sobota, 5 października 2013

CZĘŚĆ II - PROLOG

*Rok później
Lewy i ja jesteśmy szczęśliwą parą. Przetrwaliśmy razem wiele i myślę, że nic nas nie rozdzieli. Z każdym dniem kocham go coraz bardziej.
Dziś są moje 21 urodziny. Robert chyba zapomniał, bo siedzimy razem od 3 godzin, czyli od jego powrotu z treningu, a on nawet nie złożył mi życzeń.
-Kochanie, wychodzimy za godzinę - przerwał ciszę wstając z kanapy.
-Gdzie.? - zapytałam zdezorientowana.
-Niespodzianka. Ubierz się w tą małą czarną okej.? - zaproponował
-Dobra. To idę się szykować - podążyłam do garderoby a potem łazienki.
Założyłam czarną sukienkę i szpilki. Włosy podkręciłam, a rzęsy pomalowałam czarną maskarą.
-Może być tak.? - zapytałam stając przed moim ukochanym.
-Wyglądasz pięknie - obrzucił mnie wzrokiem.
-Ty też niczego sobie - spojrzałam na jego garnitur.
Chwilę później byliśmy w najdroższej restauracji w całym Dortmundzie.
-Po co mnie tu przywiozłeś?
-Zaraz zobaczysz - wstał i gdzieś poszedł.
Usłyszałam jego głos w mikrofonie.
-Tu na sali jest jedna kobieta, która ma dzisiaj urodziny... - zaczął a potem cała sala zaczęła śpiewać specjalnie dla mnie ''100 lat".
-Jest jeszcze jedna sprawa. Czy chciałabyś zostać moją żoną.? - zapytał i podszedł do stolika.
-Tak - powiedziałam i stanęłam obok niego.
Robert odłożył mikrofon, wsunął mi na palec diamentowy pierścionek i namiętnie pocałował.
Oczywiście popłakałam się z nadmiaru emocji.
Byłam tak bardzo szczęśliwa, że nawet rozmazany makijaż mi nie przeszkadzał.
Usiedliśmy przy stoliku i zjedliśmy kolację.
-To były najpiękniejsze urodziny w moim życiu - powiedziałam kiedy już leżeliśmy wieczorem w łóżku.-Kocham cię.
-Ja ciebie też - odpowiedział mi a ja zasnęłam wtulona w jego umięśnioną klatę.
_________________________________________________________________________________
Tym oto optymistycznym akcentem rozpoczynamy część II :) Tradycyjnie proszę o komentarze i do następnego :)

3 komentarze: