Od czasu kłótni Lewy nie zadzwonił ani razu i nie wysłał żadnego smsa.
Mario siedział przez ostatni tydzień w domu, a dzisiaj wybieraliśmy się na trening.
Około 9 wyszliśmy z domu i pojechaliśmy pod Sabener Strasse, na którym odbywały się treningi.
Usiadłam na trybunach i patrzyłam jak chłopaki biegają. Trening nie przypominał już tego sprzed kilku tygodni. Było o wiele weselej.
Przez chwilę nawet poczułam się jak na SIP, a potem przypomniałam sobie, że jestem w Monachium i pewnie nigdy więcej nie wrócę do Dortmundu. W końcu nie mam po co. Natalia nie jest moją przyjaciółką, a rodziny tam nie mam.
Wreszcie dotarło do mnie, że trening się już skończył i zeszłam do szatni.
Stałam przed drzwiami i słyszałam co chwilę śmiechy i żarty. Po chwili wyszedł Mario, złapał mnie za rękę i zaprowadził do samochodu.
Byłam tak zmęczona, że kiedy weszłam do domu rzuciłam się na kanapę momentalnie zasypiając.
***
Rano obudziłam się już we własnym łóżku, kolejny raz przygnieciona przez piłkarza. Właśnie się przeciągałam i poczułam, że Goetze zaczyna się budzić.
-Wiesz jaki jesteś ciężki.? - zapytałam kiedy spojrzał na mnie swoimi zaspanymi brązowymi oczami.
-Przygniotłem cię znowu.? - zapytał zdezorientowany.
-Raczej tak. Przez ciebie boli mnie prawa ręka - wyrzuciłam mu udając obrażoną.
-Ojej przepraszam - zrobił swoje szczenięce oczka.
-Już dobrze.
Chciałam wstać i iść do kuchni, ale zakręciło mi się w głowie i przewróciłam się prosto w ramiona Mario.
-Kochanie dobrze się czujesz.? - zapytał zaniepokojony.
-Tak chyba tak.
-Chodź do salonu, usiądziesz na kanapie a ja zrobię śniadanie - powiedział biorąc mnie na ręce.
-Ale...
-Nie ma ale. A co do treningu dzisiaj nie mam żadnego
Zniósł mnie na dół, usadził na kanapie, przyniósł koc i poduszkę. Po chwili wyszedł do kuchni i przyniósł mi kanapki.
-Kochany jesteś - pocałowałam go w skroń.
-Oj wiem.
-Skromny jesteś.
-Skromność to moje drugie imię - zażartował.
Zaczęłam jeść i nagle zrobiło mi się strasznie niedobrze.
-Czemu jesteś blada.? - zapytał.
-Będę rzygać - wybiegłam do łazienki.
Wróciłam do salonu.
-Idziemy dziś do lekarza, musimy sprawdzić co Ci jest - stwierdził.
-Dobra, to ja idę się ogarnąć.
2 godziny później siedziałam w poczekalni trzymając Mario za rękę.
Wiedziałam co mi jest, ale nie chciałam go straszyć.
-Pani Julia Nowakowska - usłyszałam głos pielęgniarki i weszłam do wskazanego wcześniej gabinetu.
________________________________________________________________________________
Jest 3 i ostatni na dziś. :)
Kasia to dla ciebie :)
Jeszcze jeden jeszcze jeden jeszcze jeden nie musi byc dlugi ale prosze bardzo bardzo cie prosze jeszcze jeden ♥
OdpowiedzUsuńA i dziekuje
Czuje się jak na weselu :D
OdpowiedzUsuńPomyśli się coś xD
Pewnie znowu jest w ciąży xD
OdpowiedzUsuń"Chciałam wstać i iść do kuchni, ale zakręciło mi się w głowie i przewróciłam się prosto w ramiona Mario." - to było dobre ;)