środa, 18 września 2013

Rozdział 31

*Tydzień później.
Zadomowiłam się już w Monachium. Codziennie chodzę z piłkarzem na trening. Mam wrażenie, że boi się zostawić mnie samą w domu, po tych wydarzeniach z Dortmundu.
Trener Bayernu, który był dla mnie idiotą, okazał się całkiem miłym i rozmownym człowiekiem.
Myślałam o tym wszystkim będąc pod prysznicem.
-Kochanie zaraz spóźnię się na trening - moje rozmyślania przerwał Mario.
-No już chwila - odpowiedziałam.
Po 5 minutach wyszłam z łazienki.
-Chodź - chwycił mnie za rękę i popędził do samochodu.
-Wolniej trochę, jestem w szpilkach - upomniałam go, ale mnie nie słuchał.
Po chwili podjechaliśmy pod stadion. Goetze spóźniony wbiegł na murawę, gdzie chłopcy już rozpoczynali rozgrzewkę.
-10 minut spóźnienia - krzyknął na niego nieco poddenerwowany trener.
-To moja wina - powiedziałam podchodząc do niego - Nie wiedziałam w co mam się ubrać - jedyny argument jaki przyszedł mi do głowy.
-Kobiety - machnął ręką i poszedł do chłopaków.
Usiadłam na trybunach i przyglądałam się. Trening w niczym nie przypominał tych z SIP. Piłkarze byli tacy sztywni i tylko wykonywali polecenia.
Zaczęło mi brakować tych wszystkich wygłupów i tej radości panującej na każdym meczu czy treningu BvB.
Byłam tak bardzo zamyślona, że nie zauważyłam jak trening się skończył, a Mario podszedł od tyłu i otrzeźwił mnie butelką lodowatej wody.
-Zabije cie - krzyknęłam biegnąc za nim.
-Najpierw to mnie złap - zaśmiał się.
Pobiegłam za nim, ale dziewczyna w szpilkach w dodatku na murawie nie mogła daleko zajść.
Zrobiłam 2 kroki i prawie się przewróciłam, ale mój chłopak miał lepszy refleks i momentalnie znalazł się przy mnie.
Korzystając z okazji odkręciłam butelkę, którą miałam za plecami i polałam mu po głowie.
-Zimneeee - darł się na pół stadionu.
-Kara musi być - pocałowałam go w policzek i poszła w stronę samochodu.
-A zaczekać niełaska.? - zapytał doganiając mnie.
-Nie - klepnęłam go w plecy.
-Za co.? - zapytał.
-Za wodę - zaśmiałam się wsiadając do auta.
-I tak oboje jesteśmy mokrzy - skwitował wsiadając.
Pojechaliśmy do domu, przebraliśmy się i postanowiłam zrobić obiad. Jednak Mario miał lepszy pomysł i zaraz zaczął wcielać go w życie.
-Zostaw to jedziemy na miasto na obiad - powiedział zabierając mi nóż z ręki.
-Nie możemy zjeść w domu? - zapytałam.
-Nie, lepiej na mieście. Tylko załóż coś innego - uparł się.
-Skoro tak uważasz - powiedziałam - idę się przebrać.
Po chwili zeszłam na dół w małej czarnej i szpilkach. Goetze ubrał się bardziej na luzie, ale i tak nie odstawaliśmy od siebie.
Weszliśmy do jakiejś drogiej restauracji i poczułam się nieswojo, nie pasowałam do takich klimatów.
Zamówiliśmy obiad, a potem Mario podszedł do mnie i uklęknął.
-Zostaniesz moją żoną.? - zapytał.
-Taak - powiedziałam.
Wszyscy zaczęli nam bić brawo, piłkarz wsunął mi diamentowy pierścionek na palec i pocałował.
Błysnęły flesze.
''Paparazzi będą  mieli teraz uciechę, zawsze za nami chodzą'' - pomyślałam siadając przy stoliku i patrząc na zadowolonego Goetze.
________________________________________________________________________________
:) Jesteś - skomentuj.!
Za chwilę powinien pojawić się drugi ;p

1 komentarz: