niedziela, 13 października 2013

Rozdział 58

Nadszedł grudzień.
Mój brzuch z dnia na dzień robił się coraz większy, w końcu był to już 4 miesiąc.
Na święta planowaliśmy jechać do Polski do rodziny Roberta. Bałam się tego spotkania. To ja rozwaliłam małżeństwo z Anką, to ja jestem jego nową narzeczoną i to ja stałam się źródłem nieprzyjemności ze strony mamy.
Myślałam o tym i sprzątałam łazienkę. Nagle usłyszałam dzwonek. Poszłam otworzyć i w drzwiach zobaczyłam Pawła. Przed oczami stanął mi dzień, w którym wbił mi nóż w brzuch. Poczułam przeszywający ból w miejscu z blizną.
-Czego tu.? - zapytałam przerażona.
-Przyjechałem cię odwiedzić skarbeńku - dotknął mojego policzka.
-Wynoś się stąd - odsunęłam się na bezpieczną odległość i chciałam zamknąć drzwi, ale nie udało mi się to.
-Nie - powiedział - Z kim jesteś w ciąży.?
-Z Robertem Lewandowskim. Mówi Ci to coś? - wysyczałam.
-Kłamiesz - złapał mnie za nadgarstek i uderzył w twarz. Pisnęłam z bólu i osunęłam się po ścianie na podłogę.
-Kochanie, gdzie jesteś.? - usłyszałam głos Roberta.
-W przedpokoju.! Chodź na chwilę.! - zawołałam szybko.
Po chwili pojawił się u mojego boku i krzyknął na Pawła
-Czego tu?! Po ch** straszysz moją narzeczoną?!
-A ty co obrońca uciśnionych.? - zaśmiał się mój oprawca.
-Nie. Robert Lewandowski, piłkarz Borussi Dortmund i przyszły mąż tej oto panny - wskazał na mnie i sprytnie obezwładnił zaskoczonego odpowiedzią chłopaka.
Kazał mi zadzwonić na policję, a ja niezwłocznie spełniłam jego prośbę. Kiedy przyjechali podziękowali nam za pomoc w ujęciu Pawła, który od kilku miesięcy poszukiwany był listem gończym.
Gdy odjechali wróciliśmy do domu. Nadal byłam przestraszona i zrobiło mi się zimno.
-Już dobrze kochanie. Jesteś bezpieczna - posadził mnie na swoich kolanach i mocno przytulił.
-A gdyby nie było cię w domu.? Mogłabym już nie żyć - spojrzałam w niebieskie oczy partnera.
-Nawet tak nie mów. Teraz już nigdy nie zostaniesz sama - pocałował mnie w czoło, okrył nas kocem i włączył telewizję.
-Kocham cię - powiedziałam po chwili.
-Ja ciebie też - szepnął i mocniej mnie przytulił.

***
Później postanowiliśmy pójść na spacer. Szliśmy lekko przypruszonymi śniegiem ulicami trzymając się za ręce i co kawałek mijając inne zakochane pary lub całe rodziny. Wszyscy patrzyli na nas z miłym wyrazem na twarzy, uśmiechali się i czasami przystawali chwilę porozmawiać.
Wieść o tym, że jestem w ciąży szybko obiegła, teraz już, pewnie cały świat przyczynił się do tego Robert kiedy na ostatnim meczu po celnie oddanym strzale zaczął ssać kciuk i patrzeć w moją stronę. Później udzieliłam kilka wywiadów i potwierdziłam przypuszczenia dziennikarzy.
Dostałam smsy i telefony z Polski. Wszyscy cieszyli się tak jak ja. To, że moja mama się nie odezwała jakoś specjalnie mnie nie zdziwiło.
Jednak nic nie przebije radości Lewego. Mimo że nie zachowywał się tak jak Mario to i tak postanowił przygotować naszej córeczce pokoik.
Zamknął go na klucz i powiedział że wejdę do niego dopiero po urodzeniu dziecka. Zgodziłam się i zaczęłam odliczać dni, bo byłam strasznie ciekawa jak to wygląda.
Wiedziałam, że pomagał mu jakiś projektant, więc efekt końcowy musi być świetny. No ale nie ma innego sposobu i pozostaje mi czekać do rozwiązania.
Wróciłam do rzeczywistości kiedy potknęłam się o kamień.
-Ups - powiedziałam i ścisnęłam narzeczonego mocniej za rękę.
-Ktoś się tu zamyślił - uśmiechnął się obejmując mnie w pasie.
-Troszeczkę - przyznałam.
-A nad czym myślałaś.?
-Nad wyglądem tego pokoju.
-To dowiesz się dopiero jak urodzisz - poinformował mnie i przeszliśmy przez ulicę.
Chciałam jeszcze coś powiedzieć, ale podeszło do nas kilkoro fanów i fanek z prośbą o zdjęcie i autograf. Zrobiłam kilka fotek i już mieliśmy odejść kiedy jedna z dziewczyn zapytała
-A z panią mogę sobie zrobić zdjęcie.?
-Jasne - odpowiedziałam zaskoczona.
-Ładna z was para - powiedziała na odchodne i zniknęła za rogiem.
-No i widzisz? A ty się martwisz opinią mojej matki. Jakoś z Anką nikt nie chciał sobie zrobić zdjęcia. I wiedz, że jesteś od niej milion razy lepsza we wszystkim - pocałował mnie w policzek i poszliśmy w stronę domu.
Kiedy już usiadłam na kanapie z kubkiem gorącej czekolady w dłoniach zobaczyłam, że przyszedł mi sms od nieznanego numeru Treść była zaskakująca,a  brzmiała tak:
Hej. Jeśli myślisz, że pozbyłaś się mnie ze swojego życia to się grubo mylisz. Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Już niedługo znów się spotkamy. Paweł.
-Ciekawe co ty mi możesz zrobić z tego swojego więzienia - mruknęłam pod nosem i odłożyłam telefon.
-Mówiłaś coś kochanie.? - zapytał Robert siadając obok mnie.
-Nie skarbie. Tak tylko głośno myślę - odpowiedziałam i przytuliłam się do niego.
_________________________________________________________________________________
Hej. :) Postanowiłam trochę pokrzyżować losy naszej zakochanej pary i wplotłam rolę Pawła - byłego chłopaka Julki a zarazem jej oprawy :)
Oto Paweł. ( Tylko się nie czepiać bo zdj pobrałam z internetu.
Zbieżność osób i nazwisk jest przypadkowa)
Pozdrawiam i do następnego :)

4 komentarze:

  1. W nawiasie super :D cały rozdział bomba :D :D powie szczerze ze fajnie zrobiłaś mieszając trochę w ich związku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię :) Twoja zawsze jest dla mnie najważniejsza ;D

      Usuń
  2. Jaki ten Robert męski wow ;)

    Fajnie, tylko jak dla mnie trochę zbyt duże opisy dajesz ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. "ZBIEZNOŚĆ OSÓB I NAZWISK JEST PRZYPADKOWA '' Hahaha beka z cb kochana <3 Ogólnie rozdział genialny jak zwykle ;p ;*

    OdpowiedzUsuń