środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 7 ;>

Kiedy weszliśmy do sypialni piłkarz położył mnie na łóżku i zaczął namiętnie całować. Po kilku minutach odepchnęłam go i poszłam do łazienki.
Kiedy wyszłam spod prysznica okazało się, że w pośpiechu zapomniałam wziąć bielizny i piżamy.
Najpierw chciałam iść sama a potem przypomniałam sobie o piłkarzu, który czeka na mnie w pokoju.
-Mario, kochanie.!- krzyknęłam
-Tak?
-Przynieś mi z pokoju piżamę i bieliznę. Leży na krześle.
-Już niosę. - usłyszałam krzątanie po pokoju. - otwórz- powiedział po chwili stojąc pod łazienką.
Uchyliłam tylko drzwi i wyciągnęłam rękę.
-Otwórz szerzej- powiedział.
-Nie bądź taki podstępny. Dawaj tą piżamę- zaśmiałam się.
-Sobie weź- powiedział odsuwając się od drzwi.
-Ej no- krzyknęłam otwierając automatycznie drzwi.- Daj mi to- powiedziałam idąc w jego stronę z groźną miną.
-No i proszę jednak można otworzyć drzwi- uśmiechnął się podając mi wreszcie ubranie.
-Bardzo śmieszne- powiedziałam idąc do łazienki.
Już chciałam zamknąć drzwi, ale uniemożliwił mi to Goetze.
-Może pomogę Ci się ubrać.?- zapytał wyciągając ku mnie ręce.
-Chyba w snach. Wypad - zaśmiałam się zatrzaskując mu drzwi przed nosem.
Po chwili ubrałam się i wyszłam z łazienki. Mario siedział na łóżku i czekał na swoją kolej.
Wyminął mnie tylko z niekreślonym wyrazem twarzy i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Postanowiłam w tym czasie położyć się już, bo trochę bolała mnie głowa.
Zamyśliłam się tak bardzo, że nie zauważyłam jak Mario wyszedł z łazienki i położył się obok mnie otaczając swoim silnym ramieniem.
-Kochanie, co jest.? Od imprezy u Lewego jesteś jakaś zdenerwowana i roztargniona.- zaczął rozmowę.
-Nic, na prawdę nic.
-Przecież widzę.
-No dobra, powiem Ci, ale musisz mi obiecać jedną rzecz.- zrezygnowałam w końcu i postanowiłam wyrzucić z siebie tą wiadomość.
-Co tylko zechcesz- powiedział.
-No bo jak poszliśmy z Lewym pogadać to on mnie pocałował....
-Co zrobił?!- krzyknął piłkarz przerywając mi.
-Daj mi skończyć. Zdążyłam od niego odskoczyć. Do niczego nie doszło. Zdążył tylko musnąć moje usta.- dokończyłam spokojnie.
-Zabiję go! - powiedział zrywając się z łóżka.
-Obiecałeś mi coś!- powiedziałam wciągając go z powrotem na łóżko.- Niech to zostanie między nami. Zachowuj się tak jakby nic się nie stało.- poradziłam mu.
-Dobrze zrobię to dla Ciebie, ale na drugi raz mu nie podaruje.- powiedział przytulając się do mnie.
Nastała dość niezręczna dla mnie cisza.
-Kocham Cię- powiedział po chwili Mario.
-Ja Ciebie też.
Po chwili zasnęłam wtulona w piłkarza.
W środku nocy...
_________________________________________________________________________________
I jest siódemeczka. Nie jestem zbyt zadowolona, ale....
Martyna - proszę bo obiecałam. :) ;*

2 komentarze: