Powrót do Dortmundu okazał się dla mnie niezbyt szczęśliwy. Kiedy już jechaliśmy samochodem do domu z lotniska poczułam silny ból w podbrzuszu i zrobiło mi się strasznie niedobrze.
-Co jest.? - zapytał zaniepokojony Robert.
-Brzuch mnie boli, ale zaraz przejdzie - powiedziałam przez zęby.
-Chyba jednak nie przejdzie. Jedziemy na pogotowie - stwierdził.
Zawrócił i pojechał w stronę szpitala. Wziął mnie na ręce i zaniósł na izbę przyjęć.
Okazało się, że muszę zostać na parę dni na ginekologii.
-Panie doktorze czy to coś poważnego.? - zapytałam mężczyzny w białym kitlu.
-Nie, proszę się nie martwić. Ma pani tylko niedobór kwasu foliowego, zbyt niski poziom hemoglobiny i leukocytów we krwi - poinformował mnie. -Podamy odpowiednie leki i wszystko wróci do normy.
-A czy to nie zagrozi dziecku.?
-Nie, te leki są nieszkodliwe dla kobiet w ciąży.
-Dobrze, dziękuję - powiedziałam - może pan zawołać Roberta.?
-Oczywiście.
Lekarz wyszedł, a po chwili do sali wkroczył lekko zmartwiony piłkarz.
-No i jak tam lepiej już.?
-Lepiej lepiej. Muszę tu tylko zostać parę dni.
-Ufffff, kamień spadł mi z serca. Myślałem, że coś się stało dziecku. - odetchnął i usiadł na łóżku.
Uśmiechnęłam się do niego.
-Idę po kawę. Chcesz coś.? - zapytał po chwili.
-Sok pomarańczowy albo wodę.
-Tak jest - zasalutował i wyszedł z sali.
Wzięłam do rąk telefon i zalogowałam Facebooka.
Po chwili usłyszałam otwierane drzwi.
-Kochanie już wróciłeś.? - zapytałam zdziwiona jednak nie spojrzałam w tamtą stronę.
-No - usłyszałam głos Marco.
-Reus lamo ty moja witaj - przytuliłam przyjaciela, który podszedł do mojego łóżka.
-I skończyło się kochaniowanie - odpowiedział zasmucony.
-Oj tam oj tam. Powiedz lepiej skąd wiesz, że jestem w szpitalu.?
-W gazetach już o tym piszą. - poinformował mnie i podał egzemplarz.
Julia Nowakowska, narzeczona Roberta Lewandowskiego, w szpitalu. Podejrzewamy, że powodem tego jest problem z ciążą.... - przeczytałam i odłożyłam.
-Czy ci ludzie nie mają własnego życia.? - opadłam na poduszkę.
-Nie wiem. Mało tego pod szpitalem roi się od dziennikarzy.
-Cholera. Chyba się teleportuję - zażartowałam.
-Sieć Fiuu też będzie odpowiednia - powiedział Lewy wchodząc do sali z butelką soku pomarańczowego.
-Czytałeś Harrego Pottera.?
-Czytałem i oglądałem - uśmiechnął się i podał mi butelkę.
-Robercik kotku znowu się spotykamy w szpitalu - powiedział reus i rzucił się przyjacielowi na szyję.
-Oj misiu takie już życie - wybuchnęli gromkim śmiechem.
-Ej ja też tu jestem - udałam obrażoną.
Robert i Marco spojrzeli na siebie znacząco i podeszli do mnie.
-A co to ma być.?
-Zbiorowy przytulas.! - przytulili mnie z całej siły.
-Udusicie mnie - wysapałam.
-Jak ja się uwielbiam przytulać - Reus cały czas trzymał mnie w objęciach, a Lewandowski stał z boku i przyglądał się nam.
-A musisz do mojej narzeczonej.? - powiedział w końcu.
-Ona jest taka ciepła.
-Człowieku jeszcze chwila i mnie udusisz - odepchnęłam go i zaczęłam się śmiać.
-No ale weź - zrobił szczenięce oczka.
-Ty się weź. Robert zabierz tego misia stąd - dalej się śmiałam.
-Chodź Robciu nie chcą nas tu - zasmucił się Reus.
-Ciebie nie chcą. - poinformował go Lewy. - Kochanie ja pojadę do domu, przebiorę się i przywiozę Ci jakieś ubrania okej.? - zapytał mnie.
-Jasne. Będę tu czekać - pocałowałam go w policzek.
Po chwili chłopaki zniknęli za drzwiami.
***
Leżałam i czytałam gazetę pozostawioną przez Marco.
-Cześć - nagle usłyszałam głos byłej Lewego.
-Cześć - powiedziałam i odłożyłam gazetę - Czego tu.?
-Przyszłam ci powiedzieć, że masz się szmato jedna odwalić raz na zawsze od mojego Roberta.
-Słuchaj czy ty jesteś normalna.? Przecież zerwaliście ponad 2 lata temu i czego ty jeszcze u niego szukasz.? - zapytałam z opanowaniem.
-Ja wiem, że on mnie nadal kocha.
- A ja jestem pewna tego, że jednak kocha mnie. A jedyne co do ciebie czuje to odraza, niechęć i nienawiść.
-Pewna jesteś.? To patrz na to - powiedziała i podała mi aparat.
Zobaczyłam kilka zdjęć Roberta całującego Anię.
-Kochanie ja te zdjęcia widziałam w internecie zanim jeszcze go poznałam - powiedziałam ironicznie i oddałam jej aparat.
-Ty niczego nie rozumiesz. To przez ciebie wszystko się rozwaliło.
-Nie, to przez ciebie. Może mi powiesz kto latał do swojego byłego po każdej kłótni z Robertem bo na pewno nie ja.
-Przynajmniej mój były nie wbił mi noża w brzuch.
-Skąd o tym wiesz.? - syknęłam.
-Było o tym głośno swego czasu, a ja zapamiętuje takie rzeczy. Wiem też, że cie prześladuje od niedawna - uśmiechnęła się sztucznie.
-No dobra. Czy to już wszystkie cenne informacje.?
-Tak, raczej tak.
-To tam są drzwi - powiedziałam i wzięłam gazetę do ręki.
Niezadowolona opuściła salę.
_________________________________________________________________________________Kolejny rozdział leci do Was. :)
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.
Komentujcie (anonimowi też mogą) :))
Do następnego ;*
Świetne ;o <3
OdpowiedzUsuńSuper :D
OdpowiedzUsuń"-Ty się weź. Robert zabierz tego misia stąd - dalej się śmiałam."
OdpowiedzUsuńTo było niezłe ;3
A całość świetna <3
Gosiu kiedy nastepny rozdzial? ;)
OdpowiedzUsuńW piątek lub w sobotę ;)
UsuńSuper :* już nie mogę się doczekać :P świetny blog :D
OdpowiedzUsuńDziękuje ;* A mogę wiedzieć jak masz na imię.? (Następny rozdział zadedykowałabym specjalnie Tobie ;>)
UsuńŁał dziękuje :* Ola ;)
UsuńSpoczko ;*
Usuń