Kradniesz moje serce, musisz być
Księciem....."
*Pół roku później.
Jestem już po porodzie. Urodziłam śliczną i zdrową dziewczynkę. Lewy oszalał na jej punkcie. Poza tym codziennie wychodzimy z 3-miesięczną już Wikusią na spacery.
-I jak tam moje księżniczki.? - zapytał kiedy wrócił z treningu.
-Całkiem dobrze. A ty jak.?
-Klopp dał nam niezły wycisk.
-Ale ty jesteś silny, więc pewnie nawet się nie zmęczyłeś.? - zapytałam przytulając go.
-No troszeczkę - pocałował mnie.
-Chodź do kuchni, podam ci obiad - ''odkleiłam'' się od niego i pociągnęłam w stronę pomieszczenia.
-Dziękuję - powiedział kiedy skończył jeść - pyszne jak zwykle.
-Dziękuję Wychodzę za godzinę - poinformowałam go.
-Dokąd.?
-Do centrum jadę. Muszę kupić kilka rzeczy.
-I zostawisz mnie samego z Wiktorią.?
-Agata przyjdzie.
-Uff to dobrze.
-Nie mów, że się przestraszyłeś.? - roześmiałam się.
-Jednak tak.
-No co ty naszego słodkiego aniołka się boisz.?
-Aniołka.? Jak ostatnio została ze mną nieźle dała mi popalić.
-Oj kochanie, Błaszczykowska ci pomoże. Razem dacie radę.
-Wiem skarbie. To idź się szykuj do wyjścia.
-Okej - powiedziałam i poszłam na górę.
*Pół godziny później.
Właśnie przyszła Agata. Przekazałam jej wszystkie ważne informacje, pokazałam gdzie co jest i wyszłam z domu.
W centrum byłam chwilę później. Weszłam do galerii, kupiłam kilka rzeczy i postanowiłam pójść jeszcze na kawę. Przeszłam na drugą stronę ulicy i wpadłam w jakiegoś mężczyznę.
-O przepraszam - powiedziałam i chciałam iść dalej.
-Nic.... O Julka znowu się spotykamy - odpowiedział mi.
-Niestety...
-Może masz ochotę pójść ze mną na kawę.? - zaproponował.
-W sumie to możemy, bo miałam iść sama.
-Mario powiedz mi prawdę. Po co tu przyjechałeś.? - dodałam kiedy siedzieliśmy przy stoliku.
-Po rzeczy...
-Kłamiesz - przerwałam mu - co kilka dni od ponad pół roku przyjeżdżasz tu po rzeczy.?
-Spostrzegawcza jesteś. Dobra powiem ci pani detektyw.
-Nie kpij. Słucham w takim razie - powiedziałam i upiłam spory łyk białej kawy.
-Jestem tu tylko i wyłącznie z twojego powodu. Nadal cię kocham i chcę żebyś do mnie wróciła...
-Zdajesz sobie sprawę, że to niemożliwe.? - przerwałam mu.
-Gdyby to było aż tak niemożliwe to nie siedziałabyś tu ze mną. - uśmiechnął się.
-I tak miałam iść na kawę, więc to nie ma nic wspólnego z tobą.
-Naprawdę chcesz się tak całe życie oszukiwać.?
-Kto się tu oszukuje.? Ty sobie ubzdurałeś coś w tej pustej głowie i za wszelką cenę chcesz to zrealizować.
-Robisz to pewnie tylko dlatego, że macie dziecko. Przecież ty go nie kochasz. - powiedział i przysunął się do mnie.
-Kocham go. Dziecko potwierdza nasze uczucie. Za miesiąc biorę ślub - wstałam.
-Jak to.? Przecież to ze mną miałaś stworzyć rodzinę. Pamiętasz.? - zapytał.
-Pamiętam, ale to było prawie 4 lata temu. I przypominam, że to ty to zniszczyłeś.
-Kto zniszczył to zniszczył.
-Co masz na myśli.? - usiadłam z powrotem.
-To że jak byłem w śpiączce przespałaś się z Robertem.
-Skąd to wiesz.? - zdziwiłam się.
-Od Natalii.
-A to szmata. Nie dość, że poszedłeś z nią do łóżka to jeszcze wyciąga jakieś stare brudy.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś.?
-Bo myślałam, że to pomyłka. Teraz wiem, że go kocham i nic, a tym bardziej ty, tego nie zmieni - wstałam i zapłaciłam rachunek zostawiając go sam na sam z myślami.
***
Weszłam do domu i zdziwiłam się ciszą panującą wokół. Zostawiam zakupy w korytarzu i weszłam do salonu. Zobaczyłam wzruszający obrazek: Lewy spał na kanapie, a na jego klatce Wiktoria. Sięgnęłam na półkę po aparat i utrwaliłam ten obrazek.
Natomiast Agata siedziała w kuchni i coś czytała.
-Hej i jak.? Dała wam popalić.? - zapytałam uśmiechając się do przyjaciółki i nalewając sobie wody.
-Nie było tak źle. Oglądali bajkę, ale zasnęli.
-Okej. Musisz już iść.? Bo chciałabym ci coś opowiedzieć.
-To może chodźmy do waszej sypialni żeby nie obudzić dzieci - zaśmiała się Agata.
Opowiedziałam jej przebieg spotkania z Mario.
-Ale że co.?! On po tylu latach chce do ciebie wrócić.? - nie dowierzała blondynka.
-Tak i nie dociera do niego nic, nawet to, że kocham Roberta. Twierdzi, że to dziecko nie jest owocem naszej miłości - dodałam jeszcze.
-Ma tupet szmaciarz jeden. Chyba trzeba z nim porozmawiać i wyjaśnić parę rzeczy.
-Przecież zrobiłam to dzisiaj.
-Myślisz, że dotarło.? Pewnie nadal sądzi, że kłamiesz.
-Może jednak coś to dało.
Później pokazałam jej co kupiłam i wyszła z domu, bo zadzwonił zmartwiony Kuba.
Po chwili zeszłam do salonu, zaniosłam córkę do jej ślicznego pokoju
i zabrałam się za kolację.
_________________________________________________________________________________
Także ten: nie mam ostatnio weny. Nie wiem o czym mam pisać, więc wymyślam cokolwiek. Rozdział powstawał od wczoraj od godziny 20 i wyszło mi takie oto cuś. Mam nadzieję, że się Wam podoba :)JESTEŚ - SKOMENTUJ.! ;*
A jak się komuś nudzi może pośmiać się z mojego Aska albo zadać jakieś pytanko :)
Dobranoc <3

Mecz oglądaj a nie na asku siedzisz haah xd Gewnialny ;*
OdpowiedzUsuńI tak nie miałam jak obejrzeć meczu xd Internet słaby a poza tym siostra bajkę oglądała ;D
UsuńPiękny wystrój :D
OdpowiedzUsuńSwietne :-D
OdpowiedzUsuńczekam na następny b był świetny !!!! zapraszam do mnie http://cecilia-zayn.blogspot.com/ mile widziane komentarze :)
OdpowiedzUsuń