*Robert
Chłopaki przyjechali po mnie parę minut przed 8, wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do Monachium.
-To chyba zły pomysł - powiedziałem.
-Kochasz ją.? - zapytał Marco.
-Jak wariat...
-To musisz zawalczyć, a nie potem będziesz sobie wyrzucał, że nawet nie próbowałeś - przekonywał mnie Kuba.
-Może i masz rację, ale zobacz, ona jest taka w nim zakochana, że nic innego nie dostrzega - dodałem po chwili namysłu.
-Oj Lewy wszystko okaże się na miejscu - stwierdził Reus klepiąc mnie po przyjacielsku w ramię.
-Dzięki, zawsze mogę na was liczyć - uśmiechnąłem się.
-No i wreszcie jesteś zadowolony. Za pół godziny będziemy pod ich domem - oznajmił Kuba włączając radio.
*Julia
Mario jak co dzień rano poszedł na trening. Od kilku dni zostawałam w domu, bo zwyczajnie miałam dość patrzenia na tych wszystkich piłkarzy.
Wstałam dopiero około 9. Chłopaka nie było. Zostawił mi tylko kartkę
Śniadanie masz na stole w kuchni. Wracam około 14. Kocham Cię. Mario.
Obok jak zawsze leżała biała różyczka.
Ubrałam się w dresy, bokserkę, włosy związałam w koka i zeszłam do kuchni.
Po skończonym śniadaniu pozmywałam i usiadłam na kanapie.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
''Ciekawe kto to może być" - pomyślałam otwierając.
Kiedy już to zrobiłam nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
-Roooobert.! - krzyknęłam i skoczyłam mu w ramiona - Co ty tu robisz.?
-Hej Julka. Też się cieszę, ale mnie puść, bo zaraz udusisz - powiedział przez moje włosy.
Puściłam go posłusznie i ucałowałam chłopaków.
-No to co wy tu robicie.? - zapytałam kiedy już siedzieliśmy w salonie popijając kawę.
-Ten tu - Marco wskazał na Lewandowskiego - ma do ciebie ważną sprawę.
-My wyjdziemy na miasto, a wy sobie porozmawiajcie. Wracamy za pół godziny - powiedział Kuba puszczając mi oczko.
-Słucham - powiedziałam kiedy już zniknęli za drzwiami.
-Bo ja cię kocham i nie mogę bez ciebie żyć - popatrzył mi głęboko w oczy i złapał za rękę.
-Dobrze wiesz, że jestem szczęśliwa z Mario i nie mam zamiaru tego zmieniać. - zabrałam swoją rękę.
-Jeśli twój przyjazd dotyczył tylko tego, to wracaj do Dortmundu - dodałam i wyszłam do kuchni.
Przyszedł za mną.
-Wiem, że ty czujesz do mnie to samo - szepnął mi na ucho.
-Powiedziałam już, że nic do ciebie nie czuję. - odwróciłam się i spojrzałam mu głęboko w oczy. - Rozumiesz?
-Nie - powiedział i mnie pocałował.
Nie opierałam się, utonęłam w tych jego błękitnych oczach. Z tej chwili wyrwało nas chrząknięcie.
-Mario wraca - powiedział Reus patrząc na nas.
-Siadać na kanapie - rozkazałam - i nic się między mną a Lewym nie wydarzyło tak.? - popatrzyłam po kolei na nich.
Wszyscy kiwali potwierdzająco głowami.
-Hej skarbie - powiedział Mario wchodząc do domu - mamy gości? - zapytał
-Hej. Chodź do salonu. Niespodzianka - powiedziałam.
-Oooooooooo moje kochane mordki - powiedział przytulając po kolei każdego piłkarza, a na końcu całując mnie w policzek. - Lewy coś taki markotny.?
Wszyscy spojrzeliśmy po sobie i utkwiliśmy wzrok w Robercie.
-Nic, nie wyspałem się - powiedział, a ja odetchnęłam z ulgą.
Zostawiłam ich, a sama poszłam do łazienki.
''Co ty robisz ze swoim życiem?'' - pomyślałam i usłyszałam ostrą wymianę zdań w salonie.
________________________________________________________________________________
I mamy 33 ;)
Jestem strasznie zła po wczorajszy meczu.
Nie dość, że przegraliśmy 2:1 to jeszcze wyrzucili wściekłego Kloppa na trybuny.
Ale : DUMNI PO ZWYCIĘSTWIE WIERNI PO PORAŻCE ♥
Zgadzam się co do opisu,a rozdział zajebisty kochana ♥
OdpowiedzUsuńOooo dzięki dzięki ♥ xD
UsuńBardzo dobre <3
OdpowiedzUsuńMario jaki romantyczny xD