśmy do chłopaków.
-Wszystko okej?- zapytali chłopcy.
-Tak- odpowiedziałyśmy jednogłośnie i zaczęłyśmy się śmiać.
***
Pooglądaliśmy jakieś filmy i postanowiłam zrobić obiad. Oczywiście pomógł mi Mario, bo tamta dwójka umiała tylko jeść.
Poszliśmy do kuchni. Postanowiłam zrobić spaghetti i sałatkę warzywną.
Kiedy makaron był już gotowy i sos prawie też, poczułam że Goetze kładzie mi ręce na biodrach i zaczyna całować po szyi. Akurat trzymałam nóż w dłoni i pech chciał że skaleczyłam się w palec, zacięłam dosyć głęboko.
-Kur*a mać, leć po apteczkę- krzyknęłam próbując zatamować krwawienie.
Po chwili do kuchni wrócił nie tylko piłkarz, ale też przerażona przyjaciółka i Marco.
Na stole było już trochę krwi, a ja cały czas nie mogłam jej zatamować. Podstawiłam paca pod zimną wodę i podziałało. Potem Goetze założył mi opatrunek i dokończył sałatkę.
Zjedliśmy obiad i poszłam na górę. Palec strasznie mnie bolał. Przymknęłam oczy i nawet nie wiem kiedy po moich policzkach spłynęła łza, potem kolejna i kolejna.
Mario pozmywał i wszedł do pokoju a widząc mnie zapłakaną zapytał
-Co jest skarbie?
Postanowiłam opowiedzieć mu całą historię. Kiedy skończyłam nie mógł w to uwierzyć.
-Jak można być tak podłym?- zapytał przytulając mnie.
-Widocznie można.
Po chwili zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Dzisiaj dodaję jeszcze jeden bo nie wiem czy jutro znajdę czas.
W następnym rozdziale przytoczę historię opowiedzianą piłkarzowi a w kolejnych wrócę do zwykłego toku wydarzeń. :))))))
-Nie! Siadać i to już- powiedziałam wstając. Mario stanął obok mnie obejmując w talii a oni siedzieli na kanapie jak dwójka morderców na przesłuchaniu. Miałam ochotę się zaśmiać, ale musiałam na poważnie porozmawiać z nimi.
-Wyjaśnicie mi co to miało być?- zapytałam mając na myśli wczorajszą nocną "pobudkę".
-To przez przypadek, ja chciałem złapać Natkę, a ona poleciała do przodu i zwaliła te talerze- powiedział Marco robiąc minę zbitego szczeniaka.
-Ty mi tu słodkich oczek nie rób- powiedziałam.- Natalia musimy porozmawiać na osobności. A ty zostań z nim- powiedziałam do Mario.
Poszłyśmy na górę i zamknęłyśmy się w jednym z pustych, jak do tej pory, pokoi.
-Co ty wyprawiasz dziewczyno?- zapytałam.
-O co Ci chodzi?- odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-Masz w Polsce narzeczonego, za chwilę bierzesz ślub, po co robisz Reusowi nadzieję?!- wydarłam się.
-Nie mam w Polsce narzeczonego! Zerwałam z nim- powiedziała całkiem spokojnie.
-Jak to?! Dlaczego?
-Boo ja nie mogę być z kimś kto nie potrafi zrozumieć, że jestem na tyle dorosła by móc wziąć sprawy w swoje ręce. Ja nie mam 5 lat. Ja potrzebuję mężczyzny a nie tyrana- wyżaliła się. Po jej policzku zaczęły płynąć łzy.
-Sorry mała, nie chciałam ,ale nic mi nie powiedziałaś.-powiedziałam przytulając ją.
-Wiem, moja wina. Następnym razem dowiesz się pierwsza.
Posiedziałyśmy chwilę w zupełnej ciszy, a potem zeszłyśmy do chłopaków.
-Wszystko okej?- zapytali chłopcy.
-Tak- odpowiedziałyśmy jednogłośnie i zaczęłyśmy się śmiać.
***
Pooglądaliśmy jakieś filmy i postanowiłam zrobić obiad. Oczywiście pomógł mi Mario, bo tamta dwójka umiała tylko jeść.
Poszliśmy do kuchni. Postanowiłam zrobić spaghetti i sałatkę warzywną.
Kiedy makaron był już gotowy i sos prawie też, poczułam że Goetze kładzie mi ręce na biodrach i zaczyna całować po szyi. Akurat trzymałam nóż w dłoni i pech chciał że skaleczyłam się w palec, zacięłam dosyć głęboko.
-Kur*a mać, leć po apteczkę- krzyknęłam próbując zatamować krwawienie.
Po chwili do kuchni wrócił nie tylko piłkarz, ale też przerażona przyjaciółka i Marco.
Na stole było już trochę krwi, a ja cały czas nie mogłam jej zatamować. Podstawiłam paca pod zimną wodę i podziałało. Potem Goetze założył mi opatrunek i dokończył sałatkę.
Zjedliśmy obiad i poszłam na górę. Palec strasznie mnie bolał. Przymknęłam oczy i nawet nie wiem kiedy po moich policzkach spłynęła łza, potem kolejna i kolejna.
Mario pozmywał i wszedł do pokoju a widząc mnie zapłakaną zapytał
-Co jest skarbie?
Postanowiłam opowiedzieć mu całą historię. Kiedy skończyłam nie mógł w to uwierzyć.
-Jak można być tak podłym?- zapytał przytulając mnie.
-Widocznie można.
Po chwili zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Dzisiaj dodaję jeszcze jeden bo nie wiem czy jutro znajdę czas.
W następnym rozdziale przytoczę historię opowiedzianą piłkarzowi a w kolejnych wrócę do zwykłego toku wydarzeń. :))))))
Rozdział 8
W środku nocy usłyszałam straszny huk. Momentalnie zerwałam się z łóżka, przy okazji robiąc niemiłą pobudkę piłkarzowi.
-Kur*a co tam się dzieje?- powiedziałam schodząc na dół.
-Tylko spokojnie- powiedział Mario idąc za mną.
W pewnym momencie stanęłam jak wryta.
Na podłodze leżała Natalka z jakimś chłopakiem, był to chyba Marco Reus, o ile dobrze zapamiętałam jego twarz z ostatniej imprezy.Nie wiedziałam, że umówił się z moją przyjaciółką, która przecież miała już narzeczonego w Polsce. Chłopak miał lada dzień się zjawić i mieli zamieszkać w naszym domu. Natalia i piłkarz byli kompletnie pijani i zaśmiewali się ze wszystkiego. Jednak najbardziej zszokował mnie widok potłuczonych talerzy.
-Czy możesz mi wyjaśnić co ty robisz.?!- krzyknęłam podnosząc Natalię z podłogi i sadzając ją na kanapie. Mario tak samo zrobił z Reusem.
-Nie drzyj sie tak, głowa mi pęka..- odpowiedziała.
-Nie drzyj się?! Łatwo Ci mówić, zobacz potłukliście większość talerzy- wskazałam na szkło leżące dosłownie wszędzie.
Jednak ani Natalia ani Marco mnie nie słuchali. Zasnęli wtuleni w siebie.
-Pięknie, ciekawe kto to sprzątnie- całkowicie puściły mi nerwy.
-Pomogę Ci- zaofiarował się Goetze.
Po chwili obydwoje pochyleni sprzątaliśmy dokładnie każdy okruszek szkła.
Po godzinie powiedziałam
-Dobra, to chyba wszystko, chodźmy spać.- powiedziałam ciągnąc piłkarza za rękę.- A z tą dwójką porozmawiam sobie jutro.- zaśmiałam się.
-A ja będę przy Tobie, bo jeszcze ich pozabijasz- zażartował.
-Dzięki- cmoknęłam go w policzek.
Chwilę później leżeliśmy na łóżku, wpatrując się w ciemność. Pomyślałam o tym wszystkim. Jeszcze miesiąc temu byłam chyba najbardziej nieszczęśliwą dziewczyną na świecie, dowiedziałam się że mój były mnie zdradza i to z kim- z osobą która zarzekała się że jest moją najlepszą przyjaciółką. Gdyby nie Natalia i pomysł z wyjazdem na mecz a potem z zamieszkaniem tutaj pewnie bym sobie nie poradziła.
A teraz? Leżę w jednym łóżku z przystojnym piłkarzem mojego ukochanego klubu piłkarskiego. Czego chcieć więcej.?
Po chwili rozmyślań zwyczajnie zasnęłam..
***
Obudziłam się około 11. Poszłam do łazienki, założyłam dresy i bokserkę. Włosy związałam w warkocz. Zeszłam na dół zrobić śniadanie, a potem wróciłam do pokoju obudzić Mario. Marco i Natalki nie było, więc pewnie przenieśli się do jej pokoju, jakimś cudem nic nie stłukli po drodze.
Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam piłkarza śpiącego na plecach, jego ciało było wykręcone w dość dziwnej pozycji. Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do niego. Najpierw próbowałam obudzić go szeptając mu coś na ucho lecz to nie działało. Po chwili wpadłam na świetny pomysł. Wstałam i najgłośniej jak umiałam krzyknęłam
-Nooo panie Goetze pora wstawać! Trening za pięć minut!
O dziwo podziałało od razu, zerwał się na równe nogi, a ja zaczęłam się śmiać.
-Matko Boska zaspałem. Klopp mnie zabije.- Mario biegał po pokoju jak oszalały szukając rzeczy na trening.
-Debilu, nie masz dzisiaj treningu- powiedziałam prawie leżąc ze śmiechu.
-Faktycznie- uspokoił się siadając na łóżku. Czemu tak mnie obudziłaś?- zapytał.
-Bo inne sposoby nie działały.
Po tych słowach Mario porwał mnie w ramiona i oboje tracąc równowagę wylądowaliśmy na podłodze, a piłkarz zaczął mnie łaskotać.
-Aaa Mario, błaaagam zostaw mnie - krzyczałam przez śmiech.
-Kara musi być.- powiedział jeszcze bardziej mnie łaskocząc.
Kiedy przestał byłam rozczochrana i miałam rozmazany makijaż. Poszliśmy do łazienki, on ubrać się a ja ogarnąć artystyczny nieład, który zrobił z moją fryzurą.
Zeszliśmy na dół i zjedliśmy śniadanie, Mario pozmywał a ja usiadłam na kanapie szukając jakiegoś filmu.
Po chwili dosiadł się do mnie.
Mniej więcej w połowie filmu Natalia z Reusem zeszli na dół. Widać było skutki wczorajszej imprezy, jednak ja niczym się nie przejmując postanowiłam z nimi pogadać.
-Chyba musimy sobie coś wyjaśnić- zaczęłam....
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny. Pozostawiam go Wam do oceny :) Proszę o komentarze bo są dużą motywacją :)
-Kur*a co tam się dzieje?- powiedziałam schodząc na dół.
-Tylko spokojnie- powiedział Mario idąc za mną.
W pewnym momencie stanęłam jak wryta.
Na podłodze leżała Natalka z jakimś chłopakiem, był to chyba Marco Reus, o ile dobrze zapamiętałam jego twarz z ostatniej imprezy.Nie wiedziałam, że umówił się z moją przyjaciółką, która przecież miała już narzeczonego w Polsce. Chłopak miał lada dzień się zjawić i mieli zamieszkać w naszym domu. Natalia i piłkarz byli kompletnie pijani i zaśmiewali się ze wszystkiego. Jednak najbardziej zszokował mnie widok potłuczonych talerzy.
-Czy możesz mi wyjaśnić co ty robisz.?!- krzyknęłam podnosząc Natalię z podłogi i sadzając ją na kanapie. Mario tak samo zrobił z Reusem.
-Nie drzyj sie tak, głowa mi pęka..- odpowiedziała.
-Nie drzyj się?! Łatwo Ci mówić, zobacz potłukliście większość talerzy- wskazałam na szkło leżące dosłownie wszędzie.
Jednak ani Natalia ani Marco mnie nie słuchali. Zasnęli wtuleni w siebie.
-Pięknie, ciekawe kto to sprzątnie- całkowicie puściły mi nerwy.
-Pomogę Ci- zaofiarował się Goetze.
Po chwili obydwoje pochyleni sprzątaliśmy dokładnie każdy okruszek szkła.
Po godzinie powiedziałam
-Dobra, to chyba wszystko, chodźmy spać.- powiedziałam ciągnąc piłkarza za rękę.- A z tą dwójką porozmawiam sobie jutro.- zaśmiałam się.
-A ja będę przy Tobie, bo jeszcze ich pozabijasz- zażartował.
-Dzięki- cmoknęłam go w policzek.
Chwilę później leżeliśmy na łóżku, wpatrując się w ciemność. Pomyślałam o tym wszystkim. Jeszcze miesiąc temu byłam chyba najbardziej nieszczęśliwą dziewczyną na świecie, dowiedziałam się że mój były mnie zdradza i to z kim- z osobą która zarzekała się że jest moją najlepszą przyjaciółką. Gdyby nie Natalia i pomysł z wyjazdem na mecz a potem z zamieszkaniem tutaj pewnie bym sobie nie poradziła.
A teraz? Leżę w jednym łóżku z przystojnym piłkarzem mojego ukochanego klubu piłkarskiego. Czego chcieć więcej.?
Po chwili rozmyślań zwyczajnie zasnęłam..
***
Obudziłam się około 11. Poszłam do łazienki, założyłam dresy i bokserkę. Włosy związałam w warkocz. Zeszłam na dół zrobić śniadanie, a potem wróciłam do pokoju obudzić Mario. Marco i Natalki nie było, więc pewnie przenieśli się do jej pokoju, jakimś cudem nic nie stłukli po drodze.
Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam piłkarza śpiącego na plecach, jego ciało było wykręcone w dość dziwnej pozycji. Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do niego. Najpierw próbowałam obudzić go szeptając mu coś na ucho lecz to nie działało. Po chwili wpadłam na świetny pomysł. Wstałam i najgłośniej jak umiałam krzyknęłam
-Nooo panie Goetze pora wstawać! Trening za pięć minut!
O dziwo podziałało od razu, zerwał się na równe nogi, a ja zaczęłam się śmiać.
-Matko Boska zaspałem. Klopp mnie zabije.- Mario biegał po pokoju jak oszalały szukając rzeczy na trening.
-Debilu, nie masz dzisiaj treningu- powiedziałam prawie leżąc ze śmiechu.
-Faktycznie- uspokoił się siadając na łóżku. Czemu tak mnie obudziłaś?- zapytał.
-Bo inne sposoby nie działały.
Po tych słowach Mario porwał mnie w ramiona i oboje tracąc równowagę wylądowaliśmy na podłodze, a piłkarz zaczął mnie łaskotać.
-Aaa Mario, błaaagam zostaw mnie - krzyczałam przez śmiech.
-Kara musi być.- powiedział jeszcze bardziej mnie łaskocząc.
Kiedy przestał byłam rozczochrana i miałam rozmazany makijaż. Poszliśmy do łazienki, on ubrać się a ja ogarnąć artystyczny nieład, który zrobił z moją fryzurą.
Zeszliśmy na dół i zjedliśmy śniadanie, Mario pozmywał a ja usiadłam na kanapie szukając jakiegoś filmu.
Po chwili dosiadł się do mnie.
Mniej więcej w połowie filmu Natalia z Reusem zeszli na dół. Widać było skutki wczorajszej imprezy, jednak ja niczym się nie przejmując postanowiłam z nimi pogadać.
-Chyba musimy sobie coś wyjaśnić- zaczęłam....
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny. Pozostawiam go Wam do oceny :) Proszę o komentarze bo są dużą motywacją :)
środa, 28 sierpnia 2013
Rozdział 7 ;>
Kiedy weszliśmy do sypialni piłkarz położył mnie na łóżku i zaczął namiętnie całować. Po kilku minutach odepchnęłam go i poszłam do łazienki.
Kiedy wyszłam spod prysznica okazało się, że w pośpiechu zapomniałam wziąć bielizny i piżamy.
Najpierw chciałam iść sama a potem przypomniałam sobie o piłkarzu, który czeka na mnie w pokoju.
-Mario, kochanie.!- krzyknęłam
-Tak?
-Przynieś mi z pokoju piżamę i bieliznę. Leży na krześle.
-Już niosę. - usłyszałam krzątanie po pokoju. - otwórz- powiedział po chwili stojąc pod łazienką.
Uchyliłam tylko drzwi i wyciągnęłam rękę.
-Otwórz szerzej- powiedział.
-Nie bądź taki podstępny. Dawaj tą piżamę- zaśmiałam się.
-Sobie weź- powiedział odsuwając się od drzwi.
-Ej no- krzyknęłam otwierając automatycznie drzwi.- Daj mi to- powiedziałam idąc w jego stronę z groźną miną.
-No i proszę jednak można otworzyć drzwi- uśmiechnął się podając mi wreszcie ubranie.
-Bardzo śmieszne- powiedziałam idąc do łazienki.
Już chciałam zamknąć drzwi, ale uniemożliwił mi to Goetze.
-Może pomogę Ci się ubrać.?- zapytał wyciągając ku mnie ręce.
-Chyba w snach. Wypad - zaśmiałam się zatrzaskując mu drzwi przed nosem.
Po chwili ubrałam się i wyszłam z łazienki. Mario siedział na łóżku i czekał na swoją kolej.
Wyminął mnie tylko z niekreślonym wyrazem twarzy i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Postanowiłam w tym czasie położyć się już, bo trochę bolała mnie głowa.
Zamyśliłam się tak bardzo, że nie zauważyłam jak Mario wyszedł z łazienki i położył się obok mnie otaczając swoim silnym ramieniem.
-Kochanie, co jest.? Od imprezy u Lewego jesteś jakaś zdenerwowana i roztargniona.- zaczął rozmowę.
-Nic, na prawdę nic.
-Przecież widzę.
-No dobra, powiem Ci, ale musisz mi obiecać jedną rzecz.- zrezygnowałam w końcu i postanowiłam wyrzucić z siebie tą wiadomość.
-Co tylko zechcesz- powiedział.
-No bo jak poszliśmy z Lewym pogadać to on mnie pocałował....
-Co zrobił?!- krzyknął piłkarz przerywając mi.
-Daj mi skończyć. Zdążyłam od niego odskoczyć. Do niczego nie doszło. Zdążył tylko musnąć moje usta.- dokończyłam spokojnie.
-Zabiję go! - powiedział zrywając się z łóżka.
-Obiecałeś mi coś!- powiedziałam wciągając go z powrotem na łóżko.- Niech to zostanie między nami. Zachowuj się tak jakby nic się nie stało.- poradziłam mu.
-Dobrze zrobię to dla Ciebie, ale na drugi raz mu nie podaruje.- powiedział przytulając się do mnie.
Nastała dość niezręczna dla mnie cisza.
-Kocham Cię- powiedział po chwili Mario.
-Ja Ciebie też.
Po chwili zasnęłam wtulona w piłkarza.
W środku nocy...
_________________________________________________________________________________
I jest siódemeczka. Nie jestem zbyt zadowolona, ale....
Martyna - proszę bo obiecałam. :) ;*
Kiedy wyszłam spod prysznica okazało się, że w pośpiechu zapomniałam wziąć bielizny i piżamy.
Najpierw chciałam iść sama a potem przypomniałam sobie o piłkarzu, który czeka na mnie w pokoju.
-Mario, kochanie.!- krzyknęłam
-Tak?
-Przynieś mi z pokoju piżamę i bieliznę. Leży na krześle.
-Już niosę. - usłyszałam krzątanie po pokoju. - otwórz- powiedział po chwili stojąc pod łazienką.
Uchyliłam tylko drzwi i wyciągnęłam rękę.
-Otwórz szerzej- powiedział.
-Nie bądź taki podstępny. Dawaj tą piżamę- zaśmiałam się.
-Sobie weź- powiedział odsuwając się od drzwi.
-Ej no- krzyknęłam otwierając automatycznie drzwi.- Daj mi to- powiedziałam idąc w jego stronę z groźną miną.
-No i proszę jednak można otworzyć drzwi- uśmiechnął się podając mi wreszcie ubranie.
-Bardzo śmieszne- powiedziałam idąc do łazienki.
Już chciałam zamknąć drzwi, ale uniemożliwił mi to Goetze.
-Może pomogę Ci się ubrać.?- zapytał wyciągając ku mnie ręce.
-Chyba w snach. Wypad - zaśmiałam się zatrzaskując mu drzwi przed nosem.
Po chwili ubrałam się i wyszłam z łazienki. Mario siedział na łóżku i czekał na swoją kolej.
Wyminął mnie tylko z niekreślonym wyrazem twarzy i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Postanowiłam w tym czasie położyć się już, bo trochę bolała mnie głowa.
Zamyśliłam się tak bardzo, że nie zauważyłam jak Mario wyszedł z łazienki i położył się obok mnie otaczając swoim silnym ramieniem.
-Kochanie, co jest.? Od imprezy u Lewego jesteś jakaś zdenerwowana i roztargniona.- zaczął rozmowę.
-Nic, na prawdę nic.
-Przecież widzę.
-No dobra, powiem Ci, ale musisz mi obiecać jedną rzecz.- zrezygnowałam w końcu i postanowiłam wyrzucić z siebie tą wiadomość.
-Co tylko zechcesz- powiedział.
-No bo jak poszliśmy z Lewym pogadać to on mnie pocałował....
-Co zrobił?!- krzyknął piłkarz przerywając mi.
-Daj mi skończyć. Zdążyłam od niego odskoczyć. Do niczego nie doszło. Zdążył tylko musnąć moje usta.- dokończyłam spokojnie.
-Zabiję go! - powiedział zrywając się z łóżka.
-Obiecałeś mi coś!- powiedziałam wciągając go z powrotem na łóżko.- Niech to zostanie między nami. Zachowuj się tak jakby nic się nie stało.- poradziłam mu.
-Dobrze zrobię to dla Ciebie, ale na drugi raz mu nie podaruje.- powiedział przytulając się do mnie.
Nastała dość niezręczna dla mnie cisza.
-Kocham Cię- powiedział po chwili Mario.
-Ja Ciebie też.
Po chwili zasnęłam wtulona w piłkarza.
W środku nocy...
_________________________________________________________________________________
I jest siódemeczka. Nie jestem zbyt zadowolona, ale....
Martyna - proszę bo obiecałam. :) ;*
wtorek, 27 sierpnia 2013
Rozdział 6.
Zaproponował mi spacer po ogrodzie. Zgodziłam się, powiadomiłam tylko Mario, że idę się przejść z Lewym (nie miał nic przeciwko).
Weszliśmy w ciemność.
-Mogę cię o coś zapytać? - przerwałam ciszę.
-Jasne - wyczułam, że się uśmiecha.
-Sorry, że o akurat o to, ale co się stało między Tobą a Anią.?- zapytałam niepewnie.
-Pokłóciliśmy się o jej byłego.
-Jej byłego? Przecież ona jest twoją żoną.
-Cały czas mnie do niego porównywała, nie mogłem tego słuchać- jego wyznanie mnie zaskoczyło.
-To zrozumiałe, ale nie martw się, ona na pewno jutro zadzwoni z przeprosinami - pocieszyłam go.
-Wątpię; chyba nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Niech wraca do niego- wyczułam coraz większe zdenerwowanie ale też żal.
-Spokojnie, będzie dobrze - przytuliłam go.
-Nawet się dobrze nie znamy, a ty bardzo umiesz człowieka pocieszyć i wiesz jak rozwiązać każdy problem.- powiedział również mnie przytulając.
-Zawsze do usług. - zaczęłam się śmiać.
Ku mojemu zaskoczeniu po moich ostatnich słowach Robert mnie pocałował.
Szybko od niego odskoczyłam.
-Cholera - powiedziałam - to nie powinno się stać.
-Przepraszam, ale jesteś taka piękna. Od początku chciałem Cię pocałować., ale Mario jak zawsze ma najpiękniejszą laskę pod słońcem- powiedział - jeszcze raz przepraszam.
-Spoko, więcej razy tak nie rób.- pogroziłam mu palcem tak dla żartów - nikt się nie może o tym dowiedzieć- dodałam już na poważnie.
-Dobra, ja nikomu nie powiem.
Po tych słowach wróciliśmy na taras.
Mario zauważył, że jakoś popsuł mi się humor. To przez pocałunek z Lewym, czułam się podle, ale nie mogłam mu o tym powiedzieć.
-Kochanie, co jest.?- zapytał mnie na ucho.
-Nic kociaku, tylko jestem troszeczkę zmęczona.- odszepnęłam.
Goetze odczekał chwilę a potem powiedział do gospodarza imprezy
-Robert, my się będziemy zbierać, Julka jest zmęczona.
-Spoko. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy- powiedział podając rękę Mario a mnie całując w policzek.
Poczułam się dziwnie, a Lewandowski miał nieokreśloną minę, wyglądał zupełnie jakby przed chwilą nic się nie wydarzyło.
''Nikt nie może się o tym dowiedzieć''- przypomniałam sobie swoje własne słowa.
Potem pożegnałam się z resztą i wyszliśmy. Taksówka już na nas czekała, więc po 15 minutach byliśmy pod moim domem.
Gdy tylko wysiadłam od razu zdjęłam szpilki i na boso poszłam w stronę domu.
Mario nie pozwolił mi daleko zajść, bo wziął mnie na ręce. Weszliśmy do domu. Natalia siedziała na kanapie i coś oglądała.
Uśmiechnęła się na nasz widok, a my powiedzieliśmy jej 'dobranoc' i skierowaliśmy się na górę....
_________________________________________________________________________________
Dziękuję Kasia za motywację :) Kolejny rozdział jutro lub dziś wieczorem ;p
Jesteś- zostaw kom.! ;))
Weszliśmy w ciemność.
-Mogę cię o coś zapytać? - przerwałam ciszę.
-Jasne - wyczułam, że się uśmiecha.
-Sorry, że o akurat o to, ale co się stało między Tobą a Anią.?- zapytałam niepewnie.
-Pokłóciliśmy się o jej byłego.
-Jej byłego? Przecież ona jest twoją żoną.
-Cały czas mnie do niego porównywała, nie mogłem tego słuchać- jego wyznanie mnie zaskoczyło.
-To zrozumiałe, ale nie martw się, ona na pewno jutro zadzwoni z przeprosinami - pocieszyłam go.
-Wątpię; chyba nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Niech wraca do niego- wyczułam coraz większe zdenerwowanie ale też żal.
-Spokojnie, będzie dobrze - przytuliłam go.
-Nawet się dobrze nie znamy, a ty bardzo umiesz człowieka pocieszyć i wiesz jak rozwiązać każdy problem.- powiedział również mnie przytulając.
-Zawsze do usług. - zaczęłam się śmiać.
Ku mojemu zaskoczeniu po moich ostatnich słowach Robert mnie pocałował.
Szybko od niego odskoczyłam.
-Cholera - powiedziałam - to nie powinno się stać.
-Przepraszam, ale jesteś taka piękna. Od początku chciałem Cię pocałować., ale Mario jak zawsze ma najpiękniejszą laskę pod słońcem- powiedział - jeszcze raz przepraszam.
-Spoko, więcej razy tak nie rób.- pogroziłam mu palcem tak dla żartów - nikt się nie może o tym dowiedzieć- dodałam już na poważnie.
-Dobra, ja nikomu nie powiem.
Po tych słowach wróciliśmy na taras.
Mario zauważył, że jakoś popsuł mi się humor. To przez pocałunek z Lewym, czułam się podle, ale nie mogłam mu o tym powiedzieć.
-Kochanie, co jest.?- zapytał mnie na ucho.
-Nic kociaku, tylko jestem troszeczkę zmęczona.- odszepnęłam.
Goetze odczekał chwilę a potem powiedział do gospodarza imprezy
-Robert, my się będziemy zbierać, Julka jest zmęczona.
-Spoko. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy- powiedział podając rękę Mario a mnie całując w policzek.
Poczułam się dziwnie, a Lewandowski miał nieokreśloną minę, wyglądał zupełnie jakby przed chwilą nic się nie wydarzyło.
''Nikt nie może się o tym dowiedzieć''- przypomniałam sobie swoje własne słowa.
Potem pożegnałam się z resztą i wyszliśmy. Taksówka już na nas czekała, więc po 15 minutach byliśmy pod moim domem.
Gdy tylko wysiadłam od razu zdjęłam szpilki i na boso poszłam w stronę domu.
Mario nie pozwolił mi daleko zajść, bo wziął mnie na ręce. Weszliśmy do domu. Natalia siedziała na kanapie i coś oglądała.
Uśmiechnęła się na nasz widok, a my powiedzieliśmy jej 'dobranoc' i skierowaliśmy się na górę....
_________________________________________________________________________________
Dziękuję Kasia za motywację :) Kolejny rozdział jutro lub dziś wieczorem ;p
Jesteś- zostaw kom.! ;))
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Rozdział 5.
Weszliśmy do domu i zobaczyliśmy Natalię.
-Co ty tu robisz?- powiedzieliśmy prawie jednocześnie.
-Julka, hej, ja też tu mieszkam- roześmiała się przyjaciółka.
-Sorry, myślałam, że wrócisz jutro- powiedziałam przytulając ją.
-Nie chcę wam przerywać, ale my zaraz wychodzimy- Mario wtrącił się do rozmowy.
-Już idę- powiedziałam łapiąc go za rękę i idąc na górę.
Kiedy byliśmy w sypialni piłkarz włożył swoje rzeczy do szafy i poszedł do łazienki, a ja w tym czasie przygotowałam kosmetyki i poszukałam czarnych szpilek.
Wyszedł po 10 minutach w samych bokserkach.
-Ej ubierz się a nie paradujesz w samej bieliźnie- roześmiałam się.
-Oj tam oj tam- powiedział przytulając mnie.
-Teraz ja idę do łazienki a ty tu poczekaj, ale ubierz się w tym czasie.
-Dobrze mamo- zażartował.
Pół godziny później wyszłam z łazienki.
-Goto....- nie dokończył- wyglądasz jak milion dolarów- powiedział kolejny raz mnie przytulając.
-Dziękuję, tak jestem gotowa, widzę że się ubrałeś- odpowiedziałam patrząc na jego strój.
Założył jasne jeansy i ciemną koszulę.
-Mam takie pytanie- przerwałam ciszę.
-Śmiało- zachęcił mnie.
-W jakim charakterze ja tam z tobą idę?- zapytałam.
-Hmm... Miałem cię właśnie o coś spytać.
-Pytaj- tym razem to ja go zachęciłam.
-Chciałabyś być moją dziewczyną?
-Tak, czyli idziemy jako para.- powiedziałam i pocałowałam go.
Po chwili zeszliśmy już na dół i zamówiliśmy taksówkę.
Poprosiłam przyjaciółkę o chwilę rozmowy na osobności i powiedziałam jej co zaproponował mi Mario.
Była tak samo zadowolona z mojego szczęścia jak ja przed chwilą.
-Taksówka- krzyknął piłkarz.
-Idę- odpowiedziałam - to pa- dałam przyjaciółce buzi w policzek.
-Baw się dobrze- powiedziała kiedy biegłam w stronę drzwi.
Po chwili siedzieliśmy już w taksówce. Byłam bardzo podekscytowana, a Mario próbował mnie cały czas uspokoić.
***
Wysiedliśmy przed jakąś ogromną willą. Byłam pod wrażeniem. Podeszliśmy do drzwi a one gwałtownie się otworzyły. Wybiegła z nich Anka- żona Lewego.
-Cześć Mario- przywitała się - Jestem Anka- podała mi rękę.
-Julka.- odpowiedziałam a ona wybiegła na ulicę.
Dopiero teraz zobaczyłam, że ma w rękach torbę. Chwilę później w drzwiach pojawił się Robert.
-Cześć- powiedział
-Cześć. Może my nie w porę.?- zapytał Goetze.
-Nie, to zwykła kłótnia małżeńska, sorry że musieliście być świadkami.- powiedział i zaprosił nas gestem do środka.
Weszliśmy. W domu byli już Wojtek z Sandrą, Kuba z Agatą i Łukasz z Ewą, był też Reus ale sam.
-Kogo my tu mamy- powiedział Błaszczykowski zwracając się bardziej do Mario niż do mnie.
-To jest Julka. Moja nowa dziewczyna, poznałem ją po meczu z Realem- powiedział Goetze.
Podałam mu rękę. Potem podszedł Piszczek, Sczęsny i Marco, a na końcu ich żony i dziewczyna bramkarza.
Po chwili siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Zdziwiło mnie, że tak szybko znalazłam z nimi wspólny język.
-Kolacja- zawołał Lewy z kuchni.
-Wreszcie- powiedział Marco.
Poszliśmy do kuchni. Robert zrobił spaghetti i jakąś sałatkę.
-Całkiem dobre- uśmiechnęłam się.
Po kolacji wyszliśmy na taras. Postanowiłam zapytać Lewandowskiego co się stało między nim a Anią. Wyglądał na smutnego.
Poprosiłam go o chwilę rozmowy.
_________________________________________________________________________________
Nie jestem zadowolona z tego rozdziału ale postanowiłam go dodać.
Proszę Kasia i dzięki za motywację :)
Jesteś=skomentuj.! ;D
-Co ty tu robisz?- powiedzieliśmy prawie jednocześnie.
-Julka, hej, ja też tu mieszkam- roześmiała się przyjaciółka.
-Sorry, myślałam, że wrócisz jutro- powiedziałam przytulając ją.
-Nie chcę wam przerywać, ale my zaraz wychodzimy- Mario wtrącił się do rozmowy.
-Już idę- powiedziałam łapiąc go za rękę i idąc na górę.
Kiedy byliśmy w sypialni piłkarz włożył swoje rzeczy do szafy i poszedł do łazienki, a ja w tym czasie przygotowałam kosmetyki i poszukałam czarnych szpilek.
Wyszedł po 10 minutach w samych bokserkach.
-Ej ubierz się a nie paradujesz w samej bieliźnie- roześmiałam się.
-Oj tam oj tam- powiedział przytulając mnie.
-Teraz ja idę do łazienki a ty tu poczekaj, ale ubierz się w tym czasie.
-Dobrze mamo- zażartował.
Pół godziny później wyszłam z łazienki.
-Goto....- nie dokończył- wyglądasz jak milion dolarów- powiedział kolejny raz mnie przytulając.
-Dziękuję, tak jestem gotowa, widzę że się ubrałeś- odpowiedziałam patrząc na jego strój.
Założył jasne jeansy i ciemną koszulę.
-Mam takie pytanie- przerwałam ciszę.
-Śmiało- zachęcił mnie.
-W jakim charakterze ja tam z tobą idę?- zapytałam.
-Hmm... Miałem cię właśnie o coś spytać.
-Pytaj- tym razem to ja go zachęciłam.
-Chciałabyś być moją dziewczyną?
-Tak, czyli idziemy jako para.- powiedziałam i pocałowałam go.
Po chwili zeszliśmy już na dół i zamówiliśmy taksówkę.
Poprosiłam przyjaciółkę o chwilę rozmowy na osobności i powiedziałam jej co zaproponował mi Mario.
Była tak samo zadowolona z mojego szczęścia jak ja przed chwilą.
-Taksówka- krzyknął piłkarz.
-Idę- odpowiedziałam - to pa- dałam przyjaciółce buzi w policzek.
-Baw się dobrze- powiedziała kiedy biegłam w stronę drzwi.
Po chwili siedzieliśmy już w taksówce. Byłam bardzo podekscytowana, a Mario próbował mnie cały czas uspokoić.
***
Wysiedliśmy przed jakąś ogromną willą. Byłam pod wrażeniem. Podeszliśmy do drzwi a one gwałtownie się otworzyły. Wybiegła z nich Anka- żona Lewego.
-Cześć Mario- przywitała się - Jestem Anka- podała mi rękę.
-Julka.- odpowiedziałam a ona wybiegła na ulicę.
Dopiero teraz zobaczyłam, że ma w rękach torbę. Chwilę później w drzwiach pojawił się Robert.
-Cześć- powiedział
-Cześć. Może my nie w porę.?- zapytał Goetze.
-Nie, to zwykła kłótnia małżeńska, sorry że musieliście być świadkami.- powiedział i zaprosił nas gestem do środka.
Weszliśmy. W domu byli już Wojtek z Sandrą, Kuba z Agatą i Łukasz z Ewą, był też Reus ale sam.
-Kogo my tu mamy- powiedział Błaszczykowski zwracając się bardziej do Mario niż do mnie.
-To jest Julka. Moja nowa dziewczyna, poznałem ją po meczu z Realem- powiedział Goetze.
Podałam mu rękę. Potem podszedł Piszczek, Sczęsny i Marco, a na końcu ich żony i dziewczyna bramkarza.
Po chwili siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Zdziwiło mnie, że tak szybko znalazłam z nimi wspólny język.
-Kolacja- zawołał Lewy z kuchni.
-Wreszcie- powiedział Marco.
Poszliśmy do kuchni. Robert zrobił spaghetti i jakąś sałatkę.
-Całkiem dobre- uśmiechnęłam się.
Po kolacji wyszliśmy na taras. Postanowiłam zapytać Lewandowskiego co się stało między nim a Anią. Wyglądał na smutnego.
Poprosiłam go o chwilę rozmowy.
_________________________________________________________________________________
Nie jestem zadowolona z tego rozdziału ale postanowiłam go dodać.
Proszę Kasia i dzięki za motywację :)
Jesteś=skomentuj.! ;D
sobota, 24 sierpnia 2013
Rozdział 4 ;))
Kiedy weszli do domu okazało się, że nie ma nic do jedzenia. Dziewczynie kompletnie wyleciało z głowy, że trzeba zrobić zakupy.
Mario bez wahania zdecydował, że pójdzie do sklepu a ona w tym czasie wykąpie się i przebierze.
Po 15 minutach wyszła z łazienki i poszła do jednego z pokoi na górze, aby go przygotować. Zostawiła w szafie swoje rzeczy, pościeliła łóżko i zaczęła rozczesywać włosy.
Siedziała tyłem do drzwi i nie słyszała jak piłkarz wszedł do pokoju i złapał ją w pasie od tyłu.
-O Jezuu- powiedziała i skoczyła do góry.
-Spokojnie, to tylko ja- Goetze też się lekko przestraszył.
Po chwili zaczęli się śmiać z całej sytuacji.
-Chodź zrobiłem Ci kolację- powiedział przerywając salwę śmiechu.
-Nie trzeba było, sama bym coś dla nas ugotowała albo zrobiła jakieś kanapki.
Jednak podała mu dłoń i zeszli do kuchni. Kiedy zjedli postanowili obejrzeć film. Wybrali "Drogę bez powrotu".
Jednak zobaczyła tylko początek, bo już po chwili oparła głowę na ramieniu chłopaka i po chwili zasnęła jak małe dziecko.
Piłkarz wyłączył film i zaniósł ją do łóżka i usiadł się obok niej. Po chwili dał jej całusa i zaobserwował uśmiech pojawiający się na jej sennym obliczu. Dziewczyna westchnęła i przytuliła się do niego, on opadł na poduszkę i po chwili zasnął.
***
Kiedy się przebudziła, było prawie południe. Zobaczyła obok siebie śpiącego Mario, ale nie chciała go jeszcze budzić.
Poszła do łazienki, ubrała się w krótkie szorty i luźną granatową bluzkę, umalowała lekko rzęsy i udała się do kuchni.
Zrobiła śniadanie, wycisnęła świeży sok z pomarańczy i wróciła do sypialni.
Położyła się obok piłkarza i zaczęła szeptać mu do ucha. Po chwili przebudził się.
-Oooo hej- powiedział zaspany i pociągnął mnie za rękę. Straciłam równowagę i przewróciłam się na niego a on przekręcił się i nagle znalazłam się pod nim.
-Cześć, wstawaj a nie i mnie puść- powiedziałam próbując się wyrwać z jego objęć.
-Nie puszczę Cię już nigdy.
-A treningi.?- zapytałam.
-Dzisiaj żadnego nie mam.
-Chodź na śniadanie- powiedziałam i wreszcie wyrwałam się z jego objęć.
-No dobra- odpowiedział.
Po chwili siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy.
-Słuchaj, pójdziemy dziś na zakupy i kupimy Ci jakąś sukienkę- powiedział po chwili.
-Po co mi sukienka?- zapytałam zdziwiona.
-Idziemy dziś na imprezę do Lewego.
-Teraz mi mówisz? Wiesz która godzina?- powiedziałam.
-Dopiero o 20 mamy tam być. Spokojnie- jak zwykle był bardzo opanowany.
Zjedliśmy i wyszliśmy z domu.
Udaliśmy się do centrum i weszliśmy do jakiejś galerii. Od razu zjawiło się pełno fanek. Mario ze stoickim spokojem podpisał te kilkanaście kartek i zdjęć, a potem poszliśmy poszukiwać sukienki.
Po chwili znalazłam bardzo piękną sukienkę, ale jej cena mnie przeraziła.
-Spokojnie, ja zapłacę- powiedział piłkarz widząc moją reakcję.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale. Idź przymierz.
Kiedy po chwili wyszłam z przymierzalni Goetze był po prostu oczarowany i od razu chwycił mnie w pasie i podniósł do góry.
-Wyglądasz zjawiskowo- powiedział.
-Postaw mnie, bo jeszcze coś rozerwiesz i pójdę w samej bieliźnie.
Weszłam do przymierzalni,a potem udaliśmy się w stronę kasy. Mario oczywiście zapłacił tak jak wcześniej obiecał a mnie trochę popsuł się humor.
"Żeby płacił za mnie ktoś, kto nawet nie jest moim chłopakiem".
Piłkarz zadzwonił po taksówkę i pojechaliśmy do jego domu po jakieś rzeczy na zmianę.
Spakował torbę i wziął też rzeczy, które będą potrzebne mu na trening.
Kiedy już wracaliśmy, jego samochodem, weszliśmy do supermarketu po zakupy.
Weszliśmy do domu i zobaczyliśmy...
_________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział. Mam nadzieję że się podoba :) Jesteś-skomentuj :)
Mario bez wahania zdecydował, że pójdzie do sklepu a ona w tym czasie wykąpie się i przebierze.
Po 15 minutach wyszła z łazienki i poszła do jednego z pokoi na górze, aby go przygotować. Zostawiła w szafie swoje rzeczy, pościeliła łóżko i zaczęła rozczesywać włosy.
Siedziała tyłem do drzwi i nie słyszała jak piłkarz wszedł do pokoju i złapał ją w pasie od tyłu.
-O Jezuu- powiedziała i skoczyła do góry.
-Spokojnie, to tylko ja- Goetze też się lekko przestraszył.
Po chwili zaczęli się śmiać z całej sytuacji.
-Chodź zrobiłem Ci kolację- powiedział przerywając salwę śmiechu.
-Nie trzeba było, sama bym coś dla nas ugotowała albo zrobiła jakieś kanapki.
Jednak podała mu dłoń i zeszli do kuchni. Kiedy zjedli postanowili obejrzeć film. Wybrali "Drogę bez powrotu".
Jednak zobaczyła tylko początek, bo już po chwili oparła głowę na ramieniu chłopaka i po chwili zasnęła jak małe dziecko.
Piłkarz wyłączył film i zaniósł ją do łóżka i usiadł się obok niej. Po chwili dał jej całusa i zaobserwował uśmiech pojawiający się na jej sennym obliczu. Dziewczyna westchnęła i przytuliła się do niego, on opadł na poduszkę i po chwili zasnął.
***
Kiedy się przebudziła, było prawie południe. Zobaczyła obok siebie śpiącego Mario, ale nie chciała go jeszcze budzić.
Poszła do łazienki, ubrała się w krótkie szorty i luźną granatową bluzkę, umalowała lekko rzęsy i udała się do kuchni.
Zrobiła śniadanie, wycisnęła świeży sok z pomarańczy i wróciła do sypialni.
Położyła się obok piłkarza i zaczęła szeptać mu do ucha. Po chwili przebudził się.
-Oooo hej- powiedział zaspany i pociągnął mnie za rękę. Straciłam równowagę i przewróciłam się na niego a on przekręcił się i nagle znalazłam się pod nim.
-Cześć, wstawaj a nie i mnie puść- powiedziałam próbując się wyrwać z jego objęć.
-Nie puszczę Cię już nigdy.
-A treningi.?- zapytałam.
-Dzisiaj żadnego nie mam.
-Chodź na śniadanie- powiedziałam i wreszcie wyrwałam się z jego objęć.
-No dobra- odpowiedział.
Po chwili siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy.
-Słuchaj, pójdziemy dziś na zakupy i kupimy Ci jakąś sukienkę- powiedział po chwili.
-Po co mi sukienka?- zapytałam zdziwiona.
-Idziemy dziś na imprezę do Lewego.
-Teraz mi mówisz? Wiesz która godzina?- powiedziałam.
-Dopiero o 20 mamy tam być. Spokojnie- jak zwykle był bardzo opanowany.
Zjedliśmy i wyszliśmy z domu.
Udaliśmy się do centrum i weszliśmy do jakiejś galerii. Od razu zjawiło się pełno fanek. Mario ze stoickim spokojem podpisał te kilkanaście kartek i zdjęć, a potem poszliśmy poszukiwać sukienki.
Po chwili znalazłam bardzo piękną sukienkę, ale jej cena mnie przeraziła.
-Spokojnie, ja zapłacę- powiedział piłkarz widząc moją reakcję.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale. Idź przymierz.
Kiedy po chwili wyszłam z przymierzalni Goetze był po prostu oczarowany i od razu chwycił mnie w pasie i podniósł do góry.
-Wyglądasz zjawiskowo- powiedział.
-Postaw mnie, bo jeszcze coś rozerwiesz i pójdę w samej bieliźnie.
Weszłam do przymierzalni,a potem udaliśmy się w stronę kasy. Mario oczywiście zapłacił tak jak wcześniej obiecał a mnie trochę popsuł się humor.
"Żeby płacił za mnie ktoś, kto nawet nie jest moim chłopakiem".
Piłkarz zadzwonił po taksówkę i pojechaliśmy do jego domu po jakieś rzeczy na zmianę.
Spakował torbę i wziął też rzeczy, które będą potrzebne mu na trening.
Kiedy już wracaliśmy, jego samochodem, weszliśmy do supermarketu po zakupy.
Weszliśmy do domu i zobaczyliśmy...
_________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział. Mam nadzieję że się podoba :) Jesteś-skomentuj :)
piątek, 23 sierpnia 2013
Rozdział 3 ;)
Po chwili na boisko zaczęli wchodzić piłkarze. Kiedy się ustawili, po kolei zabrzmiały hymny narodowe każdego z klubów.
Zauważyłam, że słynne polskie trio nie śpiewało niemieckiego hymnu. Jednak moją
uwagę najbardziej przykuł Goetze.-O jeju na żywo wygląda milion razy lepiej niż na zdjęciach-
szepnęłam do Natalki.
Szłyśmy już w stronę głównej bramy kiedy jakiś rozpędzony mężczyzna wpadł we mnie i razem przewróciliśmy się, a on dość mocno przycisnął mnie do ziemi.
-Uważaj jak chodzisz – powiedziałam kiedy pomógł mi się podnieść.
Jednak po chwili zdębiałam. Tym mężczyzną był Goetze.
-Nic Ci nie jest? - zapytał
-Chyba niee - odpowiedziałam i w tym momencie zemdlałam
-Tylko mi nie zemdlej- odszepnęła.
Rozpoczął się mecz, gra bardzo mi się podobała. Oczywiście, jak miałyśmy w zwyczaju komentowałyśmy wszystko. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Borussi. Wszystkie 4 bramki strzelił Lewy. Od razu zaczęto mówić, że jest pogromcą Realu.
Postanowiłyśmy powoli opuścić stadion i nie czekać aż
piłkarze wyjdą z boiska.Rozpoczął się mecz, gra bardzo mi się podobała. Oczywiście, jak miałyśmy w zwyczaju komentowałyśmy wszystko. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Borussi. Wszystkie 4 bramki strzelił Lewy. Od razu zaczęto mówić, że jest pogromcą Realu.
Szłyśmy już w stronę głównej bramy kiedy jakiś rozpędzony mężczyzna wpadł we mnie i razem przewróciliśmy się, a on dość mocno przycisnął mnie do ziemi.
-Uważaj jak chodzisz – powiedziałam kiedy pomógł mi się podnieść.
Jednak po chwili zdębiałam. Tym mężczyzną był Goetze.
-Nic Ci nie jest? - zapytał
-Chyba niee - odpowiedziałam i w tym momencie zemdlałam
***Obudziłam
się w szpitalu. Obok mojego łóżka siedziała Natalia.
-Hej, powiedz mi co się stało wczoraj- przywitałam się.
-Hej. Zemdlałaś po tym jak zobaczyłaś Mario- powiedziała.
-Ale wstyd, pewnie pomyśli o mnie Bóg wie co.- załamałam się.
-Ej mała, głowa do góry- pocieszyła mnie Natalia- On tu jest.
-Cooooo?!- wykrzyknęłam
-Nie drzyj się tak- uciszyła mnie gestem- Martwi się o ciebie.
-Zawołaj go- powiedziałam- I zostaw nas samych.
-Okej.
Po chwili wyszła zamykając drzwi. Zobaczyłam jak się otwierają i jak staje w nich Goetze.
-Hej, mogę wejść- zapytał nadal stojąc w drzwiach.
-Cześć, wchodź.- przywołałam go gestem ręki.
-Jak się czujesz?
-Teraz dobrze, przepraszam że zemdlałam- opuściłam głowę.
-Nic się nie stało. Nawet mnie cieszy, że mam taką fankę- powiedział podnosząc mi głowę- piękną fankę- dodał patrząc mi w oczy.
Westchnęłam.
-Tylko znowu nie zemdlej- powiedział.- Mam dla Ciebie prezent- podał mi jakąś torebkę.
Otworzyłam i zobaczyłam koszulkę z jego nazwiskiem i podpisem, zwróciłam uwagę na jakies cyfry.
-Dziękuje. A to co?- zapytałam.
-Numer mojego telefonu- powiedział łapiąc mnie za rękę.- Napisz.
-Okej. Napiszę wieczorem.-uśmiechnęłam się.
-Ja już muszę iść. Jak wyjdziesz to może się spotkamy. Co ty na to?- zapytał.
-Okej.
-To pa- powiedział wstając i całując mnie w policzek.
-Ooooo proszę proszę, nawet numer telefonu Ci zostawił.- zaśmiała się.
-Też byłam zdziwiona. A wiesz zaproponował mi spotkanie jak już wyjdę i pocałował mnie w policzek- powiedziałam również z uśmiechem.
Zdziwienie Natalii osiągnęło chyba stan alarmowy.
Już miała coś odpowiedzieć, ale do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry, pani Julio- przywitał się- Jak się dzisiaj pani czuje?
-Całkiem dobrze.
-W taki razie wypiszemy panią jeszcze dziś- powiedział zerkając w moją kartę- idę po wypis.
I wyszedł z sali.
-Muszę zadzwonić do Mario- powiedziałam stojąc już przed szpitalem.
-Najpierw odpocznij. Idziemy do hotelu, może tam go spotkasz- przyjaciółka ostudziła mój zapał.
Ruszyłyśmy w stronę budynku. Zaraz po wejściu zobaczyłam piłkarza.
-Tym razem nie mdlej- powiedziała łapiąc mnie pod ramię.
-Hej, powiedz mi co się stało wczoraj- przywitałam się.
-Hej. Zemdlałaś po tym jak zobaczyłaś Mario- powiedziała.
-Ale wstyd, pewnie pomyśli o mnie Bóg wie co.- załamałam się.
-Ej mała, głowa do góry- pocieszyła mnie Natalia- On tu jest.
-Cooooo?!- wykrzyknęłam
-Nie drzyj się tak- uciszyła mnie gestem- Martwi się o ciebie.
-Zawołaj go- powiedziałam- I zostaw nas samych.
-Okej.
Po chwili wyszła zamykając drzwi. Zobaczyłam jak się otwierają i jak staje w nich Goetze.
-Hej, mogę wejść- zapytał nadal stojąc w drzwiach.
-Cześć, wchodź.- przywołałam go gestem ręki.
-Jak się czujesz?
-Teraz dobrze, przepraszam że zemdlałam- opuściłam głowę.
-Nic się nie stało. Nawet mnie cieszy, że mam taką fankę- powiedział podnosząc mi głowę- piękną fankę- dodał patrząc mi w oczy.
Westchnęłam.
-Tylko znowu nie zemdlej- powiedział.- Mam dla Ciebie prezent- podał mi jakąś torebkę.
Otworzyłam i zobaczyłam koszulkę z jego nazwiskiem i podpisem, zwróciłam uwagę na jakies cyfry.
-Dziękuje. A to co?- zapytałam.
-Numer mojego telefonu- powiedział łapiąc mnie za rękę.- Napisz.
-Okej. Napiszę wieczorem.-uśmiechnęłam się.
-Ja już muszę iść. Jak wyjdziesz to może się spotkamy. Co ty na to?- zapytał.
-Okej.
-To pa- powiedział wstając i całując mnie w policzek.
-Pa.
Kiedy wyszedł, do sali zajrzała
Natalia.
-Mogę wejść- zapytała.
-Właź- powiedziałam
Opowiedziałam jej przebieg rozmowy i pokazałam
prezent. Numer telefonu który zapisał na koszulce od razu przykuł jej uwagę.-Ooooo proszę proszę, nawet numer telefonu Ci zostawił.- zaśmiała się.
-Też byłam zdziwiona. A wiesz zaproponował mi spotkanie jak już wyjdę i pocałował mnie w policzek- powiedziałam również z uśmiechem.
Zdziwienie Natalii osiągnęło chyba stan alarmowy.
Już miała coś odpowiedzieć, ale do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry, pani Julio- przywitał się- Jak się dzisiaj pani czuje?
-Całkiem dobrze.
-W taki razie wypiszemy panią jeszcze dziś- powiedział zerkając w moją kartę- idę po wypis.
I wyszedł z sali.
-Muszę zadzwonić do Mario- powiedziałam stojąc już przed szpitalem.
-Najpierw odpocznij. Idziemy do hotelu, może tam go spotkasz- przyjaciółka ostudziła mój zapał.
Ruszyłyśmy w stronę budynku. Zaraz po wejściu zobaczyłam piłkarza.
-Tym razem nie mdlej- powiedziała łapiąc mnie pod ramię.
***Goetze od razu mnie zauważył i szepnął coś do swoich kolegów.
-Oooo Julka, hej- krzyknął idąc w moją stronę.
-Cześć cześć- przywitałam się.
Zabrał ode mnie torbę i wziął mnie pod ramię mówiąc do mojej przyjaciółki
-Ja się nią zajmę.
-Okej. Julka może w takim razie idź do naszego mieszkania a ja zostanę w hotelu?
-Cześć cześć- przywitałam się.
Zabrał ode mnie torbę i wziął mnie pod ramię mówiąc do mojej przyjaciółki
-Ja się nią zajmę.
-Okej. Julka może w takim razie idź do naszego mieszkania a ja zostanę w hotelu?
-Dobra, ale muszę spakować ciuchy- powiedziałam.
-Ja Cię odprowadze- Mario wtrącił się do rozmowy- Nie będziesz sama wieczorem chodzić po mieście.- przytulił mnie.
Weszłam do hotelowego pokoju, kazałam usiąść piłkarzowi na łóżku a sama podeszłam do szafy i zabrałam wszystkie swoje rzeczy. Poszłam też do łazienki po kosmetyki.
-Ja Cię odprowadze- Mario wtrącił się do rozmowy- Nie będziesz sama wieczorem chodzić po mieście.- przytulił mnie.
Weszłam do hotelowego pokoju, kazałam usiąść piłkarzowi na łóżku a sama podeszłam do szafy i zabrałam wszystkie swoje rzeczy. Poszłam też do łazienki po kosmetyki.
-Możemy iść- zwróciłam się do niego.
-To daj walizkę. Nie będziesz dźwigać.- bez zbędnych ceregieli zabrał mi torbę.
Wyszliśmy na korytarz i zobaczyliśmy przed sobą kolegów Goetze. Byli to Lewy i Reus, stali oparci o ścianę.
Zapomniałam, że cały czas trzymamy się z Mario za ręce.
-O widzę, że ktoś tu się zakochał - powiedział Lewy śmiejąc się- przedstaw nam ją.
-Sama się przedstawię. Jestem Julia- powiedziałam podając chłopakom rękę.
Postaliśmy chwilę i się pośmialiśmy.
-Możemy iść, jestem zmęczona- szepnęłam do Mario.
-Sorry chłopaki, my się zmywamy, bo mi tu dziewczyna zaśnie- powiedział Goetze.
-Miło było, cześć- powiedziałam a chłopaki pomachali nam na pożegnanie.
Wyszliśmy przed hotel i zrobiło mi się strasznie zimno.
-To daj walizkę. Nie będziesz dźwigać.- bez zbędnych ceregieli zabrał mi torbę.
Wyszliśmy na korytarz i zobaczyliśmy przed sobą kolegów Goetze. Byli to Lewy i Reus, stali oparci o ścianę.
Zapomniałam, że cały czas trzymamy się z Mario za ręce.
-O widzę, że ktoś tu się zakochał - powiedział Lewy śmiejąc się- przedstaw nam ją.
-Sama się przedstawię. Jestem Julia- powiedziałam podając chłopakom rękę.
Postaliśmy chwilę i się pośmialiśmy.
-Możemy iść, jestem zmęczona- szepnęłam do Mario.
-Sorry chłopaki, my się zmywamy, bo mi tu dziewczyna zaśnie- powiedział Goetze.
-Miło było, cześć- powiedziałam a chłopaki pomachali nam na pożegnanie.
Wyszliśmy przed hotel i zrobiło mi się strasznie zimno.
Piłkarz widząc to zdjął bluzę i założył mi ją, po czym przytulił mnie i ruszyliśmy w stronę domu...
_____________________________________________________________________________________________
I jest kolejny :) Proszę o komentarze ;D
_____________________________________________________________________________________________
I jest kolejny :) Proszę o komentarze ;D
czwartek, 22 sierpnia 2013
Rozdział 2.
Przebudziłam się o 3 nad ranem, bo poczułam, że ktoś szturcha mnie lekko w ramie. Była to Natalka.
-Coo jest.?- zapytałam lekko zaspana.
-Budź się królewno, bo nie mam z kim porozmawiać- zaśmiała się przyjaciółka.
-Wariatka z Ciebie jest.- powiedziałam.
-A z Ciebie jeszcze większa- odgryzła się.
Przekomarzały się jeszcze kilka minut następnie zjadły kanapki i popiły wodą.
-Mogę zapytać czemu się tak uśmiechałaś przez sen.?- Natalia przerwała ciszę.
-Hmmm... Mario mi się śnił- powiedziałam uśmiechając się lekko.
-Opowiadaj.
Po chwili opowiedziałam jej cały sen ze szczegółami. Była pod dużym wrażeniem.
-Ej dziewczyno oby ten sen był proroczy.
-Zobaczymy. A tymczasem porozmawiajmy o czymś innym.
-Okej. tak w ogóle która jest godzina?- zapytała.
-7:30. Niedługo będziemy lądować- odpowiedziałam.
Porozmawiałyśmy jeszcze przez te pół godziny kilkakrotnie zahaczając o temat związany z piłkarzem.
-Proszę zapiąć pasy, będziemy lądować- usłyszałyśmy.
Po 10 minutach stałyśmy już na płycie lotniska.
-Jaki ten Dortmund jest piękny- powiedziałam.
-Lotnisko jest całkiem całkiem. Poczekaj aż znajdziemy się w mieście i na stadionie.- przyjaciółka tylko pobudziła moją ciekawość.
Wzięłyśmy walizki i poszłyśmy w stronę hotelu.
***
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że to właśnie w tym hotelu mają być piłkarze?- zapytałam lekko zdenerwowana.
-Boo to miała być niespodzianka. Nie denerwuj się.- powiedziała Natalia.
-No dobra, to nawet lepiej. Może spotkam swojego Mario- odpowiedziałam szczypiąc ją w ramię.
Kiedy weszłyśmy do pokoju postanowiłyśmy przebrać się, zjeść coś i wyjść na miasto pozwiedzać.
Za pół godziny byłyśmy już w mieście.
-Mam pewien pomysł- powiedziałam po chwili.
-No dajesz.
-Przeprowadźmy się do Dortmundu. Znajdziemy tu jakąś pracę i będzie dobrze.
-To jest myśl. To bierzmy się za szukanie mieszkania. Rodzice pewnie też nam pomogą finansowo.
Po ustaleniu wszystkiego zobaczyły ogłoszenie dotyczące sprzedaży mieszkania.
-Patrz, zadzwoń pod ten numer i o wszystko zapytaj- powiedziałam do Natalii.
Po 10 minutach wszystko wiedziałyśmy. Umówiłyśmy się na spotkanie z właścicielem. Kiedy dotarłyśmy na miejsce byłyśmy pod dużym wrażeniem. Zdecydowałyśmy się od razu, nasi rodzice zrobili przelew a my mogłyśmy się wprowadzić nawet zaraz jednak wolałyśmy zostać w hotelu.
Była godzina 13 a o 16 miał być mecz. Poszłyśmy do hotelu, zjadłyśmy obiad i zaczęłyśmy się szykować. Ubrałyśmy czarne rurki i żółto-czarne T-shirty z logiem BvB. Paznokcie pomalowałyśmy u jednej ręki na żółto, u drugiej na czarno. Założyłyśmy wygodne buty i umalowałyśmy rzęsy.
Dochodziła 15:30 więc poszłyśmy już na stadion, bo z hotelu było blisko.
Od samego wejścia dało się wyczuć tą atmosferę wyczekiwania.
Był to mecz z Realem. Jeszcze nie wiedziałyśmy, że będziemy świadkami historycznego wydarzenia. Zajęłyśmy miejsca w pierwszym rzędzie skąd bardzo dobrze wszystko było widać. Po chwili....
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny rozdział. :) Następny jutro :)
-Coo jest.?- zapytałam lekko zaspana.
-Budź się królewno, bo nie mam z kim porozmawiać- zaśmiała się przyjaciółka.
-Wariatka z Ciebie jest.- powiedziałam.
-A z Ciebie jeszcze większa- odgryzła się.
Przekomarzały się jeszcze kilka minut następnie zjadły kanapki i popiły wodą.
-Mogę zapytać czemu się tak uśmiechałaś przez sen.?- Natalia przerwała ciszę.
-Hmmm... Mario mi się śnił- powiedziałam uśmiechając się lekko.
-Opowiadaj.
Po chwili opowiedziałam jej cały sen ze szczegółami. Była pod dużym wrażeniem.
-Ej dziewczyno oby ten sen był proroczy.
-Zobaczymy. A tymczasem porozmawiajmy o czymś innym.
-Okej. tak w ogóle która jest godzina?- zapytała.
-7:30. Niedługo będziemy lądować- odpowiedziałam.
Porozmawiałyśmy jeszcze przez te pół godziny kilkakrotnie zahaczając o temat związany z piłkarzem.
-Proszę zapiąć pasy, będziemy lądować- usłyszałyśmy.
Po 10 minutach stałyśmy już na płycie lotniska.
-Jaki ten Dortmund jest piękny- powiedziałam.
-Lotnisko jest całkiem całkiem. Poczekaj aż znajdziemy się w mieście i na stadionie.- przyjaciółka tylko pobudziła moją ciekawość.
Wzięłyśmy walizki i poszłyśmy w stronę hotelu.
***
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że to właśnie w tym hotelu mają być piłkarze?- zapytałam lekko zdenerwowana.
-Boo to miała być niespodzianka. Nie denerwuj się.- powiedziała Natalia.
-No dobra, to nawet lepiej. Może spotkam swojego Mario- odpowiedziałam szczypiąc ją w ramię.
Kiedy weszłyśmy do pokoju postanowiłyśmy przebrać się, zjeść coś i wyjść na miasto pozwiedzać.
Za pół godziny byłyśmy już w mieście.
-Mam pewien pomysł- powiedziałam po chwili.
-No dajesz.
-Przeprowadźmy się do Dortmundu. Znajdziemy tu jakąś pracę i będzie dobrze.
-To jest myśl. To bierzmy się za szukanie mieszkania. Rodzice pewnie też nam pomogą finansowo.
Po ustaleniu wszystkiego zobaczyły ogłoszenie dotyczące sprzedaży mieszkania.
-Patrz, zadzwoń pod ten numer i o wszystko zapytaj- powiedziałam do Natalii.
Po 10 minutach wszystko wiedziałyśmy. Umówiłyśmy się na spotkanie z właścicielem. Kiedy dotarłyśmy na miejsce byłyśmy pod dużym wrażeniem. Zdecydowałyśmy się od razu, nasi rodzice zrobili przelew a my mogłyśmy się wprowadzić nawet zaraz jednak wolałyśmy zostać w hotelu.
Była godzina 13 a o 16 miał być mecz. Poszłyśmy do hotelu, zjadłyśmy obiad i zaczęłyśmy się szykować. Ubrałyśmy czarne rurki i żółto-czarne T-shirty z logiem BvB. Paznokcie pomalowałyśmy u jednej ręki na żółto, u drugiej na czarno. Założyłyśmy wygodne buty i umalowałyśmy rzęsy.
Dochodziła 15:30 więc poszłyśmy już na stadion, bo z hotelu było blisko.
Od samego wejścia dało się wyczuć tą atmosferę wyczekiwania.
Był to mecz z Realem. Jeszcze nie wiedziałyśmy, że będziemy świadkami historycznego wydarzenia. Zajęłyśmy miejsca w pierwszym rzędzie skąd bardzo dobrze wszystko było widać. Po chwili....
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny rozdział. :) Następny jutro :)
środa, 21 sierpnia 2013
Rozdział 1.
Była późna noc. Właśnie wracałyśmy z Natalią z imprezy od kolegi. Natalia to moja przyjaciółka, znamy się od sama nie wiem kiedy.
Byłyśmy trochę pijane i co chwila wybuchałyśmy głośnym, wręcz histerycznym śmiechem z byle powodu.
Kiedy doszłyśmy do domu Natalia poszła pod prysznic a ja usiadłam na kanapie i czekałam na swoją kolej.
Nie zeszło jej długo i po półgodzinie byłyśmy obie przebrane w pidżamy i poszłyśmy do swoich łóżek.
Następnego dnia miałyśmy jechać do Dortmundu na mecz naszego ulubionego klubu piłkarskiego.
Po chwili włożyłam słuchawki w uszy i zasnęłam.
***
Następnego dnia obudziłam się o 12. Kiedy spojrzałam, która jest godzina o mało nie dostałam zawału.
Zerwałam się z łóżka i pobiegłam ogarnąć się do łazienki, zrobiłam śniadanie i obudziłam przyjaciółkę. Musiałyśmy się jeszcze spakować a za 3 godziny miałyśmy lot. Mimo że zaspałyśmy wyrobiłyśmy się na 13.40 i postanowiłyśmy już zamówić taksówkę, pojechać na lotnisko i tam spokojnie poczekać na samolot.
Po 15 minutach podjechał samochód. Kierowca był tak miły, że pomógł nam zapakować walizki.
O 14:45 byłyśmy już na lotnisku.
Kiedy weszłam do samolotu ogarnęło mnie przerażenie. Zawsze tak miałam. Po prostu panicznie bałam się latać. Jednak kiedy wystartowaliśmy od razu poprawiło mi się samopoczucie.
-Natalia, jak myślisz poznamy jakiegoś przystojnego piłkarza.?- zaśmiałam się.
-Być może kochana. Może jakiś zostanie wreszcie Twoim chłopakiem.- powiedziała.
-Marzenia...
-Nigdy nie mów nigdy, może te marzenia się spełnią.- dodała.
-Oj nie wiem.- sama nie byłam pewna co bym wolała.
-A powiesz który ci się najbardziej podoba.?- zapytała
-Kiedyś Lewy, teraz Goetze.
-Dziewczyno, to chyba największe ciacho. I wcale nie jet taki stary.- zaśmiała się- Ma tylko 21 lat.
-Wiem, a skąd ty to wiesz.? Przecież nie interesujesz się aż tak piłką.?- zapytałam zdziwiona.
-Aaa przeczytałam gdzieś.
-Jestem zmęczona i nadal mam lekkiego kaca. chyba się prześpię.- powiedziałam ziewając
-Okej. Ja może też. Gdyby coś to mnie budź, a jak nie to ja Ciebie.
-Dobrze- powiedziałam wkładając słuchawki w uszy.
Spałam chyba ze 3 godziny. Kiedy się przebudziłam zobaczyłam, że wszyscy wokół śpią, nawet Natalka. W Dortmundzie miałyśmy być dopiero około 8 rano. Teraz była 23. Postanowiłam pójść dalej spać, więc usiadłam się trochę wygodniej i oparłam głowę o szybę. Poczułam ulgę- od przebudzenia bolała mnie głowa. Jednak nie mogłam zasnąć, cały czas myślałam co mnie spotka na miejscu. Mario też jakoś nie chciał wyjść mi z głowy. W pewnym momencie uśmiechnęłam się do swoich myśli i przymknęłam oczy. Po 10 minutach już spałam.
_________________________________________________________________________________
Jest 1 rozdział. :) Proszę o komentarze bo są motywujące. Jutro kolejny. :)
Byłyśmy trochę pijane i co chwila wybuchałyśmy głośnym, wręcz histerycznym śmiechem z byle powodu.
Kiedy doszłyśmy do domu Natalia poszła pod prysznic a ja usiadłam na kanapie i czekałam na swoją kolej.
Nie zeszło jej długo i po półgodzinie byłyśmy obie przebrane w pidżamy i poszłyśmy do swoich łóżek.
Następnego dnia miałyśmy jechać do Dortmundu na mecz naszego ulubionego klubu piłkarskiego.
Po chwili włożyłam słuchawki w uszy i zasnęłam.
***
Następnego dnia obudziłam się o 12. Kiedy spojrzałam, która jest godzina o mało nie dostałam zawału.
Zerwałam się z łóżka i pobiegłam ogarnąć się do łazienki, zrobiłam śniadanie i obudziłam przyjaciółkę. Musiałyśmy się jeszcze spakować a za 3 godziny miałyśmy lot. Mimo że zaspałyśmy wyrobiłyśmy się na 13.40 i postanowiłyśmy już zamówić taksówkę, pojechać na lotnisko i tam spokojnie poczekać na samolot.
Po 15 minutach podjechał samochód. Kierowca był tak miły, że pomógł nam zapakować walizki.
O 14:45 byłyśmy już na lotnisku.
Kiedy weszłam do samolotu ogarnęło mnie przerażenie. Zawsze tak miałam. Po prostu panicznie bałam się latać. Jednak kiedy wystartowaliśmy od razu poprawiło mi się samopoczucie.
-Natalia, jak myślisz poznamy jakiegoś przystojnego piłkarza.?- zaśmiałam się.
-Być może kochana. Może jakiś zostanie wreszcie Twoim chłopakiem.- powiedziała.
-Marzenia...
-Nigdy nie mów nigdy, może te marzenia się spełnią.- dodała.
-Oj nie wiem.- sama nie byłam pewna co bym wolała.
-A powiesz który ci się najbardziej podoba.?- zapytała
-Kiedyś Lewy, teraz Goetze.
-Dziewczyno, to chyba największe ciacho. I wcale nie jet taki stary.- zaśmiała się- Ma tylko 21 lat.
-Wiem, a skąd ty to wiesz.? Przecież nie interesujesz się aż tak piłką.?- zapytałam zdziwiona.
-Aaa przeczytałam gdzieś.
-Jestem zmęczona i nadal mam lekkiego kaca. chyba się prześpię.- powiedziałam ziewając
-Okej. Ja może też. Gdyby coś to mnie budź, a jak nie to ja Ciebie.
-Dobrze- powiedziałam wkładając słuchawki w uszy.
Spałam chyba ze 3 godziny. Kiedy się przebudziłam zobaczyłam, że wszyscy wokół śpią, nawet Natalka. W Dortmundzie miałyśmy być dopiero około 8 rano. Teraz była 23. Postanowiłam pójść dalej spać, więc usiadłam się trochę wygodniej i oparłam głowę o szybę. Poczułam ulgę- od przebudzenia bolała mnie głowa. Jednak nie mogłam zasnąć, cały czas myślałam co mnie spotka na miejscu. Mario też jakoś nie chciał wyjść mi z głowy. W pewnym momencie uśmiechnęłam się do swoich myśli i przymknęłam oczy. Po 10 minutach już spałam.
_________________________________________________________________________________
Jest 1 rozdział. :) Proszę o komentarze bo są motywujące. Jutro kolejny. :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



.jpg)