-Nie możesz z tym poczekać do jutra aż oboje będziemy w lepszej formie?- przerwała mi Natalia.
-Nie! Siadać i to już- powiedziałam wstając. Mario stanął obok mnie obejmując w talii a oni siedzieli na kanapie jak dwójka morderców na przesłuchaniu. Miałam ochotę się zaśmiać, ale musiałam na poważnie porozmawiać z nimi.
-Wyjaśnicie mi co to miało być?- zapytałam mając na myśli wczorajszą nocną "pobudkę".
-To przez przypadek, ja chciałem złapać Natkę, a ona poleciała do przodu i zwaliła te talerze- powiedział Marco robiąc minę zbitego szczeniaka.
-Ty mi tu słodkich oczek nie rób- powiedziałam.- Natalia musimy porozmawiać na osobności. A ty zostań z nim- powiedziałam do Mario.
Poszłyśmy na górę i zamknęłyśmy się w jednym z pustych, jak do tej pory, pokoi.
-Co ty wyprawiasz dziewczyno?- zapytałam.
-O co Ci chodzi?- odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-Masz w Polsce narzeczonego, za chwilę bierzesz ślub, po co robisz Reusowi nadzieję?!- wydarłam się.
-Nie mam w Polsce narzeczonego! Zerwałam z nim- powiedziała całkiem spokojnie.
-Jak to?! Dlaczego?
-Boo ja nie mogę być z kimś kto nie potrafi zrozumieć, że jestem na tyle dorosła by móc wziąć sprawy w swoje ręce. Ja nie mam 5 lat. Ja potrzebuję mężczyzny a nie tyrana- wyżaliła się. Po jej policzku zaczęły płynąć łzy.
-Sorry mała, nie chciałam ,ale nic mi nie powiedziałaś.-powiedziałam przytulając ją.
-Wiem, moja wina. Następnym razem dowiesz się pierwsza.
Posiedziałyśmy chwilę w zupełnej ciszy, a potem zeszłyśmy do chłopaków.
-Wszystko okej?- zapytali chłopcy.
-Tak- odpowiedziałyśmy jednogłośnie i zaczęłyśmy się śmiać.
***
Pooglądaliśmy jakieś filmy i postanowiłam zrobić obiad. Oczywiście pomógł mi Mario, bo tamta dwójka umiała tylko jeść.
Poszliśmy do kuchni. Postanowiłam zrobić spaghetti i sałatkę warzywną.
Kiedy makaron był już gotowy i sos prawie też, poczułam że Goetze kładzie mi ręce na biodrach i zaczyna całować po szyi. Akurat trzymałam nóż w dłoni i pech chciał że skaleczyłam się w palec, zacięłam dosyć głęboko.
-Kur*a mać, leć po apteczkę- krzyknęłam próbując zatamować krwawienie.
Po chwili do kuchni wrócił nie tylko piłkarz, ale też przerażona przyjaciółka i Marco.
Na stole było już trochę krwi, a ja cały czas nie mogłam jej zatamować. Podstawiłam paca pod zimną wodę i podziałało. Potem Goetze założył mi opatrunek i dokończył sałatkę.
Zjedliśmy obiad i poszłam na górę. Palec strasznie mnie bolał. Przymknęłam oczy i nawet nie wiem kiedy po moich policzkach spłynęła łza, potem kolejna i kolejna.
Mario pozmywał i wszedł do pokoju a widząc mnie zapłakaną zapytał
-Co jest skarbie?
Postanowiłam opowiedzieć mu całą historię. Kiedy skończyłam nie mógł w to uwierzyć.
-Jak można być tak podłym?- zapytał przytulając mnie.
-Widocznie można.
Po chwili zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Dzisiaj dodaję jeszcze jeden bo nie wiem czy jutro znajdę czas.
W następnym rozdziale przytoczę historię opowiedzianą piłkarzowi a w kolejnych wrócę do zwykłego toku wydarzeń. :))))))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz