Po cichu zeszłam na dół i stanęłam za ścianą przysłuchując się tej kłótni.
-O co Ci ku*wa w ogóle chodzi.? - Lewy patrzył z nienawiścią na Mario.
-O to, że gapisz się na moją narzeczoną jakbyś coś do niej czuł.! - piłkarz nie pozostał mu dłużny.
-A nawet jeśli to co!? Zabronisz mi?
W tym momencie Goezte wstał i rzucił się na Roberta.
-Zabije cie ku*wa - krzyczał bijąc go na oślep.
Wpadłam do salonu, gdzie Reus i Błaszczykowski próbowali oderwać od siebie chłopaków.
-Co się tu dzieje.? - zapytałam.
-Biją się o Ciebie.! - powiedział rozbawiony Marco.
-To nie jest śmieszne - zmroziłam go wzrokiem. - Rozdzielcie ich bo się pozabijają, a potem wyjazd z mojego domu.
Po chwili udało im się rozdzielić walczących.
Lewandowskiemu nic się nie stało, natomiast Mario miał podbite oko i rozciętą wargę.
Pożegnałam chłopaków prawie wyrzucając ich za drzwi i wróciłam do salonu z apteczką.
-O co dokładnie poszło.? - zapytałam opatrując mu rany.
-Ten kretyn Cię kocha. Po to tu przyjechał. - powiedział nadal zdenerwowany piłkarz.
-Nie ruszaj się. Może zaboleć - ostrzegłam.
-Ałaaaa - pisnął.
-Cicho. Zachciało Ci się bójek to teraz ani słowa - zaniosłam apteczkę i wróciłam.
-Przecież ja wiem, że on mnie kocha - dodałam po chwili milczenia.
-Skąd.? - zapytał zdziwiony.
-Powiedział mi..
-A ty mi nie raczyłaś zdradzić tej informacji.? - zapytał zdenerwowany.
-Nie.! I tak kocham tylko Ciebie.
-To po co on tu przyjechał.?
-Po to, żeby mnie przekonać do powrotu do Dortmundu.
-Ku*wa mać - krzyknął jeszcze głośniej.
-Milcz - powiedziałam - jak widzisz zostałam z Tobą tak.? - usiadłam obok niego. - Jesteś głupi - stwierdziłam.
-Nie jestem.
-Jesteś. Po co się było o mnie bić? Lepiej porozmawiać - doradziłam mu wychodząc do kuchni.
-Być może - powiedział i usiadł na kanapie.
*Robert
Jeszcze nigdy nie byłem tak zły, Mogłem mu powiedzieć, że Julka go ze mną zdradziła, ale jak zobaczyłem jej minę wolałem lepiej nie zaczynać tego tematu.
Dosłownie wyrzuciła nas za drzwi, a jeszcze chwilę wcześniej całowała się ze mną w kuchni. Zupełnie jej nie rozumiem.
-No to daliśmy popis - przerwał moje rozmyślania Marco.
-Nawet mnie nie wkur*iaj - powiedziałem coraz bardziej zły za swoje zachowanie.
-Biedny Mario, dopiero Julka da mu do wiwatu - stwierdził zmartwiony Błaszczykowski.
-Nie wymawiaj tego imienia przy mnie - krzyknąłem zły.
Byliśmy już pod moim domem, więc wysiadłem, podziękowałem chłopakom i powlekłem się do drzwi.
Zakończenie miało być inne, ale kolejny raz nie wyszło.
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny :) Jeśli znajdę czas dodam jeszcze jeden :) Pozdrawiam z krainy chorób :) xD
Widzę, nie tylko ja chora :D A to jest genialne ;*
OdpowiedzUsuńWracaj do zdrowia ;*
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie :D Nie wiedziałem, że Lewy to taki fajter :3