piątek, 20 września 2013

Rozdział 38

Po zrobieniu USG okazało się, że muszę zostać w szpitalu przynajmniej na tydzień.
-Jedź do domu - powiedziałam do Mario. - masz chodzić na treningi.
-Nie - powiedział - Już cię posłuchałem, a teraz dzięki Twojemu niby oszczędzaniu się leżysz w szpitalu.
-Przecież robiłam jak najmniej.
-Cicho siedź. Od teraz nigdzie nie idziesz sama, zrozumiano.? - zapytał siadając obok mnie.
-Dobra - opadłam zrezygnowana na poduszkę.
Zgodziłam się dla świętego spokoju.
Nie chcąc się z nim pokłócić zasnęłam.

***
Obudziłam się w nocy, nie było przy mnie Goetzego tylko jakaś pielęgniarka. Było ciemno, więc nie widziałam jej twarzy. Powiedziała, że mam spać, a ona zmieni kroplówkę i wychodzi.
Zamknęłam oczy jednak nie mogłam zasnąć. Miałam złe przeczucia co do tej pielęgniarki, nie przypominała żadnej z tych, które tu wcześniej przychodziły i wydawało mi się że już wcześniej z nią rozmawiałam. Myślałam też o tym, gdzie teraz może być mój narzeczony.
Po chwili wszedł do sali i usiadł na krzesełku.
-Gdzie byłeś.? - zapytałam.
-To ty nie śpisz.? - zdziwił się - W łazience byłem.
-Okej.
Zapadła cisza. Nagle poczułam straszny ból.
-Ałaaaa.!- zaczęłam krzyczeć.
Chłopak od razu wybiegł po lekarza.
Jednak na jakąkolwiek reakcję z jego strony było za późno. Okazało się, że podali mi nie taką kroplówkę i przez to poroniłam. Kiedy usłyszałam tą wiadomość do moich oczu napłynęły łzy. Kolejny raz straciłam dziecko. Mario obwiniał się o to, że wyszedł do łazienki w najmniej odpowiednim momencie.
Sama czułam się dziwnie, ale chyba wiedziałam kto to zrobił.
Lekarz poprosił wszystkie pielęgniarki, ale to nie była żadna z nich. jedna stwierdziła, że była tu jakaś kobieta podająca się za stażystkę i że weszła do mojej sali. Kiedy ją opisała byłam pewna.
-To ta twoja była - powiedziałam do Mario.
-Ann.? - zapytał nie wierząc w to co słyszy.
-Tak, właśnie ona.
-Jak ją spotkam to zabiję - powiedział wstając i idąc w stronę drzwi.
-Siadaj - krzyknęłam - siłą nic nie załatwisz.
Posłuchał mnie.
-Zgłoszę to na policję - powiedziałam. - Jak wyjdę ze szpitala.
_________________________________________________________________________________
Tak, wiem jestem okrutna. Tego rozdziału miało nie być, no ale... :)
Mam nadzieję, że mnie za niego nie zabijecie :P

4 komentarze:

  1. Nie wybacze ci tego ze usmiercilas jej dziecko!! :'(
    A tak naprawde jest swietne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Weź zabije Cię nie -.- Znowu poroniła? ;c biedna ... Ale to jest genialne, wiec wybaczam xd

    OdpowiedzUsuń
  3. A to świnia jedna :P

    OdpowiedzUsuń