Minął tydzień.
Tego dnia Goetze wychodził ze szpitala, więc z samego rana poszłam, żeby mu pomóc.
-Wreszcie - powiedział kiedy już staliśmy przed szpitalem.
-Mhm - mruknęłam.
Nie miałam zbyt dobrego humoru.
''Od teraz będę żyć w ciągłym stresie'' - pomyślałam.
Przytuliłam się mocniej do niego i poszliśmy do domu.
***
Następnego dnia piłkarz postanowił odwiedzić chłopaków na boisku. Ubrałam się w kremowe rurki, granatową bluzkę i szpilki.
Poszliśmy w stronę Signal Iduna Park.
-Oooooooo misiaczek przyszedł - Reus rzucił się na szyję mojego chłopaka.
W jego ślady poszli chłopcy i niedługo wszyscy leżeli na murawie.
-Ej zrobicie mu krzywdę - krzyknęłam.
To ich ustawiło do pionu.
-Sorry, zapomnieliśmy, że dopiero wyszedłeś - tłumaczył się Lewy wstając.
-Dzięki kochanie - powiedział Mario całując mnie w policzek.
Podeszliśmy do trenera, który bardzo się ucieszył na widok Goetzego.
Poprosił mnie też o zmotywowanie chłopaków, bo widział jak się mnie przed chwilą posłuchali.
-Ej misie kolorowe 8 kółek dookoła stadionu raz.! - krzyknęłam stając na przeciw nich.
-Aż 8?! - zaczęli jęczeć Piszczek i Reus.
-Dla was 15- powiedziałam.
-Ale....
-Może chcecie 25? - zapytałam.
-Nie no już może być te 15 - zrezygnowali i dołączyli do biegających już chłopaków.
-Niemożliwe - powiedział trener - jak to zrobiłaś.?
-Ma się swoje sposoby - zaśmiałam się i poszłam razem z Mario na trybuny popatrzeć na ten "trening".
*Oczami Roberta*
Kiedy zobaczyłem ją razem z Mario poczułem ukłucie zazdrości. Wiem, że nasza miłość jest niemożliwa, ale będę o nią walczył do końca.
Niby z nią rozmawiałem i powiedziałem, że zgadzam się na jej warunki, ale to była tylko przykrywka. Mam już w głowie gotowy plan.
***
Po treningu Mario poszedł do szatni pogadać jeszcze z chłopakami, a ja zostałam jeszcze na trybunach. Było chłodno, ale ja musiałam coś przemyśleć.
Już sama nie wiedziałam co mam robić i z kim chcę być. Kocham Mario, ale ta noc nie mogła być przypadkowa, chyba zaczynam coś czuć do Roberta.
-Czemu siedzisz tu sama.? - usłyszałam tak dobrze znany głos.
-Już się zbierałam - powiedziałam wstając.
-Poczekaj.
Mimowolnie usiadłam z powrotem.
-Czego ty chcesz Lewandowski.? - zapytałam patrząc mu w oczy.
-Powiedz mi prosto w oczy, że nic do mnie nie czujesz a wtedy dam ci spokój. - złapał mnie za rękę.
-Nic do Ciebie nie czuję - powiedziałam lekko spuszczając wzrok.
-Wiedziałem - powiedział i mnie pocałował.
Odskoczyłam w tył w ciągu sekundy.
-Nie możemy - powiedziałam biegnąc do wyjścia.
-Co Ci jest.? - zapytał Mario.
-Nic. Chodźmy już. - powiedziałam.
Po chwili byliśmy w domu.
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny. Ale proszę o komentarze, bo jak nie będzie przynajmniej 2 to nie dodam kolejnego rozdziału. Pozdrawiam :)
Genialne :P
OdpowiedzUsuńI jeszcze jeden rozdział prosze :D
OdpowiedzUsuń