Zaproponował mi spacer po ogrodzie. Zgodziłam się, powiadomiłam tylko Mario, że idę się przejść z Lewym (nie miał nic przeciwko).
Weszliśmy w ciemność.
-Mogę cię o coś zapytać? - przerwałam ciszę.
-Jasne - wyczułam, że się uśmiecha.
-Sorry, że o akurat o to, ale co się stało między Tobą a Anią.?- zapytałam niepewnie.
-Pokłóciliśmy się o jej byłego.
-Jej byłego? Przecież ona jest twoją żoną.
-Cały czas mnie do niego porównywała, nie mogłem tego słuchać- jego wyznanie mnie zaskoczyło.
-To zrozumiałe, ale nie martw się, ona na pewno jutro zadzwoni z przeprosinami - pocieszyłam go.
-Wątpię; chyba nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Niech wraca do niego- wyczułam coraz większe zdenerwowanie ale też żal.
-Spokojnie, będzie dobrze - przytuliłam go.
-Nawet się dobrze nie znamy, a ty bardzo umiesz człowieka pocieszyć i wiesz jak rozwiązać każdy problem.- powiedział również mnie przytulając.
-Zawsze do usług. - zaczęłam się śmiać.
Ku mojemu zaskoczeniu po moich ostatnich słowach Robert mnie pocałował.
Szybko od niego odskoczyłam.
-Cholera - powiedziałam - to nie powinno się stać.
-Przepraszam, ale jesteś taka piękna. Od początku chciałem Cię pocałować., ale Mario jak zawsze ma najpiękniejszą laskę pod słońcem- powiedział - jeszcze raz przepraszam.
-Spoko, więcej razy tak nie rób.- pogroziłam mu palcem tak dla żartów - nikt się nie może o tym dowiedzieć- dodałam już na poważnie.
-Dobra, ja nikomu nie powiem.
Po tych słowach wróciliśmy na taras.
Mario zauważył, że jakoś popsuł mi się humor. To przez pocałunek z Lewym, czułam się podle, ale nie mogłam mu o tym powiedzieć.
-Kochanie, co jest.?- zapytał mnie na ucho.
-Nic kociaku, tylko jestem troszeczkę zmęczona.- odszepnęłam.
Goetze odczekał chwilę a potem powiedział do gospodarza imprezy
-Robert, my się będziemy zbierać, Julka jest zmęczona.
-Spoko. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy- powiedział podając rękę Mario a mnie całując w policzek.
Poczułam się dziwnie, a Lewandowski miał nieokreśloną minę, wyglądał zupełnie jakby przed chwilą nic się nie wydarzyło.
''Nikt nie może się o tym dowiedzieć''- przypomniałam sobie swoje własne słowa.
Potem pożegnałam się z resztą i wyszliśmy. Taksówka już na nas czekała, więc po 15 minutach byliśmy pod moim domem.
Gdy tylko wysiadłam od razu zdjęłam szpilki i na boso poszłam w stronę domu.
Mario nie pozwolił mi daleko zajść, bo wziął mnie na ręce. Weszliśmy do domu. Natalia siedziała na kanapie i coś oglądała.
Uśmiechnęła się na nasz widok, a my powiedzieliśmy jej 'dobranoc' i skierowaliśmy się na górę....
_________________________________________________________________________________
Dziękuję Kasia za motywację :) Kolejny rozdział jutro lub dziś wieczorem ;p
Jesteś- zostaw kom.! ;))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz