wtorek, 17 września 2013

Rozdział 30

Nadszedł, tak długo oczekiwany przez nas, dzień wyjazdu. Atmosfera od samego rana była bardzo napięta.
Goetze biegał po domu jak opętany, po 10 razy sprawdzając wszystko.
-Długo jeszcze.? - zapytałam stojąc już przed domem.
-Minuta - krzyknął biegnąc na górę.
Po 15 zjawił się wreszcie i zamknął drzwi. Wsiedliśmy do samochodu; mieliśmy przed sobą prawie 7-godzinną jazdę. Cały czas śmialiśmy się, żartowaliśmy i śpiewaliśmy piosenki razem z radiem.
Droga minęła tak szybko, że aż nie mogłam w to uwierzyć.
Mario zaparkował przed ogromną willą. Byłam zaskoczona.
-Poczekaj aż wejdziesz do środka - powiedział widząc moją minę.
Otworzył mi drzwi i zawrócił do samochodu po nasze bagaże.
Dom był bardzo przytulny, przestronny i funkcjonalnie urządzony.
-I jak.? - zapytał piłkarz przytulając się do mnie.
-Pięknie tu - powiedziałam odwracając się.
Nasze nosy stykały się przez chwilę, a usta połączyły w namiętnym pocałunku. Goetze wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.

***
Obudziłam się około 2 w nocy. Wiedziałam, że nici ze spania, dlatego zeszłam na dół i wygrzebałam z pudła koszulkę piłkarza. Później udałam się do kuchni i zaparzyłam kawę.
Usiadłam w salonie na kanapie i zaczęłam wpatrywać się w ciemne okno. Moją głowę nawiedziły myśli o Lewandowskim. Wyrwał mnie z nich dźwięk telefonu. Wyświetlił się jego numer.
-Hej - powiedział kiedy odebrałam.
-Siemka. Skąd wiedziałeś, że nie śpię.? - zapytałam.
-Przeczucie, też nie  mogę spać - stwierdził.
-Czemu nie przyszedłeś się pożegnać.? - wyrzuciłam mu.
-Po co mam się żegnać skoro i tak wiem, że wrócisz - powiedział.
-Nie wrócę. podoba mi się tu - powiedziałam niepewnym i drżącym głosem.
Usłyszałam kroki na schodach i rozłączyłam się. Napisałam tylko smsa.
''Sorki ale Mario się przebudził i musiałam zakończyć. Miłego dnia ;*"
Odpisał po chwili
''Spoko. Nawzajem Kochanie ;*''
Kiedy przeczytałam ostatnie słowo moje serce zaczęło bić o wiele szybciej, a na ustach mimowolnie zagościł szeroki uśmiech.
-Co się tak cieszysz.? - zapytał zaspany Goetze
-Nic nic - wyłączyłam telefon i odłożyłam go na stolik.
-Nie możesz spać.? - zapytał siadając obok mnie i obejmując ramieniem.
-Jakoś nie.
Posiedzieliśmy chwilę, a potem stwierdziłam, że rozpakuję rzeczy. Mario zobowiązał się, że mi pomoże, ale po chwili zasnął opierając głowę na kuchennym stole. Zaśmiałam się pod nosem i zabrałam za porządkowanie.
Przypomniałam sobie, że dawno nie słuchałam muzyki, więc włożyłam słuchawki w uszy i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę. Była to Jula i jej singiel ''Ślad''.
W miarę upływu tekstu pod powiekami pojawiły mi się łzy - skapywały jedna po drugiej . Po chwili otarłam oczy rękawem.
''Dasz radę'' - pomyślałam i zabrałam się do pracy.

**
Nawet nie wiem kiedy z 2  nocy zrobiła się 9 rano.
Stałam właśnie w garderobie składając ostatnie ubrania i poczułam ręce na swoich biodrach
-Mariooo noo  - powiedziałam.
-Obudziłem się, bo zgłodniałem - cmoknął mnie w policzek.
-Nie mamy nic w lodówce - stwierdziłam.
-To idziemy, a raczej jedziemy na miasto - zaproponował.
Ubrałam się w zwiewną sukienkę i szpilki, natomiast Mario postawił na trampki, jeansy i jasną koszulkę.
Pół godziny później siedzieliśmy w małej restauracyjce, jedliśmy naleśniki z owocami i popijaliśmy sok pomarańczowy.
W drodze powrotnej wstąpiliśmy do supermarketu.
Weszliśmy do domu, piłkarz rozpakował zakupy a ja postanowiłam sprawdzić Facebooka.
Zobaczyłam kilka zdjęć i postanowiłam zawołać Mario, żeby sam je ocenił.
-O ku*wa - skomentował kiedy to zobaczył.
Fotki przedstawiały kibiców, którzy palili  koszulki z jego nazwiskiem; było też kilka filmików.
Było też i moje zdjęcie. Ktoś je podpisał
Nie wiem co Goetze w niej widzi. Jest taka brzydka, pewnie chodzi jej o kasę.
Do tej pory byłam uodporniona na jakąkolwiek krytykę, ale to przechodziło ludzkie pojęcie.
-Nie martw się i tak jesteś najpiękniejsza - powiedział przytulając mnie i całując w czoło.
Potem zszedł do salonu obejrzeć mecz, a ja włączyłam telefon i zobaczyłam kilka nieodebranych połączeń i chyba ze 20 wiadomości. Wszystkie były od Roberta. Uspokoiłam go, że nic mi nie jest i że nie musi przyjeżdżać.
Zeszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Mario przełączył na inny kanał.
-Dlaczego to zrobiłeś.? - zapytałam zabierając mu pilot i włączając mecz.
-Zapomniałem, że ty lubisz oglądać mecze - zrobił skruszoną minę.
-Spoko - powiedziałam i położyłam się na kanapie opierając głowę na jego kolanach.
Mecz był bardzo ciekawy, jednak po chwili wygrało zmęczenie i zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Gdzieś taki dłuugi ten rozdział wyszedł. xD
Nie miejcie mi za złe błędów, bo jestem chora. ;p
Dzięki za komentarze na fejsie, ale  mogłyby się pojawić też tu. :)
Pozdrawiam :)

1 komentarz: