piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 10 - ''jak ja nie mogę być z tobą to już nikt nie będzie''.

*Jak wiesz przyleciałam do Dortmundu na mecz, ale postanowiłam tu zostać i poszukać szczęścia. Kiedy mieszkałam jeszcze w Warszawie miałam chłopaka, a raczej narzeczonego. Myślałam, że to taki na całe życie, nawet ślub mieliśmy zaplanowany. Wbrew pozorom byliśmy ze sobą bardzo szczęśliwi. Spędziłam z nim ponad  5 lat, a on jednym głupim wybrykiem wszystko przekreślił.
Wracałam wtedy ze stadniny. Było późno i dość zimno jak na początek kwietnia. Już w korytarzu słyszałam jakieś dziwne odgłosy z domu, zastanawiałam się co to może być. Kiedy otworzyłam drzwi zorientowałam się, że dochodzą z naszej sypialni: mojej i Pawła. Otworzyłam drzwi i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. On leżał w naszym łóżku z jakąś lalą, ale i tak ją poznałam. To była Laura- moja przyjaciółka- w zasadzie była przyjaciółka.
Niewiele myśląc spakowałam potrzebne rzeczy i wybiegłam z domu. Po chwili byłam już u mamy, zapłakana i pełna obaw. Zapukałam a ona szybko otworzyła i od razu zauważyła że coś jest na rzeczy. Jednak ja nie chciałam o tym mówić. Kazałam jej tylko odwołać ślub który był zaplanowany na przyszły tydzień i pobiegłam do swojego starego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i po chwili zasnęłam.
Następnego dnia po południu przyszedł do mnie Paweł. Przepraszał, mówił że to jednorazowy wybryk, że więcej tak nie zrobi. Bardzo chciałam mu uwierzyć ale nie mogłam, za bardzo mnie zranił. Kiedy mu to powiedziałam wściekł się. Rozpętała się prawdziwa awantura, a mojej mamy akurat nie było. Po chwili on chwycił nóż i wbił mi go prosto w brzuch, upadłam na podłogę zalewając wszystko krwią. Na odchodne powiedział „jak ja nie mogę z tobą być to już nikt nie będzie.” I po prostu wyszedł zostawiając mnie na tej podłodze. Ostatkiem sił dowlekłam się do telefonu i zadzwoniłam do mamy prosząc o natychmiastowy przyjazd. Po chwili była przy mnie i wezwała karetkę. Ja straciłam przytomność budząc się dopiero po operacji. Okazało się, że miałam bardzo dużo szczęścia, bo według lekarza powinnam już nie żyć.
Kilka dni później wróciłam do domu i kompletnie się załamałam. Przez pół roku praktycznie nie wychodziłam z domu, tłumacząc się błahostkami. Wszyscy się ode mnie odwrócili, tylko Natalka mi pomagała i ona zachęciła mnie do ponownego „powrotu do życia”. A potem przyjechałam tu na mecz i poznałam Ciebie.*

Mario wysłuchał mnie do końca ani razu nie przerywając. Kiedy skończyłam mówić poczułam się o wiele lepiej, a on ujął moją twarz i namiętnie mnie pocałował. Zasnęłam po chwili otoczona silnym ramieniem Goetzego.
_________________________________________________________________________________
I jest ''przerywnik'' w opowiadaniu- historia, którą obiecałam.
Jutro dodam rozdział :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz