niedziela, 1 września 2013

Rozdział 13

Obok samochodu stała jaka dziewczyna i przymilnie usmiechała się do nas, a raczej do Goetzego.
-Hej kochanie- powiedziała podchodząc do niego i próbując pocałować. On ją odpychał ale dosyć nieudolnie.
Kiedy to zobaczyłam, od razu w moich oczach stanęły łzy, odwróciłam się na pięcie i pobiegłam przed siebie.
Po chwili usłyszałam, że ktoś za mną biegnie. Nie chciałam żeby mnie dogonił ale miał dużą lepszą kondycję i po chwili zatrzymał mnie ciągnąc za ramię.
-Kochanie poczekaj- powiedział zdyszany Mario.
-Czego zostaw mnie. Idź sobie do tamtej- krzyknęłam próbując się wyrwać.
-Ona nic dla mnie nie znaczy, tylko ty się teraz liczysz.-powiedział patrząc mi w oczy.
-Kto to był?-zapytałam siadając na ławce, obok której się zatrzymalimy.
-Ann, moja była.
Opowiedział mi całą historię ich miłości, dlaczego się rozstali i czemu ona tam była.
Uwierzyłam, bo co miałam zrobić. Poszliśmy do hotelu.

***
Od razu rzuciłam się na łóżko a Mario poszedł do łazienki. Miałam ochotę wyjść stąd i nigdy nie wrócić, ale wierzyłam że to był pierwszy i ostatni raz.
Kiedy Mario wyszedł minęłam go bez słowa i poszłam do łazienki. Już wyszłam spod prysznica i sięgnęłam ręką po piżamę, a potem przypomniałam sobie że jej nie ma. Jedyne wyjście to Goetze więc zawołałam
-Ej kotek daj mi piżamę, na łóżku jest.
Usłyszałam kroki a potem jakby się co przewracało.
-No idziesz?- zapytałam zniecierpliwiona. Nie było odzewu więc otworzyłam łazienkę i zobaczyłam go leżącego na podłodze. Ubrałam się szybko i sprawdziłam mu puls, był słabo wyczuwalny, więc albo zemdlał, albo się na czyms poślizgnął i stracił przytomność. Obstawiłam pierwsze i zadzwoniłam po pogotowie. Kiedy przyjechali potwierdzili moje wcześniejsze przypuszczenia i zabrali go na obserwację i jakies badania. Bez chwili zastanowienia poszłam zapytać Reusa czy zawiezie mnie do szpitala. Zgodził się i po chwili byliśmy na miejscu.
Poszłam do rejestracji zapytać o mojego chłopaka i zostałam skierowana do Sali nr 9.
Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam go leżącego na łóżku i bezmyślnie wpatrującego się w sufit. Zobaczył mnie i słabo się usmiechnął.
-Cześć twardzielu- przywitałam się- dzięki za piżamę.

-Spoko. Polecam się.
Usiadłam na jego łóżku i złapałam za rękę. 
Po chwili wszedł lekarz i zaprosił mnie na rozmowę. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam...
_________________________________________________________________________________
Trzymaj Kasia :) Kolejny jutro ;d

3 komentarze: