Robert jest nieoceniony. W ciągu kilku minut poprawił mi humor wymyślając razem z Reusikiem obiad w plenerze.
-I jak podobało się.? - zapytał kiedy już wracaliśmy do domu.
-Było świetnie. Trzeba kiedyś to powtórzyć - uśmiechnęłam się i włączyłam radio.
*Marco Reus miał wypadek samochodowy. Wiemy, że kilka minut wcześniej spotkał się z Julią i Robertem Lewandowskimi na obrzeżach Dortmundu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że nic poważnego się nie stało. Więcej informacji w faktach za godzinę* - usłyszeliśmy krótki komunikat.
-Musimy tam jechać i dowiedzieć się co z nim - powiedział zmartwiony Robert.
-Koniecznie.
Skierowaliśmy się do pierwszego szpitala i kiedy upewniliśmy się, że on tu jest dowiedzieliśmy się o stan jego zdrowia i o salę, w której leży.
-Sieroto jak ty jeździsz.? Drogi ci brakuje.? - Lewy wszedł do sali i przytulił Reusa siedzącego na łóżku.
-Widzę, że się martwiłeś. Miło - uśmiechnął się Marco.
-Jak się w ogóle czujesz.? - zapytałam.
-Dobrze. Muszę do jutra tu zostać.
-Kochanie nie wiem czy zauważyłeś, ale zrobili z nas małżeństwo - zwróciłam się do Lewandowskiego.
-Nooo, a słyszałaś jak to pięknie brzmiało.?
-Jasne, że tak przecież tam byłam - cmoknęłam go w policzek.
-Ale o czym wy mówicie.? - Reus był zdziwiony.
-Był komunikat w radiu o tym, że miałeś wypadek i wspomnieli też o nas
-Dobra, ale jaki to ma związek z małżeństwem.?
-Powiedzieli Julia i Robert Lewandowscy - wytłumaczyłam mu.
-Jak to cudownie brzmi - zachwycił się piłkarz - To kiedy wy bierzecie ten ślub.? - zapytał nieoczekiwanie.
-Jak się mała urodzi - poinformowałam go.
-A ty będziesz zarówno świadkiem jak i chrzestnym - wtrącił się Lewy.
-Że ja.?!
-Ty. I nie wymiguj się.
-Ale ja jestem nieodpowiedzialny, młody i jeszcze głupi.
-Oj tam jesteś starszy ode mnie - zaczęłam go przekonywać chociaż sama byłam zaskoczona tym faktem.
-Dobra, ale jak coś to sami tego chcieliście - powiedział i położył się na łóżku.
-Spadamy mała - szepnął mi do ucha Lewy.
Pożegnaliśmy się z Marco i pospiesznie opuściliśmy szpital.
*Następnego dnia.
Wstałam około 10, zrobiłam śniadanie i poszliśmy na SIP. Na miejscu chłopak poszedł do szatni a ja na trybuny.
-Kogo my tu mamy - usłyszałam za plecami.
-Paweł.? Co ty tu robisz.? - przestraszyłam się.
-Odwiedzam swoją dziewczynę - powiedział i przysunął się bliżej mnie.
-Idź stąd - przeraziłam się tą niewielką odległością między nami.
-Ej koleś nie słyszałeś jak się grzecznie mówi idź stąd.? - nagle znikąd pojawił się Błaszczu.
-Spadaj blondasku - odparował Paweł.
-Nie to ty się wynoś - przyłączył się Roman.
Po chwili dołączyła reszta drużyny.
Widząc to mój były odwrócił się i odszedł.
-Dziękuję chłopaki - powiedziałam i przytuliłam każdego z nich.
-Ej co się tu dzieje.? - zapytał Lewy, który dopiero się przebrał.
-Opowiem ci w domu - uśmiechnęłam się i zeszłam razem z nimi na murawę.
Usiadłam na ławce i obserwowałam w spokoju trening pszczółek.
-No to co się działo jak zakładałem strój.? - zapytał Robert w drodze powrotnej do domu.
-Usiadłam na trybunach i nagle Paweł do mnie podszedł i nie chciał odejść. Pierwszy przyszedł Kuba, potem Roman, a jak to nie pomogło to reszta. I odszedł, bo się chyba przestraszył - wyjaśniłam mu wszystko.
-Okej, ale wiesz, że gdyby nie oni mogło być o wiele poważniej.?
-Wiem.
Weszłam do domu i usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor i zaczęłam bezmyślnie skakać po kanałach.
Nie było nic ciekawego, więc podeszłam do półki i wzięłam płytę. Włączyłam ją i wtuliłam się w Roberta.
Usnęłam po chwili i poczułam tylko jak piłkarz przenosi mnie do sypialni.
_________________________________________________________________________________


.jpg)

.jpg)

.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)


.jpg)
