Hej kochanie. Nie martw się, nie uciekłem ani nic. Jestem na treningu. Jeśli chcesz możesz do mnie wpaść. Twój Mario ;).
Obok leżała mała czerwona różyczka i stała taca ze śniadaniem.
-Kochany głupek- pomyślałam i poszłam się ogarnąć.
Ubrałam się w brązowe rurki, luźną białą bluzkę i szpilki. Później zjadłam szybkie śniadanie i wyszłam kierując się w stronę stadionu.
Po 10 minutach spaceru już tam byłam. Udałam się na trybuny czekając aż chłopaki będą mieli przerwę.
Ich trening wyglądał jak jakiś kabaret. Jeden tańczył macarenę, innemu co chwilę spadały spodenki, a jeszcze inny szukał drugiego buta.
Poszukałam wzrokiem mojego chłopaka i po chwili zobaczyłam jak wylewa Lewemu na głowę butelkę lodowatej wody.
Siedziałam chyba z 15 minut i powoli zaczynałam się nudzić, dlatego zeszłam na murawę.
''Szpilki to chyba nieodpowiednie obuwie''- pomyślałam idąc w stronę trenera.
-Dzień dobry!- krzyknęłam do niego.
-A dzień dobry pięknej pani- powiedział całując mnie w rękę.
-Mogę popatrzeć razem z panem?- zapytałam.
-Jasne, siadaj na ławce- powiedział i poszedł na boisko ustawić chłopaków do pionu.
-Ej małpy do roboty! Wstydu mi przy Julce nie przynieście! Dwa kółka dookoła stadionu raz!
Po jego ostatnim słowie aż podskoczyłam do góry, bo ktoś zaszedł mnie od tyłu.
-Ooooo moje kochanie mnie odwiedziło- powiedział piłkarz całując mnie w szyję.-Jak się spało.?
-Spało? Zapomniałeś co było w nocy?- powiedział zdziwiona.
-Nie zapomniałem, plecy mnie bolą- zaśmiał się siadając obok mnie.
-A mnie ręce- również się uśmiechnęłam- A teraz wypad bo Cie Jurgen zabije- krzyknęłam.
-Tak jest- zasalutował i pobiegł do chłopaków.
Siedziałam tak chwilę zatopiona w myślach. Wyrwał mnie z nich głos trenera.
-Mario bardzo się przy Tobie zmienił- powiedział.
-W jakim sensie? Mam nadzieję że nie na gorsze?- zapytałam przestraszona.
-Nie, skądże znowu. Jest jeszcze lepszy. Na treningach daje z siebie 110% i cały czas o Tobie mówi.
-Miło mi to słyszeć- uśmiechnęłam się.
W tym momencie poczułam, że ktoś ochlapuje mnie wodą.
-Mario debilu- krzyknęłam- Spadaj stąd.
-O nie teraz się nie odczepię- powiedział idąc do mnie z butelką.
-No weź- powiedziałam wstając, ale zaczepiłam się obcasem i wywaliłam na piłkarza przyciskając go do ziemi. Dosłownie stykaliśmy się nosami. Nagle ktoś krzyknął.
-Ej nie tak publicznie, może idźcie do szatni- tym mężczyzną był Schmelzer.
-Już już, kochanie zejdź ze mnie- powiedział przygnieciony Goetze.
W tym momencie podbiegł Lewy i pomógł mi wstać.
-Dzięki- zwróciłam się do Roberta.
-Spoko- odrzekł wracając na boisko.
-A ja?- zapytał Mario.
-Co ty?
-Mnie kto podniesie?
-A sam nie umiesz wstać?- zapytałam.
-Nie- powiedział obrażony.
-No dobra, ale ostatni raz- podałam mu rękę podciągając w górę.
-Ostatnie dwa kółka i koniec treningu- krzyknął trener.
-No leć- popchnęłam piłkarza- poczekam przy wejściu do szatni.
Jak powiedziałam tak zrobiłam. Po chwili chłopaki przybiegli do szatni. Polubiliśmy się, więc od każdego dostałam po buziaku, a Mario mnie dodatkowo przytulił.
Weszli a ja stałam i czekałam. 10 minut, 15, po 20 postanowiłam wejść do szatni.
-No ile można?- zapytałam otwierając drzwi.
Moim oczom ukazał się śmieszny widok: Mario, już przebrany, spał na siedząco, a Reus biegał w samych bokserkach.
-Sorry- powiedziałam speszona i już chciałam wyjść, ale złapał mnie za rękę i powiedział
-Wejdź, obudź go wreszcie.- powiedział przyjaźnie.
-Mario wstawaj!- krzyknęłam lekko uderzając go w policzek.
-Jeszcze 5 minut mamo- powiedział i zachrapał.
-Poczekaj ja to zrobię- Reus podszedł do Goetze i krzyknął mu do ucha
-Dziecko Ci się rodzi!
-Co gdzie? Jestem za młody!- od razu się rozbudził.
-Nigdzie, dziewczyna na ciebie czeka- pokazał na mnie.
-Aaaa już przepraszam, przysnęło mi się- powiedział idąc do mnie i łapiąc mnie za rękę.
-Spoko, chodźmy już.
Wyszliśmy i skierowaliśmy się do samochodu. To co obok niego zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach...
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny :) Dedykacja dla Kasi- dzięki że jesteś i mnie motywujesz ;** :)
I jest kolejny :) Dedykacja dla Kasi- dzięki że jesteś i mnie motywujesz ;** :)
ZAJEBISTE :)
OdpowiedzUsuńa i dzieki za dedyk :D
OdpowiedzUsuńNie ma za co :) ;D
OdpowiedzUsuń