sobota, 5 października 2013

Rozdział 51 :)

Wstałam około 9. Roberta już nie było, bo miał trening od samego rana. Założyłam na siebie koc i zeszłam do kuchni. Na stole stało już śniadanie. Obok leżała biała różyczka i karteczka o następującej treści :
Skarbie, jestem na treningu, wracam około 15. Kocham Cię. Twój Snajper ;*
Rozśmieszyło mnie ostatnie słowo. Często się tak podpisywał pisząc do mnie jakieś liściki czy smsy, bo według mnie był jest i będzie najlepszym strzelcem w całej Bundeslidze.
Zaparzyłam sobie kawę i zabrałam za jedzenie. Lewy jak zwykle się zbytnio nie postarał, ale tym razem zrobił kanapki na kształt serc. Po śniadaniu pozmywałam i poszłam się ubrać w jakieś normalne ciuchy. Założyłam kremowe rurki, koszulę  w kratkę, płaszczyk i botki. Włosy związałam w warkocz, a rzęsy tradycyjnie pociągnęłam czarną maskarą.
Postanowiłam pójść zrobić jakieś zakupy, bo lodówka prawie świeciła pustkami.
Po 15 minutach spokojnego spaceru weszłam do supermarketu i kupiłam wszystkie potrzebne produkty.
Była już 12, więc żeby zdążyć z obiadem wróciłam szybko do domu i zabrałam się do pracy.
Zrobiłam risotto, a do tego postanowiłam podać białe wino.
Właśnie kończyłam nakrywać do stołu i poczułam gorący oddech na swojej szyi.
-Ktoś się tu chyba spieszył - powiedziałam odwracając się.
-Bo się stęsknił - stwierdził Lewy całując mnie na powitanie.
-Siadaj zaraz podam obiad - wyplątałam się z jego objęć i podeszłam do blatu.
-Smacznego - postawiłam przed nim talerz.
-Pyszne było - skwitował kiedy skończył jeść.
-Dziękuję - uśmiechnęłam się.
Włożyłam talerze do zmywarki i poszliśmy obejrzeć jakiś film. Niestety jak na złość w telewizji nic akurat nie było.
-Idziemy do kina - powiedział Robert.
-Pójdę się przebrać - pobiegłam na górę.
-Jestem gotowa - po 5 minutach byłam z powrotem naprzeciwko mojego ukochanego.
Wyszliśmy przed dom i zobaczyłam dziennikarza. Gdy tylko nas zobaczył zaczął robić zdjęcia. Lewy się zdenerwował i pociągnął mnie szybko w stronę samochodu.
-Wszędzie za nami łażą. Dość już mam - powiedział kiedy byliśmy w aucie.
-Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś.? Mnie to już przestało przeszkadzać - powiedziałam spoglądając na niego.
-Ja się chyba nigdy nie przyzwyczaję - stwierdził i wreszcie się uśmiechnął.
Weszliśmy do kina. Robert wybrał jakiś horror i poszliśmy w stronę sali.
Nigdy nie bałam się tego typu filmów, ale on był wyjątkowo straszny. Zamiast oglądać siedziałam wtulona w jego tors, a  twarz zasłoniłam dłońmi. Słyszałam jakieś jęki i dziwne odgłosy z ekranu i zrobiło mi się strasznie niedobrze.
-Chodź stąd. Nie mogę tego oglądać - poprosiłam szeptem piłkarza.
-Jasne kochanie. Wychodzimy - powiedział i wstał popychając mnie w stronę wyjścia.
Wzięłam płaszcz i wyszłam na świeże powietrze nie czekając na Lewego.
-Ale jesteś blada - dogonił mnie po chwili.
-To chyba ze strachu - stwierdziłam i usiadłam na pobliskiej ławce - nigdy nie reagowałam tak na horrory.
Zamiast komentować moje zachowanie chłopak przytulił mnie mocno. Siedzieliśmy wpatrując się w jeden punkt.
-Wracamy do domu - powiedział chwilę później i poprowadził mnie do samochodu.

***
Nie wiem w jaki sposób znalazłam się w łóżku ani kto przebrał mnie w pidżamę. Pomyślałam, że zrobił to nieoceniony, jak zawsze w takich sytuacjach, Lewandowski.
Leżałam już chwilę i poczułam z kuchni przyjemne zapachy. Wpadały przez uchylone drzwi. Podniosłam się, założyłam jego koszulkę i  zeszłam po pięknych mahoniowych schodach.
-Hej - podeszłam do niego i pocałowałam w policzek.
-Siemka - odwzajemnił czułość - jak się spało.?
-Dobrze - odpowiedziałam i usiadłam przy stole.
Po śniadaniu poszłam się ogarnąć, a Lewego zostawiłam sam na sam ze zmywaniem.

*Robert*
Wczoraj przestraszyłem się nie na żarty. Julka była tak wstrząśnięta tym filmem, że aż zbladła. Nigdy nie reagowała tak na żadne horrory, nawet te najgorsze. Jednak poprawiło jej się szybko.
Zasnęła  w samochodzie. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Kiedy już przebrałem ją w piżamę położyłem się obok  niej i szybko zasnąłem.
Rano postanowiłem zrobić jej śniadanie, z racji tego, że nie miałem dziś treningu.
Zeszła do kuchni ubrana w moją koszulkę. Wyglądała tak słodko i miała już zarumienioną twarz. Od razu zauważyłem, że czuje się lepiej. Kiedy poszła się ubrać usłyszałem dzwonek do drzwi.
-Co ty tu robisz.? - zapytałem widząc Ankę.
-Przyszłam po resztę swoich rzeczy - uśmiechnęła się sztucznie.
Odwróciłem się i podałem jej dosyć duże pudło.
-Trzymaj  - powiedziałem i zamknąłem drzwi nie czekając na jej odpowiedź.
Wróciłem do salonu gdzie siedziała Julka z kubkiem kawy. Drugi stał na stole. Podała mi go i zapytała:
-Kto to był.?
-Ankę przywiało po resztę rzeczy - stwierdziła i spojrzała  w telewizor.
-Chyba nie jesteś zazdrosna - ująłem jej twarz w swoje ręce.
-Nie, no skąd ten pomysł - udawała zdziwienie.
-Już nie masz o kogo.? Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie - przytuliłem ją.
-Udowodnij mi to - zaśmiała się i spojrzała mi w oczy.
Po jej ostatnich słowach pocałowałem ją. Najpierw delikatnie, a potem coraz zachłanniej.
-Wystarczy.? - odkleiłem się od niej po jakichś 5 minutach.
-No może być - stwierdziła i odsunęła się ode mnie.
Po filmie poszliśmy do centrum handlowego a potem restauracji.
________________________________________________________________________________
Ale się napisałam xD
Dziękuję za komentarze pod prologiem. :)
Ten rozdział jest dla wszystkich czytelników a szczególnie dla Kasi, Dominika, Martyny i Veroniki. ;*

3 komentarze: