*Robert.
Kiedy naładował mi się telefon zobaczyłem, że mam wiadomość od Julki. Odczytałem ją i pobiegłem do Kuby. Wpadłem do salonu gdzie siedział razem z Agatą i powiedziałem zdyszany:
-Wiem gdzie ona jest.! Musisz mi pomóc.
-Jasne - zerwał się z kanapy i podążył za mną.
Kilka chwil później byliśmy pod starym domem Mario, czyli nadal w Dortmundzie. Podszedłem do furtki i już chciałem ją otworzyć, jednak w ostatniej chwili zatrzymał mnie Błaszczykowski.
-Lewy tylko nie zrób jakiejś głupoty. Plan jest taki: zabieramy ją stąd i wracamy do domów. I nie bij się z nim, bo nie watro - przyjaciel mówił powoli i dokładnie akcentował każde słowo.
-Okej - niechętnie, ale się zgodziłem i ruszyłem w stronę drzwi. Zadzwoniłem dzwonkiem i czekałem.
Nikt nie otwierał a w salonie słychać było płacz i krzyki. Nacisnąłem klamkę - okazało się, że jest otwarte. Wbiegłem do salonu. Zobaczyłem swoją ukochaną. Siedziała na kanapie, była roztrzęsiona i zapłakana, a nad nią stał Götze. Chyba chciał ją uderzyć albo już to zrobił, przynajmniej na to mi wyglądało.
-Ty sk*******u.! - krzyknąłem - jakim prawem śmiałeś dotknąć moją żonę.?!
-Oooo proszę proszę obrońca uciśnionych się zjawił.! To nie jest twoja żona tak poza tym.!
-Od zawsze dla mnie taka była. Chodź kochanie zabieram cię stąd - powiedziałem do niej i podszedłem bliżej.
-Odsuń się bo, zrobię jej krzywdę.! - wyjął nóż i przystawił do szyi dziewczyny.
-Schowaj to.! - wiedziałem już, że żarty się skończyły. Czas się jakby zatrzymał. Liczyło się tylko bezpieczeństwo Julii. Jednak wtedy, dosłownie znikąd, pojawili się oni - policjanci. Wbiegli do domu i stanęli tuż za mną.
-Proszę spokojnie odłożyć nóż i unieść ręce nad głowę. - powiedział jeden z nich.
-Chyba sobie kpisz - zaśmiał się Mario i przystawił nóż bliżej krtani dziewczyny.
Rozległ się strzał, nóż wyleciał w powietrze, a nasz były przyjaciel upadł na posadzkę. Julka odskoczyła od niego i wpadła w moje ramiona.
Później wszystko potoczyło się szybko - przyjechała karetka, zabrali rannego chłopaka, policja przesłuchała nas po kolei,a potem poszliśmy wolnym krokiem do samochodu.
Dziewczyna była tak przerażona, że cały czas drżała, a ja trzymałem ją w objęciach i delikatnie gładziłem po głowie.
***
Kiedy wysiedliśmy z auta od razu pobiegła do Agaty. Razem z Kubą poszliśmy za nią, w międzyczasie podziękowałem mu za wezwanie policji i zachowanie zimnej krwi.
-Julka nareszcie jesteś.! - krzyknęła radośnie blondynka.
-Cześć kochana.! - przytuliła ją - Gdzie Wiktoria.? - rozejrzała się po pomieszczeniu.
-Zaraz ci ją przyniosę. - wyszła i wróciła z naszym dzieckiem na rękach.
Moja narzeczona wręcz rozpromieniła się na jej widok i wzięła ją w ramiona. Podszedłem do nich i mocno przytuliłem.
-Kocham was - powiedziałem.
-My ciebie też.
Później wróciliśmy do domu i resztę dnia spędziliśmy najpierw jedząc obiad, a potem oglądając różne filmy.
Mała natomiast spokojnie spała w swoim pokoju.
_________________________________________________________________________________
Witam :) Kolejny rozdział leci do Was. Muszę powiedzieć, że zbliżamy się do końca opowiadania, ale mam już genialny pomysł na następne (ale to potem). Pozdrawiam ;*
-Ty sk*******u.! - krzyknąłem - jakim prawem śmiałeś dotknąć moją żonę.?!
-Oooo proszę proszę obrońca uciśnionych się zjawił.! To nie jest twoja żona tak poza tym.!
-Od zawsze dla mnie taka była. Chodź kochanie zabieram cię stąd - powiedziałem do niej i podszedłem bliżej.
-Odsuń się bo, zrobię jej krzywdę.! - wyjął nóż i przystawił do szyi dziewczyny.
-Schowaj to.! - wiedziałem już, że żarty się skończyły. Czas się jakby zatrzymał. Liczyło się tylko bezpieczeństwo Julii. Jednak wtedy, dosłownie znikąd, pojawili się oni - policjanci. Wbiegli do domu i stanęli tuż za mną.
-Proszę spokojnie odłożyć nóż i unieść ręce nad głowę. - powiedział jeden z nich.
-Chyba sobie kpisz - zaśmiał się Mario i przystawił nóż bliżej krtani dziewczyny.
Rozległ się strzał, nóż wyleciał w powietrze, a nasz były przyjaciel upadł na posadzkę. Julka odskoczyła od niego i wpadła w moje ramiona.
Później wszystko potoczyło się szybko - przyjechała karetka, zabrali rannego chłopaka, policja przesłuchała nas po kolei,a potem poszliśmy wolnym krokiem do samochodu.
Dziewczyna była tak przerażona, że cały czas drżała, a ja trzymałem ją w objęciach i delikatnie gładziłem po głowie.
***
Kiedy wysiedliśmy z auta od razu pobiegła do Agaty. Razem z Kubą poszliśmy za nią, w międzyczasie podziękowałem mu za wezwanie policji i zachowanie zimnej krwi.
-Julka nareszcie jesteś.! - krzyknęła radośnie blondynka.
-Cześć kochana.! - przytuliła ją - Gdzie Wiktoria.? - rozejrzała się po pomieszczeniu.
-Zaraz ci ją przyniosę. - wyszła i wróciła z naszym dzieckiem na rękach.
Moja narzeczona wręcz rozpromieniła się na jej widok i wzięła ją w ramiona. Podszedłem do nich i mocno przytuliłem.
-Kocham was - powiedziałem.
-My ciebie też.
Później wróciliśmy do domu i resztę dnia spędziliśmy najpierw jedząc obiad, a potem oglądając różne filmy.
Mała natomiast spokojnie spała w swoim pokoju.
_________________________________________________________________________________
Witam :) Kolejny rozdział leci do Was. Muszę powiedzieć, że zbliżamy się do końca opowiadania, ale mam już genialny pomysł na następne (ale to potem). Pozdrawiam ;*
![]() |
| ♥♥ |
.jpg)
Kocham! ♥♥♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńGenialne jest <3
OdpowiedzUsuńSuper akcja :D Pozdrawiam wszystkich fanów oraz autorkę :*
OdpowiedzUsuńDziękuję i również pozdrawiam <3 :*
Usuń