*Tydzień później.
Kolejny raz nadszedł dzień ślubu. Robert nie chcąc dopuścić podobnej sytuacji jak ostatnio postanowił nie opuszczać mnie nawet na krok. No ale żeby tradycji stało się zadość nie mógł zobaczyć mnie w sukni, więc razem z Agatą odesłałyśmy go z Marco do kościoła.
-Ej teraz szczerze. Czy wy myślicie, że będę wyglądać dobrze.?
-To za mało powiedziane. Będziesz wyglądać ślicznie. Weź jeszcze to - podała mi jakiś wiekowy naszyjnik.
-Jaaaaaki śliczny.!
-Musimy wychodzić - przerwała moje zachwyty Ewa.
Wzięłam małą na ręce, wyszłyśmy z dziewczynami z domu i wsiadłyśmy do białej limuzyny.
Do ołtarza miał mnie poprowadzić Kuba. Traktował mnie jak młodszą siostrę, dlatego wybór padł na niego. Świadkami i rodzicami chrzestnymi tak jak w poprzedniej wersji byli Agata i Marco.
***
-Ja Robert Lewandowski biorę sobie Ciebie Julio za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską... - recytował mój jeszcze narzeczony.
-...oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci - kończąc przysięgę po moim policzku spłynęła łza.
-Julio przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. - wsunął pierścionek na mój palec, a ja chwilę później zrobiłam tak samo.
-Możesz pocałować pannę młodą.
Robert delikatnie wpił się w moje usta. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, ale musieliśmy kiedyś przerwać, bo przed nami jeszcze chrzest córki.
Uśmiechnęłam się do męża i wzięłam od Ewy dziecko.
-Wiktorio ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen - polał wodą święconą czoło Wiktorii.
Spoglądając kątem oka na Reusa zauważyłam, że jest nieźle wzruszony.
Kiedy cała ceremonia się zakończyła mama Roberta złożyła nam życzenia i zabrała małą, ponieważ umówiły się z Agatą, że Wiktorią tydzień będzie zajmować się babcia, a tydzień moja przyjaciółka.
Pierwszy taniec standardowo należał do nas. Wybraliśmy piosenkę "When a man loves a women". Po wykonaniu układu choreograficznego wybuchły gromkie brawa i wiwaty.
Kiedy już wszystkie pary zaczęły tańczyć, my kołysaliśmy się na samym środku sali nie zwracając uwagi na tempo muzyki.
-Od zawsze marzyłem o tej chwili - wyszeptał mi do ucha.
-Od zawsze czyli.?
-Od chwili kiedy przyszłaś z Mario na imprezę i pocałowałem cię wtedy w ogrodzie.
-Ja byłam w tobie zakochana odkąd tylko zobaczyłam cię w telewizji. Nie dość, że świetnie gra w piłkę, jest mądry to jeszcze przystojny. Ideał - pocałowałam go.
-Odbijany gołąbeczki.! - przerwał nam Reus i wręcz wyrwał mnie z objęć Roberta.
-Niedobry jesteś wiesz.! - zaśmiałam się i zaczęliśmy tańczyć.
Według mnie najlepszym momentem całej zabawy było rzucanie bukietu i muchy. Kwiatki złapała Milena - siostra Lewego, a mucha wpadła w ręce zaskoczonemu i wstawionemu Reusowi - jego mina była bezcenna.
Całe przyjęcie weselne minęło w ekspresowym tempie i około 4 nad ranem leżeliśmy w łóżku. Wtulona w tors Roberta podziwiałam złotą obrączkę z wygrawerowaną datą i naszymi imionami.
-O czym myślisz.? - przerwał ciszę.
-O moim, przepraszam naszym, szczęściu - podniosłam głowę i spojrzałam w jego niebieskie oczęta.
-Tam zaraz szczęście. Spotkało się dwoje zwykłych, trochę doświadczonych życiem, ludzi, zaiskrzyło no i wiesz - pogładził mnie po głowie.
-W sumie to masz rację. Słuchaj może zobaczymy czy w internecie są już zdjęcia co.? - zapytałam.
-Jasne, dawaj laptopa.
Podniosłam się, otworzyłam komputer i włączyłam pierwszy lepszy portal.
-O patrz są.! - pokazałam palcem na ekran.
Otworzyłam artykuł i Robert zaczął się śmiać.
-Co się cieszysz.? - zdziwiłam się.
-Posłuchaj co oni tu piszą - odkaszlnął i zaczął czytać
Dzisiaj w godzinach południowych piłkarz Robert Lewandowski i jego partnerka Julia Nowakowska wstąpili w święty związek małżeński oraz ochrzcili swoją córkę nadając jej imię Wiktoria. W ten sposób zawodnik Borussi Dortmund odesłał z kwitkiem wszystkie swoje fanki. Młodej parze życzymy szczęścia i miłości.
-I co w tym śmiesznego.? - nadal nie wiedziałam o co chodzi.
-O fanki. Odesłałem je z kwitkiem, więc teraz to dopiero będzie fajnie. - zamknął komputer, odłożył go na półkę i pochylił się nade mną.
-Czy to ważne.? - utonęłam w jego hipnotyzujących oczach.
-W sumie to nie - złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
*Następny dzień.
Dziś mieliśmy wylecieć w podróż poślubną. Samolot mieliśmy dopiero na 15 żeby odespać wesele.
-Wszystko wzięliśmy.? - spojrzałam na niego.
-Tak, więc już wychodzimy - zakluczył dom i wsiedliśmy do taksówki.
Na lotnisku była masa ludzi. Kiedy tylko przestąpiliśmy próg budynku podbiegło do nas kilka fanek. Wzięły autograf zarówno od Lewusa jak i ode mnie. Wyswobodziliśmy się od nich dość szybko i poszliśmy do odprawy.
Idąc do samolotu uświadomiłam sobie, że spotkało mnie wielkie szczęście. Wiele dziewczyn chciałoby być na moim miejscu. Zawsze zastanawiałam się co on we mnie widzi. Przecież ja byłam blondynką, niby miałam ciemniejsze włosy, ale nadal był to odcień blondu. Wiedziałam, że wolał brunetki. Ale już koniec o tym. Ważne jest to, że jesteśmy razem i że zawsze możemy na siebie liczyć. Dziecko umocniło nasze uczucie.
Widząc radość mężczyzny mimowolnie sama uśmiecha się do swoich myśli.
*Robert.
Będąc z Julią uświadomiłem sobie czym jest prawdziwa i bezwarunkowa miłość. Z Anką cały czas się kłóciłem. Z Nią jest inaczej. Odkąd jesteśmy razem nawet raz się nie sprzeczaliśmy.
Patrząc jak uśmiecha się przez sen opierając głowę na szybie wiem, że jest tak samo szczęśliwa jak ja.
___________________________________________________________________
I w ten oto sposób zakończyłam bloga. Niedługo dodam Epilog :) W najbliższym czasie pojawi się też nowy blog.
Tak poza tematem nie skomentuję wydarzeń na boisku, bo mi szkoda nerwów xD Pozdrawiam ;*
http://25.media.tumblr.com/66d1b02d3eb13ae32b09605916b5bbb0/tumblr_mw7ezeZXyy1s30fcoo1_250.gif ► nie mogę z tego ♥ :D
-Julio przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. - wsunął pierścionek na mój palec, a ja chwilę później zrobiłam tak samo.
-Możesz pocałować pannę młodą.
Robert delikatnie wpił się w moje usta. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, ale musieliśmy kiedyś przerwać, bo przed nami jeszcze chrzest córki.
Uśmiechnęłam się do męża i wzięłam od Ewy dziecko.
-Wiktorio ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen - polał wodą święconą czoło Wiktorii.
Spoglądając kątem oka na Reusa zauważyłam, że jest nieźle wzruszony.
Kiedy cała ceremonia się zakończyła mama Roberta złożyła nam życzenia i zabrała małą, ponieważ umówiły się z Agatą, że Wiktorią tydzień będzie zajmować się babcia, a tydzień moja przyjaciółka.
Pierwszy taniec standardowo należał do nas. Wybraliśmy piosenkę "When a man loves a women". Po wykonaniu układu choreograficznego wybuchły gromkie brawa i wiwaty.
Kiedy już wszystkie pary zaczęły tańczyć, my kołysaliśmy się na samym środku sali nie zwracając uwagi na tempo muzyki.
-Od zawsze marzyłem o tej chwili - wyszeptał mi do ucha.
-Od zawsze czyli.?
-Od chwili kiedy przyszłaś z Mario na imprezę i pocałowałem cię wtedy w ogrodzie.
-Ja byłam w tobie zakochana odkąd tylko zobaczyłam cię w telewizji. Nie dość, że świetnie gra w piłkę, jest mądry to jeszcze przystojny. Ideał - pocałowałam go.
-Odbijany gołąbeczki.! - przerwał nam Reus i wręcz wyrwał mnie z objęć Roberta.
-Niedobry jesteś wiesz.! - zaśmiałam się i zaczęliśmy tańczyć.
Według mnie najlepszym momentem całej zabawy było rzucanie bukietu i muchy. Kwiatki złapała Milena - siostra Lewego, a mucha wpadła w ręce zaskoczonemu i wstawionemu Reusowi - jego mina była bezcenna.
Całe przyjęcie weselne minęło w ekspresowym tempie i około 4 nad ranem leżeliśmy w łóżku. Wtulona w tors Roberta podziwiałam złotą obrączkę z wygrawerowaną datą i naszymi imionami.
-O czym myślisz.? - przerwał ciszę.
-O moim, przepraszam naszym, szczęściu - podniosłam głowę i spojrzałam w jego niebieskie oczęta.
-Tam zaraz szczęście. Spotkało się dwoje zwykłych, trochę doświadczonych życiem, ludzi, zaiskrzyło no i wiesz - pogładził mnie po głowie.
-W sumie to masz rację. Słuchaj może zobaczymy czy w internecie są już zdjęcia co.? - zapytałam.
-Jasne, dawaj laptopa.
Podniosłam się, otworzyłam komputer i włączyłam pierwszy lepszy portal.
-O patrz są.! - pokazałam palcem na ekran.
Otworzyłam artykuł i Robert zaczął się śmiać.
-Co się cieszysz.? - zdziwiłam się.
-Posłuchaj co oni tu piszą - odkaszlnął i zaczął czytać
Dzisiaj w godzinach południowych piłkarz Robert Lewandowski i jego partnerka Julia Nowakowska wstąpili w święty związek małżeński oraz ochrzcili swoją córkę nadając jej imię Wiktoria. W ten sposób zawodnik Borussi Dortmund odesłał z kwitkiem wszystkie swoje fanki. Młodej parze życzymy szczęścia i miłości.
-I co w tym śmiesznego.? - nadal nie wiedziałam o co chodzi.
-O fanki. Odesłałem je z kwitkiem, więc teraz to dopiero będzie fajnie. - zamknął komputer, odłożył go na półkę i pochylił się nade mną.
-Czy to ważne.? - utonęłam w jego hipnotyzujących oczach.
-W sumie to nie - złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
*Następny dzień.
Dziś mieliśmy wylecieć w podróż poślubną. Samolot mieliśmy dopiero na 15 żeby odespać wesele.
-Wszystko wzięliśmy.? - spojrzałam na niego.
-Tak, więc już wychodzimy - zakluczył dom i wsiedliśmy do taksówki.
Na lotnisku była masa ludzi. Kiedy tylko przestąpiliśmy próg budynku podbiegło do nas kilka fanek. Wzięły autograf zarówno od Lewusa jak i ode mnie. Wyswobodziliśmy się od nich dość szybko i poszliśmy do odprawy.
Idąc do samolotu uświadomiłam sobie, że spotkało mnie wielkie szczęście. Wiele dziewczyn chciałoby być na moim miejscu. Zawsze zastanawiałam się co on we mnie widzi. Przecież ja byłam blondynką, niby miałam ciemniejsze włosy, ale nadal był to odcień blondu. Wiedziałam, że wolał brunetki. Ale już koniec o tym. Ważne jest to, że jesteśmy razem i że zawsze możemy na siebie liczyć. Dziecko umocniło nasze uczucie.
Widząc radość mężczyzny mimowolnie sama uśmiecha się do swoich myśli.
*Robert.
Będąc z Julią uświadomiłem sobie czym jest prawdziwa i bezwarunkowa miłość. Z Anką cały czas się kłóciłem. Z Nią jest inaczej. Odkąd jesteśmy razem nawet raz się nie sprzeczaliśmy.
Patrząc jak uśmiecha się przez sen opierając głowę na szybie wiem, że jest tak samo szczęśliwa jak ja.
___________________________________________________________________
I w ten oto sposób zakończyłam bloga. Niedługo dodam Epilog :) W najbliższym czasie pojawi się też nowy blog.
Tak poza tematem nie skomentuję wydarzeń na boisku, bo mi szkoda nerwów xD Pozdrawiam ;*
http://25.media.tumblr.com/66d1b02d3eb13ae32b09605916b5bbb0/tumblr_mw7ezeZXyy1s30fcoo1_250.gif ► nie mogę z tego ♥ :D

KOCHAM I ZABIJE CIĘ KIEDYŚ ZA TO ŻE ZAKOŃCZYŁAS TEGO BOGA! ♥♥ ALE WIEM ZE KOLEJNY TEŻ BĘDZIE SWIETNY CZEKAM NA EPILOG ♥ KOCHAMY
OdpowiedzUsuń''Nic nie może przecież wiecznie trwać..." :D Następny będzie faaajny ♥ Dziękuję. Też kocham ♥
UsuńNo i koniec ;c Ale zakończenie cudowne<33
OdpowiedzUsuńSwietne zakonczenie :* czekam z niecierpliwoscia na kolejnego bloga ;) pozdrawiam Ola ;*
OdpowiedzUsuń