piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 3 ;)

Po chwili na boisko zaczęli wchodzić piłkarze. Kiedy się ustawili, po kolei zabrzmiały hymny narodowe każdego z klubów. Zauważyłam, że słynne polskie trio nie śpiewało niemieckiego hymnu. Jednak moją uwagę najbardziej przykuł Goetze.-O jeju na żywo wygląda milion razy lepiej niż na zdjęciach- szepnęłam do Natalki.
-Tylko mi nie zemdlej- odszepnęła.
Rozpoczął się mecz, gra bardzo mi się podobała. Oczywiście, jak miałyśmy w zwyczaju komentowałyśmy wszystko. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Borussi. Wszystkie 4 bramki strzelił Lewy. Od razu zaczęto mówić, że jest pogromcą Realu.
Postanowiłyśmy powoli opuścić stadion i nie czekać aż piłkarze wyjdą z boiska.
Szłyśmy już w stronę głównej bramy kiedy jakiś rozpędzony mężczyzna wpadł we mnie i razem przewróciliśmy się, a on dość mocno przycisnął mnie do ziemi.
-Uważaj jak chodzisz – powiedziałam kiedy pomógł mi się podnieść.
Jednak po chwili zdębiałam. Tym mężczyzną był Goetze.
-Nic Ci  nie jest? - zapytał
-Chyba niee - odpowiedziałam i w tym momencie zemdlałam
***Obudziłam się w szpitalu. Obok mojego łóżka siedziała Natalia.
-Hej, powiedz mi co się stało wczoraj- przywitałam się.
-Hej. Zemdlałaś po tym jak zobaczyłaś Mario- powiedziała.
-Ale wstyd, pewnie pomyśli o mnie Bóg wie co.- załamałam się.
-Ej mała, głowa do góry- pocieszyła mnie Natalia- On tu jest.
-Cooooo?!- wykrzyknęłam
-Nie drzyj się tak- uciszyła mnie gestem- Martwi się o ciebie.
-Zawołaj go- powiedziałam- I zostaw  nas samych.
-Okej.
Po chwili wyszła zamykając drzwi. Zobaczyłam jak się otwierają i jak staje w nich Goetze.
-Hej, mogę wejść- zapytał nadal stojąc w drzwiach.
-Cześć, wchodź.- przywołałam go gestem ręki.
-Jak się czujesz?
-Teraz dobrze, przepraszam że zemdlałam- opuściłam głowę.
-Nic się nie stało. Nawet mnie cieszy, że mam taką fankę- powiedział podnosząc mi głowę- piękną fankę- dodał patrząc mi w oczy.
Westchnęłam.
-Tylko znowu nie zemdlej- powiedział.- Mam dla Ciebie prezent- podał mi jakąś torebkę.
Otworzyłam i zobaczyłam koszulkę z jego nazwiskiem i podpisem, zwróciłam uwagę na jakies cyfry.
-Dziękuje. A to co?- zapytałam.
-Numer mojego telefonu- powiedział łapiąc mnie za rękę.- Napisz.
-Okej. Napiszę wieczorem.-uśmiechnęłam się.
-Ja już muszę iść. Jak wyjdziesz to może się spotkamy. Co ty na to?- zapytał.
-Okej.
-To pa- powiedział wstając i całując mnie w policzek.
-Pa.
Kiedy wyszedł, do sali zajrzała Natalia.

-Mogę wejść- zapytała.
-Właź- powiedziałam
Opowiedziałam jej przebieg rozmowy i pokazałam prezent. Numer telefonu który zapisał na koszulce od razu przykuł jej uwagę.
-Ooooo proszę proszę, nawet numer telefonu Ci zostawił.- zaśmiała się.
-Też byłam zdziwiona. A wiesz zaproponował mi spotkanie jak już wyjdę i pocałował mnie w policzek- powiedziałam również z uśmiechem.
Zdziwienie Natalii osiągnęło chyba stan alarmowy.
Już miała coś odpowiedzieć, ale do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry, pani Julio- przywitał się- Jak się dzisiaj pani czuje?
-Całkiem dobrze.
-W taki razie wypiszemy panią jeszcze dziś- powiedział zerkając w moją kartę- idę po wypis.
I wyszedł z sali.
-Muszę zadzwonić do Mario- powiedziałam stojąc już przed szpitalem.
-Najpierw odpocznij. Idziemy do hotelu, może tam go spotkasz- przyjaciółka ostudziła mój zapał.
Ruszyłyśmy w stronę budynku. Zaraz po wejściu zobaczyłam piłkarza.
-Tym razem nie mdlej- powiedziała łapiąc mnie pod ramię.

***Goetze od razu mnie zauważył i szepnął coś do swoich kolegów.
-Oooo Julka, hej- krzyknął idąc w moją stronę.
-Cześć cześć- przywitałam się.
Zabrał ode mnie torbę i wziął mnie pod ramię mówiąc do mojej przyjaciółki
-Ja się nią zajmę.
-Okej. Julka może w takim razie idź do naszego mieszkania a ja zostanę w hotelu?
-Dobra, ale muszę spakować ciuchy- powiedziałam.
-Ja Cię odprowadze- Mario wtrącił się do rozmowy- Nie będziesz sama wieczorem chodzić po mieście.- przytulił mnie.
Weszłam do hotelowego pokoju, kazałam usiąść piłkarzowi na łóżku a sama podeszłam do szafy i zabrałam wszystkie swoje rzeczy. Poszłam też do łazienki po kosmetyki.
-Możemy iść- zwróciłam się do niego.
-To daj walizkę. Nie będziesz dźwigać.- bez zbędnych ceregieli zabrał mi torbę.
Wyszliśmy na korytarz i zobaczyliśmy przed sobą kolegów Goetze. Byli to Lewy i Reus, stali oparci o ścianę.
Zapomniałam, że cały czas trzymamy się z Mario za ręce.
-O widzę, że ktoś tu się zakochał - powiedział Lewy śmiejąc się- przedstaw nam ją.
-Sama się przedstawię. Jestem Julia- powiedziałam podając chłopakom rękę.
Postaliśmy chwilę i się pośmialiśmy.
-Możemy iść, jestem zmęczona- szepnęłam do Mario.
-Sorry chłopaki, my się zmywamy, bo mi tu dziewczyna zaśnie- powiedział Goetze.
-Miło było, cześć- powiedziałam a chłopaki pomachali nam na pożegnanie.
Wyszliśmy przed hotel i zrobiło mi się strasznie zimno.
Piłkarz widząc to zdjął bluzę i założył mi ją, po czym przytulił mnie i ruszyliśmy w stronę domu...
_____________________________________________________________________________________________
I jest kolejny :) Proszę o komentarze ;D

3 komentarze:

  1. Aww słodko *.*
    Nadrabiam powolutku ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że podoba Ci się to co piszę i że dołączyłaś do zacnego grona moich czytelników :) Pozdrawiam ;**

      Usuń