W Dortmundzie byliśmy około północy. Nie mogłam zasnąć, bo cały czas miałam przed oczami obraz Mario i tej szmaty.
Robert podał mi kubek gorącej czekolady i usiadł obok mnie.
-To jak może opowiesz mi wszystko.? - zapytał przytulając mnie.
Opowiadałam i opowiadałam, a on słuchał nie przerywając. Kiedy skończyłam kolejny raz tego dnia się popłakałam.
-A on wie, że ty go zdradziłaś.?
-Nie wie. Bo niby skąd.? - spojrzałam na niego.
Otarł moje łzy rękawem i zaprowadził do swojej sypialni.
-Ja będę spał na kanapie a ty tutaj. - oznajmił mi.
-Nie musisz. Ja też mogę spać na kanapie - stwierdziłam.
-O nie, nawet o tym nie myśl. Śpisz tu, ja idę na dół. Gdyby coś wiesz gdzie mnie szukać - powiedział i zamknął drzwi.
Weszłam pod prysznic i zaczęłam rozmyślać.
A co jeśli to tylko tak wyglądało i on wcale mnie nie zdradził.? Nie no w końcu byli w naszym łóżku. Ale te butelki po alkoholu i jego mina nie były jednoznaczne. A może tylko ta szmata chciała rozwalić mój związek.? Tylko, że nie miała do tego najmniejszego powodu. Miała swojego Marco i to powinno jej wystarczyć.
Wyszłam otulona ręcznikiem i przebrałam się w piżamę. Rozczesałam włosy i postanowiłam zadzwonić do Reusa. Miał wyłączony telefon, więc zrezygnowałam i położyłam się na łóżku. Po chwili spałam.
***
Obudziły mnie promienie słońca. Była już późna jesień, więc trochę mnie to zdziwiło. Ubrałam się w brązowe rurki, białą luźną bluzkę i trampki. Zeszłam na dół i zobaczyłam Lewego śpiącego na kanapie. Była już 10 a on chyba miał mieć trening.
-Trening za 5 minut - krzyknęłam.
-Znowu zaspałem - zerwał się z kanapy i popatrzył na zegarek. - Ej przecież dopiero za godzinę mam trening. - rzucił obrażony.
-A skąd ja to miałam wiedzieć? - rozłożyłam bezradnie ręce. - Wstawaj i chodź na śniadanie.
Weszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki.
-Dużo masz w tej lodówce. - stwierdziłam - Dobrze, że światło nie postanowiło sobie pójść - zaśmiałam się.
-Chodź, zjemy na mieście i pojedziemy na trening. Chłopaki się ucieszą - powiedział ciągnąc mnie za rękę.
-Poczekaj idę po kurtkę - pobiegłam na górę.
Chwilę później zajadaliśmy naleśniki z owocami i piliśmy sok jabłkowy.
Po skończonym posiłku, piłkarz zapłacił rachunek i pojechaliśmy na stadion.
-Przyprowadziłem wam gościa - krzyknął Lewy kiedy weszliśmy na murawę.
-Ooooooooo Jula.! - pierwszy podbiegł Błaszczu.
Zaraz za nim uściskali mnie wszyscy, a Reus dodatkowo pocałował mnie w policzek.
Poszłam na trybuny, a oni zaczęli ćwiczyć.
I znowu jeden szukał buta, drugi miał za luźne spodenki a trzech pokazywało jakiś dziwny układ choreograficzny.
Poczułam się jak w domu. Śmiałam się w najlepsze z ich treningu kiedy poczułam zimną strugę wody na plecach. Odwróciłam się i zobaczyłam zadowolonego Roberta.
-Ku*wa Lewy.! Zabiję cię.! - krzyknęłam zbiegając za nim po schodkach.
Dogoniłam go dość szybko i przewróciłam na ziemię wylewając mu na głowę zawartość butelki.
-I co fajnie tak.? - zapytałam wściekła.
-Czemu jesteś zła.? - zapytał zdziwiony.
-Bo to była nowa bluzka.! - powiedziałam i odeszłam.
-Oj odkupię Ci tylko już się nie gniewaj - powiedział robiąc słodkie oczka.
-Dobra już. Jak ty na mnie działasz Lewusku - stwierdziłam czochrając jego czarne włosy.
W jego niebieskich oczach zobaczyłam ogniki radości i za chwilę oboje wybuchnęliśmy gromkim śmiechem.
Po treningu weszliśmy do sklepu. Kupiłam gazetę i zaczęłam ją czytać. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam na pierwszej stronie. Było to zdjęcie ze wczoraj, jak wybiegałam zapłakana z domu Goetzego.
Zdziwiło mnie, że nie zauważyłam fotografa, który musiał stać gdzieś w niedalekiej odległości.
-Ku*wa.! Pięknie - powiedziałam po polsku.
Przynajmniej przy Lewym mogłam mówić w ojczystym języku.
-Co jest.? - zapytał.
-Patrz i czytaj - podałam mu gazetę.
-Bla bla bla - powiedział kiedy skończył - przejmujesz się tym.? - zapytał.
-Trochę - stwierdziłam.
-Przyzwyczajaj się. Jesteś już na zawsze związana z piłkarzami i pierwszymi stronami gazet - powiedział kiedy weszliśmy do domu.
-W sumie to masz rację. Idę się przebrać - poinformowałam go i poszłam na górę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Swietne:*
OdpowiedzUsuńKocham to <3 ;*
OdpowiedzUsuń