''Za wcześnie wypowiedziane kocham, za długo zwlekane żegnaj."
Następny dzień rozpoczęłam od szybkiego dopakowania reszty rzeczy. Zaspaliśmy, więc musieliśmy bardzo się spieszyć
Trzy godziny później byliśmy już w samolocie. Trzymałam Lewusa za rękę i przeglądałam Facebooka oraz inne portale społecznościowe.
W pewnym momencie odłożyłam tablet i spojrzałam na Reusa, który teraz smacznie spał. Byłam strasznie ciekawa o czym chciał ze mną rozmawiać i dlaczego nie wspomniał nawet słowem przy Robercie.
-O czym myślisz.? - szepnął mi Lewy do ucha.
-Tak sobie o wszystkim. - uśmiechnęłam się do niego.
-Ty idź spać oczy ci się zamykają już - dodałam po chwili.
Nie musiałam dwa razy powtarzać - chwilę później chłopak już spał.
W mojej głowie zrodził się ''diabelski'' plan; potrzebowałam tylko pasty do zębów.
Znalazłam ją po chwili w bagażu podręcznym. Podeszłam najpierw do Marco, a potem Roberta i obydwóm zrobiłam śliczne i twarzowe białe wąsy.
-Good - powiedziałam do siebie i usiadłam obok śpiących chłopaków. Nie mogłam się doczekać ich reakcji.
***
Zatopiona w lekturze nie zauważyłam momentu, w którym chłopaki się przebudzili. Reus wybuchnął gromkim śmiechem, po chwili dołączył do niego Lewandowski.
-Co jest.? - zapytałam zdezorientowana.
-Ładnie nas wymalowałaś - stwierdzili chórem.
-Ale to nie ja.! - wyparłam się.
-My tam swoje wiemy - powiedział Robert i pocałował mnie w policzek.
-Debilu mały.! Umazałeś mnie pastą.! - krzyknęłam tak, że aż stewardesa i większość pasażerów zwróciła na mnie uwagę.
-Proszę o spokój - skarciła nas kobieta.
-Przepraszamy - powiedziałam za naszą trójkę.
*Następnego dnia.
Siedziałam właśnie z Marco w kawiarni. Poprosił mnie o spotkanie, bo miał jakąś ważną sprawę.
-No to o co chodzi.? - zapytałam upijając spory łyk zielonej herbaty.
-O Mario...
-W takim razie ja wychodzę - powiedziałam i wstałam od stolika.
-Siadaj. To ważna sprawa. Chodzi o to, że od czasu twojego odejścia miał kilka panienek.
-Co mnie to obchodzi.? Dobrze wiesz, że ja nigdy do niego nie wrócę - spojrzałam na niego.
-Ja wiem, ale lepiej by było gdybyście sobie wszystko wytłumaczyli. W tym celu zaprosiłem go tutaj. - powiedział i poszedł przed kawiarnię.
Po chwili wrócił w towarzystwie mojego byłego.
-To wy sobie porozmawiajcie. Pa Julka - powiedział i cmoknął mnie w policzek.
-To słucham. Marco mówił, że masz mi coś do powiedzenia - spojrzałam na Mario.
-Chodzi o to, że ja wiem, że ty nigdy do mnie nie wrócisz, ale chcę żebyś wiedziała, że wtedy nie zdradziłem cię z Natalią....
-Wyobraź sobie, że ja to już wiem. Jeszcze coś.? - przerwałam mu zniecierpliwiona.
-Przepraszam za wszystko i za to, że zmarnowałaś przeze mnie tyle czasu.
-Spoko. Wybaczam ci. Czyli wszystko jasne.? - zapytałam wstając.
-Tak - odpowiedział i również wstał.
Wzięłam do ręki płaszcz i poczułam jego ręce na sowich biodrach.
-Łapy przy sobie - odwróciłam się do niego i popatrzyłam wrogo w oczy.
-I tak wiem że mnie kochasz - stwierdził wplatając swoje palce w moje.
-Nie kocham - kolejny raz spojrzałam w jego brązowe oczy.
Nieoczekiwanie dla mnie nasze usta złączyły się w pocałunku.
Wiedziałam, że robię źle, ale jakoś nie kwapiłam się żeby to przerwać.
Po chwili jednak oprzytomniałam i odsunęłam się od niego.
-To tak na pożegnanie - wytłumaczyłam swoje zachowanie i pospiesznie wyszłam z pomieszczenia.
_________________________________________________________________________________
Hej.! ;*
Jest to ostatni rozdział pierwszej części. :) Prolog do drugiej powinien pojawić się niedługo.
Myślę nad zmianą tytułu ale nie mam jakoś pomysłu :)
Napisz prosze szybko cos nowego! Stadionowa milosc byla super!
OdpowiedzUsuńJutro lub dziś wieczorem pojawi się kontynuacja tego bloga, bo ja go nie zakończyłam :) Będę pisać dalej tylko jako część II tak gwoli wyjaśnienia :)
Usuńsuper zakończenia :P
OdpowiedzUsuńSzkoda, że już koniec ;c Bo to było genialne <3
OdpowiedzUsuńFajne zakończenie, szkoda tylko, że tak szybko ;* <3
OdpowiedzUsuń