piątek, 25 października 2013

Rozdział 63 ;)

*Tydzień później.
Dzisiaj wychodziłam ze szpitala. Bałam się trochę, bo pod budynkiem cały czas czatowali dziennikarze.
-Nie musisz odpowiadać na wszystkie pytania - powiedział Robert i objął mnie w talii.
Wyszliśmy i oślepił mnie blask miliona fleszy.
-Czy to prawda, że ciąża jest zagrożona.? - usłyszałam pierwsze pytanie.
-Nie, to nie prawda.
-Doszły nas słuchy, że jest pani od jakiegoś czasu prześladowana przez niejakiego Pawła Małeckiego?
-Nie odpowiem na to pytanie.
-Dlaczego.?
-Ponieważ to prywatna sprawa.
-Czyli jednak.? - mężczyzna nie dawał za wygraną.
-Skończmy tą bezsensowną wymianę zdań - powiedziałam z poirytowaniem w głosie i zaczęłam przeciskać się przez tłum fotoreporterów. Jak najszybciej wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Kilka minut później byliśmy w domu.
-Oooo jak tu czysto - zdziwiłam się porządkiem panującym w mieszkaniu.
-I to jest jedna z moich niespodzianek. - zaczął tajemniczo.
-Czyli.?
-Zatrudniłem sprzątaczkę. Nie możesz się przemęczać, a poza tym po porodzie też przyda ci się pomoc w ogarnięciu tego bałaganu. - wytłumaczył.
-W sumie to masz rację - pocałowałam go w policzek i powędrowałam do garderoby.
Wzięłam sobie luźną bluzkę oraz dresy i poszłam pod prysznic. Odświeżona wróciłam na dół i zjadłam obiad.
-Idziemy na spacer albo do kina.?
-Kino zdecydowanie - powiedziałam i poszłam się przebrać.
Wybraliśmy komedię romantyczną. Osobiście chciałam iść na horror, ale Robert kategorycznie mi zabronił.
Oczywiście standardowo przy tego typu filmie musiałam się poryczeć.
-Ale się rozmazałaś - skomentował Lewy i otarł moją twarz chusteczką.
-Oj tam oj tam - uśmiechnęłam się.

***
Leżałam już w łóżku i rozmyślałam o różnych sprawach.
-Kochanie czy słyszałaś co przed chwilą do ciebie powiedziałem.?
-Yyyyy....nie.
-Pytałem o to jakie imię nadamy naszej córeczce. Myślałaś już o tym.?
-Jakoś nie, a masz konkretne propozycje.
-Tak - powiedział i podał mi długą listę imion.
-Ola... Gosia... Milena.... Martyna... .Klaudia... Kasia...  Ania to od razu odpada.... Madzia.... Laura.... Marta... Ewa... Weronika.... Wiktoria... Zuzanna.. - czytałam i czytałam.
-Najbardziej podoba mi się Zuzanna - zasugerował.
-No mnie też, ale Wiktoria, Wiki Lewandowska. Czy to nie brzmi lepiej.
-Genialna jesteś, czyli imię mamy już ustalone - położył się obok mnie.
-A tak sobie myślałam. Ślub i chrzciny razem.?
-Raczej tak. Nie będę miał problemu ze ślubem mimo, że jestem po rozwodzie.
-Okej.
-Cześć zakochańce.! - usłyszeliśmy.
-Reus misiu nasz kochany trzeba było przyjść o 12 w nocy i nas obudzić - powiedział Robert i wyszedł z łóżka.
-Jakie masz świetne bokserki - roześmiał się Marco.
-Co chcesz od napisu ''najlepszy kochanek wszech czasów♥".?
-Jaaa.?? Nic.!!
-Przyszedłeś podziwiać moje bokserki czy masz jakąś sprawę.?
-Chodzi o to że pokłóciłem się z dziewczyną...
-To ty masz dziewczynę.? - powiedzieliśmy oboje z Lewym.
-No mam od niedawna i nie chciałem nic mówić.
-A jak ma na imię.?
-Caroline. Ale przechodząc do sedna sprawy mogę tu przenocować.? - zrobił szczenięce oczka.
-Na kanapie tak, w mojej sypialni nie - zgodziłam się.
-Kurcze, a już myślałem, że znowu się do ciebie poprzytulam.
-O nie.! Przytulać to ty się możesz do swojej dziewczyny, a ja mam Roberta. - uśmiechnęłam się.
-Ale...
-Jeszcze jedno słowo i wylądujesz na wycieraczce - zagroził Robert.
-Już cicho jestem. Idę na kanapę, wiem gdzie masz jakiś koc także dobranoc - powiedział i wyszedł z pokoju.
-Ach ten nasz Reus jak nie kłótnia  z dziewczyną to jakaś inna bzdura. - skomentowałam, wtuliłam się w Roberta i zasnęłam.

***
Przebudziłam się, bo dostałam smsa. Treść była następująca:
To już jutro. Myślę, że ucieszysz się z mojej niespodzianki. ;> P.
''O co ci człowieku chodzi.?'' - pomyślałam.
Wstałam założyłam legginsy, koszulkę Roberta i zeszłam do kuchni zrobić śniadanie.
Na kanapie zastałam obraz nędzy i rozpaczy. Reus siedział wpatrzony w telefon i najzwyczajniej w świecie płakał.
-Ej misiu kolorowy co jest.? - zapytałam i usiadłam obok niego.
-Caroline mi napisała, że już nie będziemy razem. Znalazła sobie kogoś innego - powiedział praktycznie na jednym wdechu.
-Ale nie becz.! Znajdziemy ci jakąś laskę z nogami do nieba, a co najważniejsze z mózgiem w głowie.! - pocieszyłam go. - A teraz idź się ogarnij, bo wyglądasz trochę dziwnie - dodałam po chwili i poszłam zrobić śniadanie.
-Masz rację - stwierdził Reus i pobiegł do łazienki.
-Smacznego - powiedziałam i postawiłam przed chłopakami jajecznicę ze szczypiorkiem.
-Marzyłem o tym, anioł nie kobieta - zachwycał się Marco.
-Daj spokój i tak cię nie przytulę - usiadłam na przeciw nich.
-Znowu się nie udało.
-Próbuj kiedyś na pewno dasz radę.
-Robercik coś ty taki markotny.? - zapytał Marco z pełnymi ustami.
-Kultury trochę.!
-Głowa mnie jakoś boli - stwierdził Lewy.
-To zjedz, zaraz dam ci tabletkę - powiedziałam i podeszłam do szafki.
-Dziękuję - powiedzieli jednocześnie i wstali od stołu.
-Dziękuję - zabrałam talerze - Reus idź ogarnij salon, a ty kochanie do sypialni i się połóż. Zaraz do ciebie zajrzę - rozrządziłam wkładając naczynia do zmywarki.
Kilka minut później podążyłam na górę, ale Robert spał, więc żeby mu nie przeszkadzać wzięłam książkę i zaczęłam czytać.
_________________________________________________________________________________
Witam :) Mile widziane komentarze :) Rozdział dedykuję Oli. ;*
Do następnego ;D
♥♥♥
                                                                                                                                                         ~Gosia.

4 komentarze: