niedziela, 6 października 2013

Rozdział 52

''Takie same sny już od kilku lat, mój wewnętrzny krzyk, zostawiłeś ślad. W moim świecie jest jeszcze jeden wschód, znów usłyszę szept wypowiedziane 'wróć'.''

Ten sen powrócił. Kolejny raz widziałam siebie, zakrwawioną na podłodze. Wokół pełno nieznajomych ludzi, jednak nikt mi nie pomaga. Wśród nich jesteś ty - stoisz i śmiejesz się szyderczo prosto w twarz. Nie, to nie może być realne.

Obudziłam się z krzykiem. Byłam zlana potem.
-Co się dzieje.? - zapytał przestraszony Robert.
-Nnnnic - powiedziałam drżąc.
-To tylko sen. Spokojnie kochanie - powiedział i pogłaskał mnie po włosach.
Położyłam się na poduszce i wtuliłam w Lewandowskiego.

***
Obudziłam się około 10. Na prawym boku czułam ciężar ciała mojego ukochanego. Cicho jęknęłam i powoli wysunęłam się spod niego. Podniosłam się, podeszłam do garderoby i założyłam byle jaką koszulkę. Zeszłam do kuchni i zaparzyłam sobie kawę. Usiadłam przy stole opierając głowę o jego zimny blat. Dawno nie śniło mi się to wydarzenie. Często wracałam do niego pamięcią, ale nigdy nie powracało we śnie i to z taką siłą.
Wstałam od stołu i zabrałam się za śniadanie. Usmażyłam naleśniki i wycisnęłam świeży sok pomarańczowy.
Była już 11.30. Postanowiłam obudzić Roberta. W tym celu wzięłam butelkę i poszłam do sypialni. Stanęłam nad chłopakiem i odkręciłam zakrętkę oblewając go lodowatym strumieniem.
-Aaaaaa.! - krzyknął i zerwał się z łóżka.
-Dzień dobry.! - zaśmiałam się i zdjęłam mokrą pościel.
-Dlaczego ty mi tak robisz.? - zdenerwował się.
-Bo za długo śpisz - odpowiedziałam wchodząc do garderoby.
-Ta zniewaga krwi wymaga - powiedział i rzucił się na mnie.
Przewróciliśmy się na podłogę, a on zaczął mnie łaskotać.
-Aj puść.! Nie rób mi tak.! - tarzałam się po dywanie.
Jakieś 10 minut później opadliśmy zmęczeni.
-No i widzisz jak się kończy oblewanie wodą.? - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
-Oj widzę widzę - potargałam jego czarne włosy i wstałam.
Poszłam się ogarnąć. Kiedy już się ubrałam zeszłam do salonu i postawiłam przed moim chłopakiem śniadanie.
-Ja idę spotkać się z Agatką - powiedziałam, cmoknęłam go w policzek i ruszyłam w stronę drzwi.

***
Błaszczykowscy mieszkali kilka domów dalej. Gdy znalazłam się pod ich drzwiami zadzwoniłam dzwonkiem.
-Hej. Jest Agata.? - powiedziałam do Kuby, który pojawił się w drzwiach.
-W kuchni - odpowiedział i wpuścił mnie do środka.
-Perfekcyjna pani domu - skomentowałam jej wygląd.
Zarówno kuchnia jak i Agata były całe w mące.
-Już jesteś.? Poczekaj minutkę - powiedziała i już jej nie było.
Po chwili wróciła przebrana w podobne ciuchy do moich, poinstruowała Kubę co do opieki nad Oliwką, która akurat smacznie spała i wyszłyśmy.
W centrum handlowym było całkiem sporo ludzi. Po długich poszukiwaniach kupiłam sobie to:

 i mogłyśmy spokojnie wracać do domu. Jednak po drodze wstąpiłyśmy jeszcze do kawiarni. Spotkałam tam Anię. Porozmawiałam z nią nawet przez chwilę. Doszłam do wniosku, że jest całkiem fajna i miła i może kiedyś zostaniemy przyjaciółkami.
_________________________________________________________________________________
Hej hej :) Taki sobie rozdzialik. Brak czasu i wgle. Kolejny powinien pojawić się w czwartek. Czytajcie i komentujcie. Oczywiście, że Was kocham. Do następnego ;*

3 komentarze:

  1. Nie błagam! Nie wytrzymam do czwartku ;c
    Kocham to <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. o widzę ze i tobie spodobało się wstawianie zdjęć.:* A co do rozdziału nie mam nic do zarzucenia po prostu świetny <3 My też cie kochamy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezła akcja w sypialni hehe ;3 A rozdział jak zwykle super <3 ;*

    OdpowiedzUsuń