-No i jak tam samopoczucie?- zapytał piłkarza.
-Dobrze, tylko głowa strasznie boli.-odpowiedział.
-Jeszcze kilka dni i powinno ustąpić.-powiedział zaglądając pod opatrunek.- Nooo wszystko idzie po mojej myśli. Jeszcze tydzień i wypuścimy pana do domu.
-Bardzo się cieszę.
Lekarz poinformował go, że po wyjściu musi się oszczędzać i będzie musiał zawiesić treningi przynajmniej na miesiąc. Trochę go to zmartwiło, ale postanowił jakoś to przeboleć.
Mężczyzna wyszedł a ja postanowiłam pójść do domu się przebrać.
-Kochanie ja na chwilę idę do hotelu, ale zaraz wracam.-powiedziałam wstając i całując go w policzek.
-Dobrze, nie ucieknę przecież.
-I wraca mój dawny Goetze- zaśmiałam się- stale zabawny.
Wyszłam mijając w drzwiach chłopaków i mamę, którzy mieli przy nim siedzieć podczas mojej nieobecności.
Kiedy byłam przy głównym wejściu zadzwonił mi telefon, była to Natalka.
-Nooo hej bejbe, jak tam?- przywitała się.
-Hej, właśnie wychodzę ze szpitala...
-Co się stało.?-przerwała mi.
-Mario miał operację. Nie czytałaś Dziennika Dortmundzkiego? Tam pewnie coś jest.-powiedziałam.
-Nie czytałam. Co mu jest?
-Raczej co mu było, miał guza mózgu ale już okej- uspokoiłam ją.
-To dobrze. Ja kończę, wracajcie szybko, pozdrów Mario- powiedziała - Kocham Cię siostro.
-Ja ciebie też- i rozłączyłam się.
Chowałam telefon do torby i wpadłam w jakiegoś mężczyznę.
-Przepraszam- powiedziałam podnosząc głowę. Przed moimi oczami stanął Wojtek Szczęsny.
-Spoko, nic się nie stało. Co z twoim chłopakiem?-zapytał.
-Już dobrze. Ma lepszą obstawę niż kiedykolwiek- zaśmiałam się.
Także się uśmiechnął i poszedł.
***
Weszłam do hotelu i musiałam wyjaśnić całej obsłudze i reszcie drużyny, że wszystko okej. Kiedy się od nich uwolniłam pobiegłam do pokoju i poszłam pod prysznic.
Wyszłam owinięta w ręcznik i zaczęłam się ubierać.
Założyłam zwiewną sukienkę i buty na koturnie, lekko pomalowałam oczy i zabrałam się za jedzenie zostawione na stoliku przez obsługę.
Od niechcenia wzięłam gazetę.
Na pierwszej stronie był dość obszerny artykuł o Goetze okraszony naszym zdjęciem zrobionym przed stadionem.
Tytuł głosił:
''Mario Goetze w szpitalu. Jest ciężko chory. Czy to koniec kariery sławnego piłkarza?"
-Szukanie taniej sensacji- powiedziałam sama do siebie rzucając gazetę w kąt pokoju.
Wstałam od stołu, ogarnęłam bałagan w pokoju i wyszłam do szpitala.
_________________________________________________________________________________
Martyna masz i się ciesz. :) Dzięki, że jesteś i mnie motywujesz :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz