Podniosłam się i zeszłam na dół. Zobaczyłam, że śpi na kanapie, więc weszłam do kuchni i zabrałam się za śniadanie. Dla piłkarza zrobiłam kanapki, a sobie płatki z mlekiem. Nalałam soku pomarańczowego i usiadłam przy stole. Po chwili dołączył do mnie zaspany Lewandowski.
-Hej skarbie - pocałował mnie w policzek.
-Cześć kochanie. Dlaczego spałeś na kanapie.
-Wczoraj zszedłem się napić i jakoś tak wyszło, że zasnąłem.
-Spoko. Jak skończysz to włącz zmywarkę. Ja idę się ogarnąć - powiedziałam i poszłam na górę.
Ubrałam się i postanowiłam zadzwonić do mamy. Odebrała po kilku sygnałach.
-Hej mamuś - przywitałam się.
-Cześć - powiedziała oschle.
-Co tam.? - pytałam dalej niezrażona tonem rodzicielki.
-Jest dobrze. A u ciebie i Roberta.? Słyszałam, że jesteś w ciąży.
-U nas świetnie. No, jestem w ciąży, za trzy miesiące będę rodzić - pochwaliłam się.
-Przynajmniej do domu nie wrócisz.
-Słucham.? - zdziwiłam się jej stwierdzeniem.
-Powiedziałam to co słyszałaś. Myślisz, że po co dostałaś te pieniądze.?
-Żebym sobie ułożyła życie.?
-Otóż nie. Tylko i wyłącznie po to żeby się ciebie pozbyć - każde jej słowo było dla mnie ciosem prosto w serce.
-Mamo ale co ty w ogóle mówisz.?! - wykrzyknęłam a w moich oczach pojawiły się łzy.
-To co słyszysz. I widzę, że dopięłam swego. Jesteś szczęśliwa, a ja nie muszę się cały czas tobą zajmować - wciąż mówiła wrogo.
-Nienawidzę cię.! - krzyknęłam - W najbliższym czasie przyjadę po resztę rzeczy - rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o ścianę.
Opadłam na łóżko i zaczęłam płakać.
-Kochanie, co się stało.? - zapytał zmartwiony Robert.
-Dzwoniłam do matki. Powiedziała, że pieniądze na mieszkanie dała tylko po to żeby się mnie pozbyć - szlochałam.
-Żartujesz w tym momencie.?
-A wyglądam.? Musimy jechać do niej po moje rzeczy.
-Okej. A teraz chodź się przytul i nie płacz już - wziął mnie na kolana i zaczął gładzić po plecach.
-Kocham cię wiesz - powiedziałam po chwili.
-Wiem, ja ciebie też. A teraz się ogarnij troszeczkę i przebierz to może gdzieś pojedziemy.
-Mam się ubrać elegancko czy na luzie.?
-Na luzie - powiedział i wyszedł z sypialni.
Szybko wyciągnęłam z szafy jakiś zestaw i zeszłam po schodach.
-Zapraszam panią - otworzył przede mną drzwi od auta.
***
-No dobra a długo jeszcze będziemy jechać.? - zapytałam po jakiejś 15-minutowej jeździe.
-Jeszcze chwila - powiedział - o już jesteśmy. Musimy tylko kawałek dojść - powiedział i zatrzymał auto.
Podszedł do bagażnika i wyjął z niego koc oraz kosz piknikowy. Następnie wziął mnie za rękę i poprowadził przez łąkę. Zatrzymał się w okolicach niedużego stawu. Wokół rozciągały się pola i kwitły młode wiosenne kwiaty.
-Ooooo jak tu cudownie - zachwyciłam się - tylko skąd ty znasz takie miejsca.?
-Jak było mi źle albo kłóciłem się z Anką przyjeżdżałem na przykład tu, ale znam jeszcze kilka - poinformował mnie.
-Ależ ty romantyczny jesteś - powiedziałam - obiad w plenerze. Kto by się tego po tobie spodziewał - uśmiechnęłam się i usiadłam na rozłożonym kocu.
-Sam bym pewnie na to nie wpadł gdyby nie nasz Reus.
-Tak myślałam, że maczał w tym palce - roześmiałam się i pocałowałam go.
Kiedy już się najedliśmy, schowaliśmy resztę do bagażnika i poszliśmy na spacer.
-Zobacz ktoś idzie w naszą stronę - spojrzałam w stronę mężczyzny na przeciw nas.
-No masz rację.
-Siemacie gołąbeczki - powiedział Reus.
-A co ty tu robisz.? - zapytał zdziwiony Robert.
-Przyjechałem sprawdzić jak sobie radzisz słoneczko. I widzę że dobrze - przytulił się do mnie, a potem d mojego ukochanego.
-No widzisz misiu dałem radę - wyszczerzył się Lewy.
I co.? Gdyby nie ja to byś zginął marnie kotku.
-Pewnie tak, ale teraz dziękuję Bogu, że mam ciebie kochanie ty moje.
-Ej ja też tu jestem - wtrąciłam się.
-Wiemy skarbie - powiedzieli jednocześnie.
-To może przestańcie gadać tak jakbyście byli sami. Ja wiem, że wy się kochacie, ale bez przesady.
-Ale nie jesteś zła.? zapytał zmartwiony Marco.
-Nie no wcale - udałam obrażoną i odeszłam od nich kawałek.
Usłyszałam, że coś szeptają, więc powiedziałam
-Wszystko słyszę.!
_________________________________________________________________________________
Hej :)
Składam kolejny rozdział w Wasze ręce. Mam nadzieję, że się podoba. :)
Kasia dzięki, że posunęłaś mi pomysł. :)
Do następnego ;**

Swietny :* Czekam z niecierpliwiscia na nastepny :* ;)
OdpowiedzUsuńDobra robota :*
OdpowiedzUsuńSuper nie ma za co polecam sie na przyszłość :D dzięki:*
OdpowiedzUsuń